Trójmiasto w obrazach Magdaleny Tuźnik

Puste plaże, pozostawiona na stoliku filiżanka, łodzie rybackie wyciągnięte na brzeg i surowe, postindustrialne, stoczniowe tereny - to skromny zakres tego, co Magdalenę Tuźnik urzekło na tyle, że postanowiła uwiecznić te kadry na swoich obrazach i fotografiach. Zakochaną w trójmiejskich widokach artystkę zapytaliśmy m.in. o to, co sprawia, że chwyta za pędzel, czy da się sprzedać obraz przez Facebooka i czego namalować się nie da, choć bardzo by się chciało.



Wystawy w Trójmieście - Kalendarz imprez



Czy kupiłe(a)ś kiedyś obraz, który wpadł ci w oko w mediach społecznościowych?

tak 23%
zleciłe(a)m wykonanie jego kopii, bo na oryginał nie byłoby mnie stać 8%
nie, ale noszę się z takim zamiarem 20%
nie, nie miałe(a)m i nie mam takiej potrzeby 49%
zakończona Łącznie głosów: 97
Ewa Palińska: Latem, jeśli w Trójmieście rozmawiamy o morzu, to głównie w kontekście sinic, zatłoczonych plaż i zbyt głośnych turystów. Na pani obrazach i zdjęciach panuje spokój. Punktem centralnym jest morze - to wokół niego buduje pani swoje wizualne opowieści. Skąd to zainteresowanie tematyką marynistyczną?

Magdalena Tuźnik: Wychowałam się w mieście nad Wisłą, woda była w moim krajobrazie zawsze jakimś oczywistym elementem. Potem przerodziło się to w fascynację morzem. Odkąd pamiętam zawsze chciałam mieszkać na wybrzeżu, a od przeszło 15 lat tak właśnie jest. Najbardziej interesuje mnie krajobraz na styku wody i lądu, czyli wszystko to, co tworzy ten specyficzny związek - plaża, architektura, porty, mariny, stocznie. Miasto, które leży nad morzem jest niepowtarzalne i niepodrabialne. Determinuje to jego charakter i nie tylko na poziomie architektury, tak jak ma to miejsce w Gdyni.

Co jest dla pani punktem zapalnym do malowania? Co sprawia, że chwyta pani za pędzel?

Często jest to fascynacja jakimś konkretnym zjawiskiem. Inspiracją jest to, co mnie na co dzień otacza. To może być ciekawy efekt światła, jakaś harmonia barw, pozornie przypadkowa kompozycja w miejskiej przestrzeni. Mam potrzebę opowiedzenia o wszystkim, co widzę i czego doświadczam, językiem obrazu. Jeśli będzie to malarstwo, staram się przetworzyć to wrażenie, zbudować w obrazie coś nowego lub coś podkreślić. Jeśli mówimy o fotografii, która mnie ostatnio fascynuje i na której ostatnio coraz częściej się skupiam, to staram się jakby wykroić czy wykadrować z otaczającego nas świata interesujące zjawiska. Staram się być tą osobą, która chce na coś zwrócić uwagę odbiorcy - "zobaczcie, ten oświetlony nocną latarnią zapomniany zaułek ulicy jest naprawdę fascynujący".

Magdalena Tuźnik od 1999 r. zawodowo zajmuje się malarstwem sztalugowym, malarstwem na porcelanie oraz tworzeniem ceramiki. Jej pasją od kilku lat jest także fotografia.
Magdalena Tuźnik od 1999 r. zawodowo zajmuje się malarstwem sztalugowym, malarstwem na porcelanie oraz tworzeniem ceramiki. Jej pasją od kilku lat jest także fotografia. fot. archiwum prywatne Magdaleny Tuźnik
Ważniejsze jest dla pani miejsce, czy jego anturaż i kontekst?

