• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Foo Fighters i Maneskin - dziękuję, dobranoc. Pierwszy dzień Open'era za nami

Patryk Gochniewski, Mateusz Groen
4 lipca 2024, godz. 07:00 
Opinie (129)

Za nami pierwszy dzień Open'er Festival 2024. Tym razem pustek nie było - dwie wielkie rockowe gwiazdy zagwarantowały, że na Babich Dołach pojawiły się tłumy fanów muzyki. Dawno nie było tak mocnego otwarcia gdyńskiej imprezy. Widać jednak, że rynek festiwalowy z każdym kolejnym rokiem będzie się zmagać z coraz większymi problemami.



IMPREZY I WYDARZENIA Festiwale muzyczne w Trójmieście

sie 9-10
Rockowizna festiwal 2024
Kup bilet
lip 19-21
Globaltica
Kup bilet
sie 2-4
Brasswood Festiwal 2024
Kup bilet
sie 8-10
Sunset Square 2024 - Sanah
Kup bilet


Open'er organizacyjnie na piątkę



Open'er powrócił i znowu musimy drżeć o pogodę. Znam ten festiwal od początku i naprawdę chyba więcej było jesiennych niż letnich odsłon. Tym razem dramatu nie ma, ale do typowo letniej aury daleko, zwłaszcza wieczorem. Ale zdecydowanie lepiej tak niż cztery dni w strugach deszczu.

Na Open'er Festival powrócił teatr. Można zobaczyć niemal trzygodzinny spektakl Łukasza Twarkowskiego, jednego z najbardziej interesujących twórców swojego pokolenia, oparty na powieści duńskiej autorki Olgi Ravn - "The Employees". Ponadto pojawiła się nowa przestrzeń - Dom Qultury - poświęcona różnorodnym sztukom performatywnym. Przez cztery dni zobaczymy Mery Spolsky, Klub Komediowy, Gender Blender, "Bal u Bożeny" oraz performamnce Filipki Rutkowskiej.

Czy bierzesz udział w tegorocznym Open'erze?

Nie zabrakło także znanego od lat, popularnego Fashionera, czyli strefy mody, która ponownie promowała ideę upcyclingu. Młodzi twórcy polskiej sceny modowej nadają ubraniom drugie życie, prezentując swoje projekty w showroomach i na imponującym wybiegu.

Jest też strefa Let's Talk. To seria spotkań i rozmów na ważne tematy, która odbędzie się przez trzy festiwalowe dni w specjalnie przygotowanym namiocie. W czwartek i piątek poruszane będą sprawy dotyczące praw kobiet, natomiast w sobotę uczestnicy będą mogli dyskutować o różnych wizjach rozwoju polskich miast. Szczególnym wydarzeniem będzie spotkanie z uczestnikami Powstania Warszawskiego z okazji nadchodzącej 80. rocznicy tego wyjątkowego w skali świata wydarzenia.

Nowością jest Military Cyber Town, czyli strefa cyberbezpieczeństwa, gdzie nauczysz się, jak zabezpieczyć telefon, pieniądze i dane wrażliwe przed wyłudzeniami oraz phishingiem. Poznasz też zasady cyberhigieny, metody działań hakerów i zobaczysz interaktywne pokazy technik hackerskich. Specjaliści z Regionalnego Centrum Informatyki w Gdyni i Cyber-Żołnierze z Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni pokażą, jak chronić się przed atakami.

No i na koniec uwielbiane przez openerowiczów Silent Disco. Przez cztery dni będzie można bawić się w ciszy, we własnym świecie, ze słuchawkami na uszach. Jeśli akurat nie ma koncertu, który komuś odpowiada, to ta przestrzeń jest idealna dla zabicia czasu.

