Wiadomości

stat

Tańczy i zbiera kasety magnetofonowe


Ma ponad 700 kaset z rapem i tyle pucharów zdobytych na tanecznych zawodach, że musi składować je w kartonach. W kolejnym odcinku cyklu Pasjonaci prezentujemy Jakuba Grędę - zajaranego hip-hopową kulturą mieszkańca Gdańska.



Słuchasz rapu?

tak, to moja muzyka

16%

tak, zdarza mi się

24%

nie, ale w przeszłości słuchałe(a)m

10%

nie, ale być może spróbuję

2%

nie, wolę inne gatunki muzyki

43%

nie, z innego powodu

5%
Lubi: słuchać szumu i patrzeć, jak kręcą się szpule z taśmą. Nie lubi: przewijać.

- Po prostu nie chce mi się wstawać. Jak już włączam, to leci i strona A, i B. Wiem, że dziś, w nowoczesnych odtwarzaczach muzyki można skakać z kawałka na kawałek. Może to staromodne, ale wolę słuchać całych kaset, wtedy więcej się odkrywa - przyznaje Jakub "Grędziu" Gręda.
Pasjonat rapu ma po co sięgać. Na półkach w rzędach stoi ponad 700 kaset. Amerykańskie, polskie, francuskie, niemieckie, litewskie. A że hip-hopowa kultura narodziła się za oceanem, najwięcej jest tych pierwszych.

Wśród nich kasety rozpoznawalnego na świecie Wu-Tang Clanu czy Busta Rhymes'a, ale i tych, którzy znani są przede wszystkim "w środowisku": Capone-N-Noreaga, EPMD, Notorius'a B.I.G. czy Black Sheep.

Polskie to choćby przeklinający Liroy, zaangażowany O.S.T.R., ale też częstochowskie Żywe Srebro czy warszawski producent Elhuana. Tysiące wykonawców, setki godzin nagrań. Kasety zebrane przez Jakuba przez ostatnich kilkanaście lat.

- Kumpel zaprosił mnie w 2002 roku do domu. Kiedy spojrzałem na półki, stało tam z 30 czy 40 kaset z rapem. Powiedziałem: wow! Fajna zajawka, że ma kasety i zbiera. I wtedy postanowiłem, że też będę.
Na pierwszej kasecie, którą kupił z myślą o kolekcji, rapowali członkowie House of Pain. Jednak z tym muzycznym gatunkiem zetknął się o wiele wcześniej, kiedy jako chłopak na początku lat 90. rozpoczynał taneczną karierę.

Kasety wujków i taneczna Eurowizja

Zamiast tańczyć jak inne przedszkolaki, wolał improwizować. Zajęcia prowadził akurat Andrzej Grażul, założyciel Klubu Miłośnika Tańca "TAN" w Nidzicy. Dostrzegł talent w małym Jakubie. Od tego czasu chłopak zaczął trenować hip-hop dance i akrobatykę w klubie, do którego chodzili też jego wujkowie.

- Słuchali rapu, a ja brałem ich kasety, przegrywałem na magnetofonie i też słuchałem tego gatunku muzyki. Do dziś pamiętam moją pierwszą kasetę. To był zespół K7 z hitem "Come baby come". Puszczałem go sobie w domu i tańczyłem - wspomina Jakub.
Pierwsze zawody zaliczył w 1995 roku. Niedługo później został nieoficjalnym mistrzem Polski, a w 2000 roku zdobył tytuł mistrza świata w kategorii hip-hop do lat 11. Reprezentował też Polskę na tanecznej Eurowizji, szalał przed kamerami w telewizyjnych programach. Dziś zdobywane przez lata puchary trzyma na szafie tuż pod sufitem.

- To jedna piąta tego, co posiadam. Reszta pucharów składowana jest w kartonach, bo po prostu nie ma na nie już miejsca - spogląda w górę.
Lubi wygrywać - sam przyznaje. Ale podobno nie zwycięstwa liczą się dla niego najbardziej.

- Chodzi bardziej o to, żeby być w kulturze hip-hopowej, żeby mieć do siebie wzajemny szacunek, a przede wszystkim bawić się tańcem i czerpać z niego jak najwięcej przyjemności.
Do tego dobrze jest - zdaniem Jakuba - znać korzenie i filary hip-hopu.

- Warto wiedzieć, a nie bezrefleksyjnie naśladować. Ilu młodych sprawdziło, skąd wziął się zwyczaj noszenia mocno opuszczonych spodni? A jest to zwyczaj, który pochodzi z amerykańskich więzień, gdzie zabroniono noszenia pasków. Przede wszystkim dlatego, że mogły stać się bronią lub ułatwić samobójstwo. Jednak twierdzi się również, że opuszczanie spodni i odsłanianie części pośladków przez więźniów oznaczało gotowość do współżycia - tłumaczy.
Jakub lubi dzielić się wiedzą. Zdaje sobie sprawę, że hip-hopowcy bywają postrzegani na przykład jako zakapturzeni wandale jarający zioło. Nie chce lukrować, bo wie, że narkotyki są w użyciu wśród hip-hopowców, ale jak mówi: to nie reguła.

- Sytuacja sprzed lat. Leci pierwsza kolejka. Ja dziękuję. Ludzie zdziwieni. Leci druga. Też dziękuję. Leci trzecia. To samo. Po czym słyszę: szacun!
Narzeczona, kot i rap

Dziś Jakub dużo rzadziej startuje w zawodach, a więcej naucza. Bo kilkanaście lat robienia salt, i to często na twardym podłożu, nie jest obojętne dla stawów. Mimo to pasjonat prowadzi warsztaty, a na co dzień lekcje w Ogólnokształcącej Szkole Baletowej w Gdańsku.

Po godzinach spędza zaś czas z narzeczoną, kotem i słucha rapu. Kolejne kasety do kolekcji zdobywa na aukcjach internetowych. Bywa też w antykwariatach i na Jarmarku św. Dominika. Czasami znajoma z Irlandii przyśle mu jakieś kasety, które nie były wydane w Polsce.

- Są na przykład takie, które wypuszczono w zaledwie kilkudziesięciu egzemplarzach. To świetne uczucie mieć jedną z nich, a dokładnie ostatnią z numerem 50.
Od pewnego czasu kasety ze swojej kolekcji prezentuje na facebookowym profilu Rap Types & Vinyl by Grędziu. O sprzedaży nie myśli. Chce kupować kolejne.

- Będę poszerzał kolekcję i słuchał dobrego rapu.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (81)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30

grudnia

Rewia - lata 20. lata 30. -... Gdynia, Konsulat Kultury

31

grudnia

Sylwester w Gdyni Gdynia, Skwer Kościuszki

31

grudnia

Sylwester Gdański Gdańsk, Park Oruński, Jar Wilanowski, Targ Węglowy, Molo w Brzeźnie

Kultura

Zaistnieć w grupie za wszelką cenę. O musicalu "Chłopcy z Placu Broni"
O musicalu "Chłopcy z Placu Broni"
Nowy dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego
Nowy dyrektor Muzeum Morskiego

Kulinaria

Co zjemy i wypijemy na Jarmarku Bożonarodzeniowym?
Co zjemy na Jarmarku Bożonarodzeniowym?

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: dużo dobrych koncertów
Planuj tydzień: dużo dobrych koncertów

Wygraj bilety,
sprawdź nasze konkursy

    Najczęściej czytane