Wiadomości

Miły ATZ i Fala Fahrenheita. Recenzje nowych płyt z Trójmiasta

Miły ATZ pełnymi garściami czerpie z brytyjskiego grime'u, ale nie kopiuje gatunkowych schematów. Jego debiut to jeden z najciekawszych rapowanych albumów z Polski tego roku.
Miły ATZ pełnymi garściami czerpie z brytyjskiego grime'u, ale nie kopiuje gatunkowych schematów. Jego debiut to jeden z najciekawszych rapowanych albumów z Polski tego roku. mat. prom. Miły ATZ

We wcześniejszych tekstach z cyklu Recenzje nowych płyt z Trójmiasta zdarzało mi się kręcić nosem, że chociaż hip-hop zdominował współczesną muzykę, a wraz z komercyjnymi projektami, także wiele niszowych zyskało rozgłos, to na północy Polski dzieje się niewiele. Są tutaj wprawdzie oldschoolowi "klasycy" pokroju RDW, jest świetny Kalafior Derambo, swego czasu dużo działo się pod szyldem HH50+ (czyli hip-hop po pięćdziesiątce), ale to wciąż mało i wciąż za rzadko. W ostatnim czasie coś jednak ruszyło się za sprawą młodej ekipy z kolektywu Korozja i przede wszystkim dzięki transfuzji świeżej krwi z Gniezna, czyli Miłego ATZ-ta, który od jakiegoś czasu mieszka w Gdyni.



Koncerty w Trójmieście


Miły ATZ - "Czarny swing" (Def Jam Recordings Poland)



Atezet nie jest pierwszą osobą, która próbuje wpleść grime'owe inspiracje do polskiego rapu, ale jest bez dwóch zdań pierwszym, który dokonał tego z tak dobrym rezultatem. Jeszcze zanim ukazał się "Czarny swing", po publikacji singla z kawałkiem tytułowym, nie było wątpliwości, że w tym i tak nadzwyczaj mocnym na rodzimym podwórku roku (chociażby za sprawą wydawnictw Hodaka i Miroffa, Mlodego Kotka i Niemego Dotyku, Barto'cuta 12 czy Kozy) uda mu się nagrać wyjątkowy materiał.

Brytyjskie naleciałości w brzmieniu Miłego dało się wyczuć już kilka lat temu, kiedy nagrywał wraz z Mordor Muzik. Dopiero teraz, bez konieczności szukania kompromisów i przy współpracy z Atutowym, wyszły jednak na pierwszy plan, choć nadużyciem byłoby stawianie znaku równości pomiędzy nim a Wiley'em, Dizzee Rascalem czy innymi grime'owymi tytanami. "Strach" albo "Brud" mają charakterystyczne, elektroniczne, bliskie UK garage'owi bity, ale z drugiej strony otwierający album "Balans" grawituje w kierunku "oldschoolowych" rewirów. Pada w nim zresztą swoista autodiagnoza identyfikująca tę dwoistość: Jeśli nie wiesz kto powraca - to ATZ, czyli to boom bap master. Wciąż rozdarty, ale ta ksywa mnie zlepia jak plaster.

Własna droga to zawsze najciekawsza droga i chociaż "Czarny swing" to dopiero debiut, Atezet ma za sobą lata doświadczeń. Dzięki nim z takim luzem i gracją nawija na połamanych, trudnych dla języka polskiego podkładach i chociaż w konsekwencji rymy bywają proste, teksty raczej ogólnikowe, a sam flow dość monotonny, nigdy trwający aż 47 minut album nie zaczyna się nieznośnie dłużyć.

Atutowy nie jest jedynym producentem obecnym na "Czarnym swingu", ale to właśnie on najlepiej rozumie się z Miłym ATZ-tem. W wywiadzie z portalem Soundrive padła nawet deklaracja kontynuowania współpracy i szukania uwagi niekoniecznie nad Wisłą, a być może właśnie nad Tamizą, gdzie bliskie im brzmienia już mają oddane grono fanów i fanek. To wcale nie jest tak szalony plan, jak mogłoby się wydawać - bariera językowa osłabła w ostatnich latach (chiński czy rosyjski rap mają się znakomicie na Zachodzie), a jakość tego duetu nie daje mu żadnych powodów do odczuwania kompleksów.


