Wiadomości

stat

Legendarna "Ściana" Pink Floyd na żywo w Gdyni

Fragmenty koncertu i wywiad z reżyserem widowiska.


Choć w Trójmieście występowały już bardziej sprawne zespoły naśladujące Pink Floyd, wtorkowy występ włoskiego projektu The Wall Live Orchestra w Gdynia Arenie należy uznać za udany. Ta muzyka wykonywana przez profesjonalnych muzyków zawsze będzie budzić wspomnienia, a słyszana na żywo przyspieszy bicie serca niejednego fana.



Pink Floyd to legenda, ikona muzyki rockowej. Z kolei wydany w 1979 roku dwupłytowy album "The Wall" uchodzi za jedną z najważniejszych płyt ubiegłego wieku, a dla wielu fanów Brytyjczyków jest ich opus magnum - esencją tego, co w muzyce Floydów najlepsze.


Twórcy włoskiego projektu The Wall Live Orchestra, który we wtorek wieczorem zagrał w Gdynia Arenie, skrajne emocje związane z odbiorem ich show mają z pewnością wpisane w ryzyko zawodowe. W końcu porywają się za naśladowanie dzieła niemalże doskonałego.

Trójmiejscy fani obeszli się jednak z zespołem łaskawie - nie brakowało braw i okrzyków zachwytu, którymi widzowie nagradzali wykonania poszczególnych piosenek. Po części pewnie dlatego, że - mimo halowej przestrzeni - atmosfera na dwugodzinnym koncercie była zdecydowanie kameralna. Frekwencja jak na możliwości obiektu była stosunkowo niska - przyszło około tysiąca osób, więc organizatorzy zasłonili część trybun kotarami tworząc klubowy nastrój.

Włosi zagrali "Ścianę" od A do Z, ale nie były to aranżacje próbujące naśladować kompozycje Brytyjczyków co do joty. Wręcz przeciwnie - orkiestra złożona z 22 symfoników, 5-osobowego zespołu rockowego i pięciu wokalistów miejscami zostawiała sobie spore pole do muzycznego manewru. Słychać to było szczególnie podczas partii wokalnych - poprawnych, pełnych emocji, ale jednocześnie momentami przeciągniętych i przestylizowanych. Drażnił też włoski akcent śpiewaków.

Największym niedostatkiem włoskiego cover bandu było bardzo nikłe wykorzystanie w aranżacjach zgromadzonych na scenie symfoników. Zamiast przygotować rozbudowane partie smyczkowe czy dęte i tym samym stworzyć oryginalne i wyróżniające się wersje znanych przebojów, aranżer ograniczył się do bardzo zachowawczego udziału orkiestry. Niestety, jej wkład stał się tak naprawdę tłem dla rockowego bandu, którzy przejął pałeczkę od pierwszego utworu.

Można jednak spojrzeć na ten koncert zupełnie inaczej. Pominąć te drobne niedociągnięcia i skupić się na warstwie emocjonalnej występu. Przecież wykonane na żywo przez profesjonalnych muzyków takie rockowe hymny, jak "Another Brick in the Wall 2", "Comfortably Numb", "Run Like Hell" czy "Empty Spaces" zawsze będą budzić ogromne emocje i przyspieszone bicie serca fanów Pink Floyd. Nie inaczej było w Gdyni.

Na koniec trzeba jednak sprawiedliwie przyznać, że w Trójmieście bywały lepsze występy naśladowców Floydów. Wystarczy choćby wspomnieć koncert polskiego tribute bandu Another Pink Floyd, który ostatnio w Gdańsku koncertował rok temu. Kolejna okazja, aby posłuchać klasyków rocka na żywo 17 grudnia - w Filharmonii Bałtyckiej wystąpi zespół Spare Bricks ze swoim multimedialnym widowiskiem.

Fragment koncertu.

Opinie (26)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

23

marca

Koncert Wielkanocny - Pende... Sopot, Sofitel Grand Sopot

24

marca

Lady Killer - Look At Me! tour Gdynia, Klub Ucho

30

marca

Daria Zawiałow Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Adam Ferency spotkał się z fanami w Hotelu Haffner
Adam Ferency: jestem urodzonym kłamcą

Kulinaria

Dziewięć restauracji w jednej. Słony Spichlerz otwarty na Wyspie Spichrzów
Słony Spichlerz oficjalnie otwarty
Czy warto zamawiać w restauracji wino domu?
W restauracji warto zamawiać wino domu?

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: spokojny koniec zimy
Planuj tydzień: spokojny koniec zimy

Wygraj bilety,
sprawdź nasze konkursy

    Najczęściej czytane