Organizacyjnie też trudno się do czegoś przyczepić, no może tylko do tego, że faktycznie liczba interaktywnych stref w tym roku jest zbyt mała. Partnerzy wydarzenia w tym roku nie postarali się zbytnio. Jednak Alter Art zna już chyba każdą dziurę na terenie lotniska i doskonale wie, gdzie i co rozstawić. Teren przygotowany jest naprawdę dobrze, dzięki czemu festiwalowe życie odbywa się płynnie, wygodnie i przyjemnie. No, ale jednak w festiwalu muzycznym przede wszystkim chodzi jednak o - niespodzianka - muzykę.

Zmierzch festiwali?



Ten rok nie porywa, jeśli chodzi o zestawy, które oferują europejskie festiwale. I, obawiam się, że z roku na rok będzie gorzej. Wynika to przynajmniej z dwóch rzeczy. Pierwszą jest coraz agresywniejsza ekspansja i przejmowanie rynku przez Live Nation. Światowy hegemon z roku na rok staje się jeszcze potężniejszy, pochłaniając mniejsze marki i bookując sobie kolejnych wykonawców. Tym samym lista tych, którzy nie mają wyłączności, stale się zmniejsza.

Drugą rzeczą są natomiast coraz częstsze koncerty rezydenckie. Dobrym przykładem są teraz Adele czy U2. Ale w kolejnych latach ta lista będzie się wydłużać, ponieważ organizator nie musi dbać o globalną logistykę, a i tak każdy z koncertów wyprzeda się na pniu. Niestety, musimy się do tego powoli przyzwyczajać i być może widzimy zmierzch festiwali muzycznych.

Ten zmierzch w Europie przyszedł niejako również ze zmianą pokolenia festiwalowiczów, które nagle zafascynowało się lifestyle'ową, lśniącą cekinami odsłoną kalifornijskiej Coachelli, gdzie ważniejsze od tego, kto gra, jest to, aby tam się pokazać i dobrze wyglądać. Dobitnie dawał to do zrozumienia ze sceny w tym roku Damon Albarn, kiedy publiczność sprawiała wrażenie, jakby nie wiedziała, jak wielkim zespołem jest Blur.

Jasne, generalizuję, ale widać po tym, kto występuje, że festiwale dziś nie mają wyznaczać trendów - jak to miały w zwyczaju - a służyć wyłącznie dobrej zabawie. Stąd nierzadko widzimy w harmonogramach nazwy, które kiedyś nie miałyby prawa się pojawić.

Znak czasów, nie jest to miłe, tym bardziej że jasno widać, czego europejski odbiorca festiwalu oczekuje. Dla przykładu - SZA na Glastonbury okazała się niewypałem jako headliner (podobnie jak na Open'erze rok temu), gromadząc bardzo mało publiczności, ponieważ uczestnicy woleli zobaczyć The National. Natomiast występ Avril Lavigne przyciągnął tłumy. To pokazuje, że w Europie nie do końca rozumiemy amerykańskie fenomeny i jesteśmy wierni określonym brzmieniom, przede wszystkim gitarowym, ale doceniamy także widowiskowy pop jak Dua Lipa czy Coldplay.

No i środa na Open'erze niejako potwierdziła tę tezę. Duża marka, znana i lubiana od lat zawsze się obroni i przyciągnie tłumy. Ten pierwszy dzień był mocno rockowo-rapowy. Do rocka przyczepić się nie można, ponieważ zestaw całkiem godny, ale już do rapu... Gunna uratował ten zestaw.

Festiwale gitarami stoją



Zacznijmy od Maneskin. Włoski fenomen ewidentnie wyhamował i wydaje się, że nie do końca wie, jak pokierować swoją karierą. Okrzyknięci zbawcami rocka, nie okazali się nimi i nie widać, aby na horyzoncie - przynajmniej w mainstreamie - mieli pojawić się inni. Włosi na żywo są oczywiście kapitalni. Faktycznie jest to rock and roll pełną gębą. I na szczęście nie tak rozseksualizowany jak w ostatnich miesiącach. Jak na nich było naprawdę grzecznie. Ale były inne składowe, które sprawiły, że nie można powiedzieć o występie eurowizyjnego fenomenu nic złego - jest energia, są umiejętności, tylko chyba nie widać celu tego wszystkiego. Niemniej kapitalny, złożony z samych przebojów występ. Tego oczekuje się od festiwalowych koncertów.