Fala Fahrenheita - "Gawędy w chmurach" (Korozja)



Korozja to wytwórnia i kolektyw założony przez Adriana Ugowskiego, a stan na lipiec 2020 roku jest taki, że wszystko, co wiąże się z tą nazwą przynależy do podziemia, choć nie jest trudno sobie wyobrazić, że kilka szlifów tu i ówdzie, a szturmem mogliby podbić notowania OLiS.

Recenzje płyt z Trójmiasta


Mogliby, ale zdaje się, że nieszczególnie im na tym zależy. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie profilowe Fali Fahrenheita na Facebooku, by utwierdzić się w przekonaniu, że nie ma w tym duecie (tworzonym przez Ugowskiego i Ekshiego) woli naginania się do standardów, schematów i środowiskowych konwenansów. Powierzchowną ocenę potwierdza zawartość "Gawęd w chmurach", która czasami ledwo muska o rapową estetykę, a zamiast tego odwołuje się do poezji śpiewanej. Tak jest chociażby w pierwszym, tytułowym utworze i nie jest to otwarcie fortunne. Ugrzązłem na tym etapie na kilka miesięcy, nie byłem w stanie przebrnąć dalej, bo ani rozmarzony lo-fi podkład, ani pretensjonalne wersy pokroju: Czy Bóg to stwórca, czy wyższa matematyka? i dziwna maniera w głosie (momentami przypominająca szkolny konkurs recytatorski) nie zachęcały do zgłębiania ciągu dalszego, a warto, bo jest tutaj kilka perełek.

Już następne na liście "Futura" hipnotyzują dziwnym połączeniem wyrazistego basu z egzotycznymi, ale przetworzonymi na chłodno dźwiękami. Ekshi możne niepotrzebnie forsuje się i czasami szybciej rapuje niż potrafi artykułować zdania, ale tekst jest znacznie ciekawszy. Często można zresztą odnieść wrażenie, że jego wersy powstają na zasadzie wolnych skojarzeń, jak licealny wiersz, który najpierw ma być dźwięczny i naszpikowany synonimami "zwyczajnych" słów, a dopiero później ma być o czymś. Zauroczenie językiem polskim przechodzi wielu początkujących literatów, to duży mankament albumu - zdarzają się momenty, kiedy aż szkoda podkładów Ugowskiego.

Jazzujące "Nie gadam", cloudrapowe "Tylko wschód", chiptune'owe "Pomnik Lenina" - gdański producent ma pełną głowę pomysłów, jego styl jest oryginalny i świeży, a w połączeniu na przykład z Miłym ATZ-tem mógłby wykręcić solidnego "bangera". Nie oznacz to bynajmniej, że Fala Fahrenheita zmarnuje wasz czas - debiut duetu jest uchwyceniem jego formy przejściowej, przystankiem na drodze ewolucji (o czym może świadczyć singiel "Nie tak szybko" wydany już po premierze "Gawęd w chmurach") i na pewno nie można mu odmówić wytężonej próby odnalezienia własnej tożsamości. To jeszcze nie teraz, ale i tak jest interesująco.

Opinie (25) ponad 10 zablokowanych

  • Monotonne kłapanie dziobem wyniesiono do rangi muzyki, hahaha

    • 0 0

  • apeluje do trojmiasto.pl o zmiane tytulu.

    to nie sa "recenzje plyt" tylko subiektywne opinie a to wielka roznica. jak zaczniecie recenzowac wszystkie plyty to podawajcie sobie taki tytul ale kilka ulubionych bo wychwalanych "mi sie podoba" plytek... Czy w redakcji jest zawodowy dziennikarz?

    • 1 1

  • (1)

    Czasem zastanawiam się dla kogo polscy artyści robią muzykę?
    Bo na pewno nie dla słuchaczy. Wszystko albo tandetne albo przeintelektualizowane aż groteskowe.

    • 21 2

    • I wieczne blanty...