Samo miejsce może być z pozoru przypadkowe, może to być letnia łąka, plaża w świetle księżyca, wnętrze kawiarni, statki przy nabrzeżu. Wszystkie te miejsca jednak łączy coś, co je wyróżnia z otoczenia, jakiś nietypowe światło, zestawienie barw, ciekawa kompozycja. Dla mnie praca plastyka czy fotografa to nie tylko czysta kreacja, ale też takie trochę podglądanie i jednocześnie odkrywanie świata.

Jest takie miejsce w Trójmieście, które szczególnie lubi pani malować czy fotografować?

W Gdańsku interesują mnie ostatnio tereny dawnej Stoczni Cesarskiej - mamy możliwość coraz szerszego ich poznawania. Przestrzenie przemysłowe, które jeszcze kilkanaście lat temu były niedostępne dla zwykłego przechodnia, stanowią niesamowicie rozległą część miasta. Ten postindustrialny krajobraz cały czas się zmienia i żyje w jakimś sobie tylko znanym rytmie. Gdynia to przede wszystkim marina i modernistyczna architektura śródmieścia. Dla mnie to wartość, że te miasta tak różnią się od siebie. Ciekawe jest to, jak inna może to być przestrzeń, uwarunkowana oczywiście historią i ich funkcją. W Sopocie zawsze lubię okolice przystani rybackiej. Ostatnio byłam tam podczas pełni księżyca. Łodzie na plaży to dla wielu może ograny temat, ale noc w tym magicznym miejscu zawsze będzie dla mnie źródłem wielu inspiracji. Poza tym Sopot nadal jeszcze, w wielu miejscach, zachował charakter przedwojennego kąpieliska, z jego cudowną architekturą z XIX i początku XX wieku.

W wielu pani pracach człowiek nie jest obecny. Świat wydaje się pani ciekawszy bez ludzi?

Człowiek jest dla mnie integralną częścią świata, chociażby poprzez swoją działalność, której ślady staram się utrwalać na obrazach czy fotografiach. Ale trzeba pamiętać, że jeśli mówimy o przestrzeni czy krajobrazie bez ludzi, to właśnie będziemy zauważać pewien brak. I ten brak też jest jakąś emocją. Możemy ją nazwać pustką po człowieku, bo widzimy jego ślady, chociażby w pozostawionej na kawiarnianym stoliku filiżance. Z jednej strony może być to plastycznie ciekawe, ale można też dopowiedzieć do tego jakąś własną historię.

Czy jest coś, czego namalować się nie da, albo nigdy by się pani nie odważyła tego namalować?

Wszystko to, co istnieje poza światem wizualnym, jest trudne do namalowania. Nie będę tu więc jakoś specjalnie odkrywcza. Nie da się namalować muzyki, możemy się przybliżyć do emocji jakie wywołuje, ale abstrakcja w czystej formie jest niematerialna. Przez wiele lat zajmowałam się malarstwem na porcelanie i wiele tych prac było w istocie czymś, co można nazwać abstrakcją, ale zawsze istnieje jakieś nawiązanie do otaczającego nas świata. W malarstwie abstrakcyjnym moim zdaniem twórca najbardziej odkrywa samego siebie, nie ma tu miejsca na udawanie, nie schowa się za ładnym widokiem czy jakąś opowiastką. To trudne i odpowiedzialne zadanie - artysta powinien zawsze być uczciwy przede wszystkim wobec siebie.

Niedawno, wspólnie ze znakomitym trójmiejskim jazzmanem Tomaszem Chyłą, zastanawialiśmy się, czy zawód artysty muzyka jest w ogóle potrzebny. Podobne pytanie skieruję do pani - czy zawód artysty plastyka jest potrzebny? Czy w czasach, kiedy wszystko można zaprojektować na komputerze bądź "pożyczyć" z sieci, a później wydrukować na płótnie, artyści są potrzebni?