Jednak środa należała do jednej nazwy, która schowała wszystkich do kieszeni. Foo Fighters wrócili do Gdyni po siedmiu latach i ponownie postawili poprzeczkę tak wysoko, że jedynie show Dua Lipy będzie mógł z nimi konkurować. Amerykanie podnieśli się po tragicznej śmierci perkusisty, Taylora Hawkinsa (nabywając być może jeszcze lepszego Josha Freesa) i wciąż zadziwiają naturalnością, normalnością, potęgą, rozwojem (po trzydziestu latach!) i nieskrępowaną przyjemnością grania koncertów. Dave Grohl i spółka są fantastyczni. Może nie był to ten niebotyczny poziom z 2017 r., ale wciąż to headliner, którego poziom powinien być wyznacznkiem, kogo zapraszać w kolejnych latach.

Trzysta koncertów Trójmieście - na każdy z nich bilety znajdziesz u nas!



Od pierwszego dźwięku mają publiczność na skinienie i nie tracą jej uwagi do samego końca. Zagrali wszystko, co można było zagrać - od "The Pretender", przez "Learn to Fly", "Skin and Bones" i "Best of You" po "Everlong". Jest to bezsprzecznie jeden z największych zespołów rockowych w historii. Dziś naprawdę nie ma już formacji, które tak grają. Jest to muzyka w swojej najczystszej formie. Są umiejętności i emocje. I nic więcej nie potrzeba. No, może tylko tego, żeby takie występy trwały dłużej.

Open'er zaczął bardzo mocno. Główną scenę zamknął Gunna, który jest jednym z kilku raperów w tym roku, których faktycznie da się słuchać, do tego Pro8lem, który w dzisiejszym rapowym polskim syfie jest absolutną ekstraklasą, a poza tym mieliśmy okazję na mniejszych scenach zobaczyć legendarne marki, czyli Kim Gordon oraz Toma Morello (który też towarzyszył na scenie Maneskin i oglądał z boku Foo Fighters).

Kolejne dni przed nami



W czwartek natomiast czeka nas najbardziej wyczekiwany koncert tegorocznej edycji - Dua Lipa, która dwa lata temu musiała odwołać koncert z powodu burzy. Dziś Brytyjka jest jeszcze większą gwiazdą, a jej headlinerski set w Glastonbury pokazuje, że najpewniej w końcu otrzymamy popowy show na najwyższym poziomie, którego od paru sezonów w Gdyni brakowało. W piątek zobaczymy m.in. Doja Cat i Sama Smitha, a sobotę zamkną m.in. Hozier, Charlie XCX i Skrillex.

Wydarzenia

Open'er Festival 2024 (42 opinie)

(42 opinie)
555 - 1143 zł
hip-hop, festiwal muzyczny, rock / punk, pop

Open'er Festival 2024 - Dzień 1 - Foo Fighters, Måneskin (3 opinie)

(3 opinie)
555 - 1089  zł
festiwal muzyczny, rock / punk

Open'er Festival 2024 - Dzień 2 - Dua Lipa

495 - 1099  zł
festiwal muzyczny, rock / punk, pop

Open'er Festival 2024 - Dzień 3 - Sam Smith

495 - 1099  zł
hip-hop, festiwal muzyczny, rock / punk, pop

Open'er Festival 2024 - Dzień 4 - Skrillex, Hozier

495 - 1099  zł
festiwal muzyczny, rock / punk, pop

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (129)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Męskie Granie 2024 (10 opinii)

(10 opinii)
rock / punk, pop

Turandot

33 - 280 zł
opera / operetka

Globaltica

180 zł
folk / reggae / world, festiwal muzyczny

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

W którym roku rozpoczęło swoją działalność Jumpcity w Gdyni?