      Jako atrybut wyluzowania i czilubomby.

      • 5 1

  • A gdzie Kontrabanda? (6)

    Szczerze mówiąc moi ulubiony portal trójmiasto.pl niestety coraz słabszy merytorycznie. Kontrabanda najstarszy zespół Trójmiasta a nigdy nawet zmianki o nim dziwne

    • 7 3

    • Najstarszy? Smiechlem (2)

      Jak scena Trójmiasta się tworzyła to ich jakoś nie było. Trochę szacunku!

      • 1 2

      • (1)

        A WT Squad pamietasz ?? To chyna nie pamietasz kto tam rapowal...

        • 1 0

        • Tak wiem że gruby

          Ale. Mówimy o składzie kontrabanda a nie o pojedynczej osobie. Było więcej starszych składów niż wt

          • 0 0

    • A co to jest w ogóle? (1)

      I dlaczego ktoś miałby o tym pisać, nową płytę wydali? Google podpowiada tylko weselne zespoły ze Szczecina i Radomia. Grasz coś z sąsiadem w piwnicy od 1962 i nagraliście właśnie demo na telefon wnuka?

      • 3 2

      • Kawalki z The Beatnuts, Abradab czy tez Grubson to przecież nic...

        • 1 0

    • są zbyt superfajni zeby taki portal o nich pisał

      podobno chcą wejsc na jeszcze wyzszy level i juz nikt oprocz ich fanpejdza nie bedzie o nich pisal

      • 1 0

  • (4)

    dlaczego atrybutem młodych raperów są blanty i tym podobny szajs?

    • 13 1

    • (2)

      Młodych? Snoop Dogg ma 48 lat ;)

      • 5 1

      • (1)

        Snoop Dogg nie wychował się na strzeżonym osiedlu i nie chodził do prywatnego bananowego liceum.

        • 6 2

        • to post o blantach, a nie o strzeżonych osiedlach

          • 1 0

    • Raperów miałeś kiedyś. Rap był muzyką buntu. Teraz głównie siedzi w tym bananowa młodzież dla lansu. Produkcja szerzej zakrojona i tak nie zakamufluje ich braku talendu.

      • 4 0

  • Płyta miłego się nie nudzi? Jest bardzo jednolita muzycznie i do tego płytka lirycznie. Taka kompozycja zawsze męczy na dłuższą metę. Miły to Kozak, ale pojedyncze single brzmiały dużo lepiej niż całą płyta. Deadline EP było dużo lepsze w moim odczuciu.

    • 0 1

  • (3)

    jestem starym, wiernym fanem polskiego rapu ale muszę powiedzieć to głośno: ATZ rozp... scenę tą płytą, nic bardziej świeżego w polskim rapie nie usłyszycie, co do osoby ATZ to on jest chyba z Gniezna więc nie wiem dlaczego jego płyta ukazała się tutaj w 3miejskich nowościach, nagrana została w Trójmieście czy jak? wiem, że chłopak coś ma z Gdynią wspólnego i z jakimiś lokalnymi raperkami ale się aż tak w to nie zagłębiałem

    • 6 2

    • atz od długiego czasu bawi się z kolektywem undadasea, a to najlepsza rzecz jaka wyszła z gdyni od 1937 kiedy się Fedorowicz urodził

      • 0 0

    • rap się skończył z nastaniem epoki dzieci neostrady. Przykłądy to powyższe zespoły

      • 2 0

    • wystarczy, że przeczytasz pierwszy akapit, a zagadka zostanie rozwiązana

      • 2 0

  • Tylko Adrian Ugowski! (1)

    • 0 0

    • chyba Ug Adrianowski

      • 0 0

  • A gdzie Collapsed Tower: Unease ? :)

    Jest na bandcamp, polecam gorąco

    • 3 4

  • atezet

    atezet kooot

    • 2 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

02

grudnia

02

grudnia

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Kultura

Kulinaria

Złociste i chrupiące. Skąd dobre frytki w Trójmieście?
Smaczne frytki w Trójmieście
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i dla smaku
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i smaku

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Na festiwalu Kolosy spotykają się: