Czwartek w Babich Dołach minął pod znakiem muzyki gitarowej z Wysp Brytyjskich.
Na festiwalu bawią się ludzie z kilkudziesięciu krajów świata.
Ci, którzy przybyli wcześnie, mogli posłuchać trójmiejskiej formacji Old Time Radio, jednak znacznie więcej fanów wybrało koncercie The Car Is On Fire na scenie namiotowej. Muzycy, którzy zagrali bardzo przebojowe, utrzymane w stylistyce rockowej utwory od razu porwali publiczność. Ale w tym samym czasie warto było zjawić się w namiocie Alter Space, gdzie grał prawie w ogóle nieznany, ale zaskakująco ciekawy zespół Kormorany. W pewnym momencie muzycy zagrali na swoich gitarach niczym na kontrabasach - przy użyciu smyczków.
Prawdziwa zabawa zaczęła się jednak na scenie namiotowej o godz. 21, kiedy pojawił się nie niej szwedzki zespół Peter Bjorn and John. Ich muzyka idealnie nadawała się do letniej zabawy. Zespół szalał na scenie, a wokalista utrzymywał doskonały kontakt z publicznością. Podczas wykonywania swojego najbardziej znanego utworu "Young folks" zszedł nawet ze sceny, podchodząc do barierek i śpiewał tuż przy fanach.
Kilkadziesiąt minut później okazało się jednak, że ten wieczór należy do grupy Arctic Monkeys, która dała najbardziej żywiołowy koncert na festiwalu. Energiczne i chwytliwe piosenki zawładnęły zgromadzonymi słuchaczami od pierwszych minut i nie dały im odpocząć do samego końca. Nonszalancko zachowującemu się na scenie zespołowi wciąż jednak bliżej do przebranej w jeansowe kurtki garażowej kapeli, niż międzynarodowej gwiazdy. Pod względem zachowania rzecz jasna, bo muzycznie grupa brzmiała bardzo dobrze. Arktyczne Małpy udowodniły że nie na darmo były jednym z najbardziej wyczekiwanych zespołów na festiwalu.
Nie gorzej wypadli ich rodacy z Late of Pier, którzy dali porywający i pełen efektów koncert. Taneczne, dance-punkowe utwory podane w przebojowej formie, które podziałały na fanów niczym napój energetyczny. Muzycy nawiązali do gwiazd ery glam rocka: nie tylko swoimi strojami, ale i ekstrawaganckim zachowaniem na scenie.
Dwie brytyjskie grupy były najmocniejszym akcentem pierwszego dnia festiwalu Open'er. Dobrego wrażenia nie zatarł nawet słaby występ Basement Jaxx, który mimo żywiołowej pary wokalistek brzmiał mdło i monotonnie, a rozkręcił się dopiero w samej końcówce.
O międzynarodowej randze imprezy, oprócz gwiazd muzycznych świadczą fani z różnych stron świata, których w Babich Dołach jest bardzo, bardzo wielu. Do Gdyni zjechali Włosi, Litwini, Rosjanie, Anglicy, Szwedzi i Niemcy. Jeszcze więcej gości zjedzie na festiwal dzisiaj i zostanie na trzy dni weekendu. W piątek zagra m.in. Moby, amerykańskie trio The Gossip, a późną nocą wystąpi duet elektro, Crystal Castles.


na liście wydarzeń.

















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.