To ciekawe i w sumie wielowątkowe pytania. Spojrzymy na to szerzej, w ten sposób, że sztuki wizualne operują tak naprawdę jednym językiem i wspólnymi zasadami. Wiele przedmiotów, których używamy na co dzień, począwszy od spodni, a skończywszy na telefonie czy samochodzie, zostały na jakimś swoim etapie przetworzone przez twórcę ze świata projektowania wizualnego. Jeśli mówimy dosłownie o potrzebie istnienia zawodu plastyka czy artysty malarza, to trzeba powiedzieć coś o ciągle rozwijającym się i mającym się całkiem nieźle rynku sztuki współczesnej.

Magdalena Tuźnik, Gdańsk. Noc w stoczni, fotografia cyfrowa, 2021
Magdalena Tuźnik, Gdańsk. Noc w stoczni, fotografia cyfrowa, 2021 fot. Magdalena Tuźnik
W jaki sposób promuje pani swoje obrazy? Dziś wystawy to tylko dodatek, prawda? Media społecznościowe bywają w tej materii użyteczne? Udało się pani sprzedać obraz np. przez Facebooka?

Sprzedaż dzieł sztuki w dużej części coraz bardziej przenosi się do sieci. Co za tym idzie każdy, kto chce zaistnieć, musi brać pod uwagę media społecznościowe w promowaniu własnej twórczości. Tak, jak najbardziej, wielu moich odbiorców kontaktuje się ze mną poprzez przez media społecznościowe. Serwisy te dają olbrzymie możliwości twórcom w prezentowaniu swoich prac, zarówno dla potencjalnego klienta jak i dla galerii, które chciałyby z danym artystą współpracować. Każda obecnie szanująca się galeria istnieje także w świecie cyfrowym. Oczywiście nie wyobrażam sobie, by galerie stacjonarne czy wystawy przez nie organizowane zniknęły. Kontakt z materialnym dziełem też na pewno pozostanie i dla wielu odbiorców jest ważny. Wystawa to także konfrontacja dla samego artysty, zupełnie inaczej patrzy się na swoje prace, jak wiszą na ścianie galerii w otoczeniu wielu osób.

Gdzie można na żywo zobaczyć pani prace?

Większość moich obrazów oczywiście można zobaczyć w galeriach internetowych, niemniej moje prace można zobaczyć również od czasu do czasu w Galerii Szary Ganek w Pruszczu Gdańskim lub w Galerii NEXT w Bydgoszczy. Moje fotografie Trójmiasta będzie można natomiast odkryć - piszę tak z uwagi na nietypową formę samej wystawy - w pięknie zrewitalizowanym "Domu Wiedemanna" w Pruszczu Gdańskim już od 17 lipca. Obecnie nie wystawiam swoich prac w Trójmieście, ale oczywiście byłabym szczęśliwa, jeśli taka wystawa doszłaby do skutku. Pracuję nad tym.

Magdalena Tuźnik ukończyła Wydział Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Od 1999 zawodowo zajmuje się malarstwem sztalugowym, malarstwem na porcelanie oraz tworzeniem ceramiki. Jej pasją od kilku lat jest także fotografia. Od 2001 prowadzi autorską galerię internetową pod szyldem Artystycznie.pl i pracownię malarstwa. Większość prac realizuje na indywidualne zamówienia do prywatnych kolekcji oraz galerii, w kraju i za granicą. Od 2005 mieszka i tworzy w Trójmieście. Jest członkinią Stowarzyszenia Twórców "Przystanek Sztuka".

Opinie wybrane


wszystkie opinie (31)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Lao Che - Trasa Pożegnalna - No to Che!
Lao Che - Trasa Pożegnalna - No to Che!
rock
paź 1
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
IRA
IRA
rock
paź 7
czwartek, g. 19:00
Gdańsk, Filharmonia Bałtycka
Pat Metheny - Side Eye
Pat Metheny - Side Eye
jazz
cze'22 3
piątek, g. 20:00
Sopot, Opera Leśna

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Amerykanie, wykonawcy popularnego "Sex on fire", którzy dwukrotnie odwiedzili Gdynię to: