• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Uchwała antyhałasowa. Jak radzą sobie z nią lokale rozrywkowe?

Patryk Gochniewski
8 czerwca 2022 (artykuł sprzed 1 roku) 
W życie weszła ustawa antyhałasowa i antyalkoholowa, która ma ograniczyć nieprzyjemności związane z głośnymi imprezowiczami. Na razie sprawa dotyczy wyłącznie ścisłego centrum, ale możliwe, że zostanie to rozszerzone na inne dzielnice, szczególnie turystyczne. W życie weszła ustawa antyhałasowa i antyalkoholowa, która ma ograniczyć nieprzyjemności związane z głośnymi imprezowiczami. Na razie sprawa dotyczy wyłącznie ścisłego centrum, ale możliwe, że zostanie to rozszerzone na inne dzielnice, szczególnie turystyczne.

Uchwała antyhałasowa i zakaz sprzedaży alkoholu w określonych godzinach - w ten sposób władze miasta postanowiły odpowiedzieć na potrzeby mieszkańców ścisłego centrum Gdańska, którzy od dłuższego czasu narzekają na uporczywy hałas generowany przez lokale rozrywkowe. Jak to wpływa na życie Głównego Miasta, czy lokale jakoś się przystosowały do nowych zasad i czy to może faktycznie poprawić komfort życia mieszkańców?



Puby w Trójmieście



Czy uchwała antyhałasowa i antyalkoholowa mają szanse poprawić komfort mieszkańców centrum Gdańska?

W marcu Rada Miasta Gdańska przyjęła uchwałę antyhałasową i antyalkoholową. Była to odpowiedź na głośne protesty mieszkańców ścisłego centrum, którzy narzekali na to, że jest za głośno, a poza tym imprezowicze spożywają zakupiony w sklepach alkohol na ulicach. Zresztą sklepikarze, których dotknęły przepisy, właśnie założyli sprawę w sądzie - nie oni są winni, więc dlaczego mają ponosić koszty?

Tylko czy to coś zmienia? Sam fakt pewnych ograniczeń i obostrzeń przecież nie przeszkodzi chociażby w tym, aby alkohol przynieść z innej części miasta. Z hałasem już jest inaczej - faktycznie lokale muszą spełnić konkretne wymagania. Tyle że uchwała też nie przewiduje sankcjonowania w momencie jej złamania. Po prostu jest napisane, że nie wolno.

Uchwała antyalkoholowa programem pilotażowym?



Mało tego, problem ten dotyczy nie tylko mieszkańców Śródmieścia, ale także innych dzielnic - Brzeźna czy okolic stoczni. Czują się wykluczeni. Chodzą również słuchy, że ta uchwała jest rocznym programem pilotażowym. Są zatem dwa wyjścia - wszystko wróci do stanu sprzed jej wprowadzenia lub zostanie ona rozszerzona na pozostałe części miasta.

Czytaj też:

Bez wzmacniaczy i w określonych godzinach. Nowe zasady występów ulicznych w Gdańsku



A jak to wygląda oczami organizatorów imprez oraz prowadzących lokale gastronomiczne?

- Nas ta ustawa terytorialnie nie obejmuje, ale problem hałasu na stoczni to temat, nad którym wspólnie z miastem pracujemy od zeszłego roku. Próbujemy temu zaradzić, wprowadzając zmiany techniczne, lecz nie ma złotego środka - wyjaśnia Arkadiusz Hronowski z B90, a także jeden z organizatorów niedawnego Mystic Festivalu. - Wtłaczamy życie w dzielnicę i staje się ona coraz modniejsza, a przez to głośniejsza. Nasza aktywność ma istotny wpływ na popularność tych terenów. Jeśli chcemy zadowolić wszystkich ludzi, którzy mieszkają w okolicy, to musielibyśmy wrócić do stanu sprzed 10 lat, czyli kiedy stocznia była nuklearną pustynią - zauważa.
Hronowski mówi też, że festiwale to kwestia jednego, góra trzech razy w roku przez kilka dni. - Wówczas jest głośno, ale czy hałas na koncercie Kylie Minogue jest inny niż ten na Judas Priest? - zastanawia się.

- Do Gdańska na Mystic Festival zjechało mnóstwo fanów z całej Europy i świata, od Izraela po USA. Wszyscy byli oczarowani Gdańskiem i stocznią. Ich relacje na prywatnych profilach, nie tylko z festiwalu, pokazują, pod jakim są wrażeniem Gdańska. Część z nich pozostała kilka dni dłużej. Ponadto 80 proc. uczestników pierwszy raz odwiedziło tereny postoczniowe i ich reakcje są niesamowite. Zrobiliśmy dobrą robotę dla miasta i to jest dopiero początek - deklaruje szef B90. - Efekt Euro nam to pokazał i chyba nie chcemy powrócić do czasów sprzed 2012 r., kiedy miasto po godz. 22 nie żyło? Tereny postoczniowe się rozwijają i tego procesu już się nie zatrzyma. Miasto, jeśli chce być europejskie, musi tętnić europejskim życiem, nie tylko na uroczystościach lokalnych i państwowych. Osobiście mieszkam w imprezowym Sopocie, bardzo blisko centrum, i też doświadczam wielu sytuacji, które mnie bulwersują, naruszają nasz spokój, ale wiem też, że dzięki temu miasto funkcjonuje. Pozostaje kwestia współpracy miasta i przedsiębiorców z mieszkańcami. Musimy wciąż wspólnie szukać kompromisów i rozwiązań.

Uchwała antyalkoholowa nie działa. Miasto wyciągnie konsekwencje?



Uchwała antyhałasowa w praktyce



A jak funkcjonują lokale, które działają na terenie objętym uchwałą? Co ciekawe, wiele osób nie chce się wypowiedzieć bezpośrednio. Proszą o anonimowość. Wielu z nich jest po prostu złych i nie rozumie takiego podejścia ze strony miasta. Nie chcą też być na celowniku mieszkańców.

  • Uchwała antyalkoholowa ogranicza sprzedaż alkoholu w ścisłym centrum Gdańska. Ten pomysł nie podoba się sklepikarzom, którzy nie widzą swojej winy w tym, co ludzie robią na ulicach. Już założyli sprawę w sądzie.
  • Teren objęty uchwałą antyhałasową
- To nie jest tak, że my robimy cokolwiek na złość. Jednak jeśli prowadzi się lokal, pub czy dyskotekę, nie można przecież stać przy drzwiach i uciszać ludzi. Oni przyszli się zrelaksować - mówi jeden z przedstawicieli strony gastronomicznej. - Oczywiście, zdajemy sobie sprawę z tego, że zdarzają się sytuacje, kiedy hałas bywa uciążliwy. Jednak należy pamiętać, że jest to centrum miasta. Musi żyć.
Problem, który teraz został tak naprawdę nakryty czapką, a nie rozwiązany, ponieważ ta uchwała niewiele zmienia, narastał latami. To nie jest tak, że nagle, w 2022 r. mieszkańcom zaczął przeszkadzać hałas. Jednak nigdy nie udało się doprowadzić do kompromisu, a ten jest potrzebny, aby wszyscy w tej przestrzeni funkcjonowali w zgodzie albo chociaż się tolerowali.

Niestety zamiast załagodzenia była ciągła eskalacja, ponieważ żadna ze stron nie chciała odpuścić. Dochodziło do licznych kłótni. Każdy obstawał przy swoim. I teraz są efekty.

- Kiedy ładnych kilka lat temu otwieraliśmy tu lokal, nie spodziewaliśmy się, że może on wywołać jakiekolwiek problemy - mówią właściciele pubu na Głównym Mieście. - Oczywiście, bywa głośno, ale przecież to jest absolutnie normalne. Tak samo jak w Poznaniu, Berlinie czy Barcelonie. Problem polega jednak na czym innym. Nikt na początku nie przyszedł porozmawiać, tak po ludzku, że coś jest uciążliwe. Od razu były ataki, wyzwiska, wzywanie policji. Prowadzenie knajpy w takiej sytuacji bywa karkołomne, ale dajemy radę już ponad 10 lat.
Siedem lat temu wydarzył się jednak swego rodzaju precedens. Puby przy ul. Straganiarskiej, czyli Pułapka, Lawendowa oraz Lamus, zatrudniły... ochroniarza. Kulturalny pan w marynarce monitorował zachowanie gości lokali i ewentualnie zwracał uwagę, aby być ciszej, ponieważ jednak mieszkają tam ludzie. A jak wygląda sytuacja w tej chwili?

- Jeżeli chodzi o praktyczną stronę stosowania tej uchwały, to sami nie wiemy, jak to będzie wyglądać. Wyjdzie to zapewne "w praniu" - mówi Wojtek Skoracki z Pułapki. - Z tego, co wynika z przepisów, to główny problem, jaki ma zostać rozwiązany tą uchwałą, to głośne dyskoteki, imprezy, koncerty w przestrzeni Głównego Miasta, a to raczej nie jest częsty problem pubów - zauważa. - Z naszej perspektywy taką głośną imprezą była letnia Craft Beer Fiesta, ale już w zeszłym roku przenieśliśmy ją do innej lokalizacji i tak samo w tym roku odbędzie się ona w KFK przy ul. Łąkowej. Na co dzień nie wystawiamy sprzętu nagłaśniającego na zewnątrz, ani nie organizujemy imprez, więc nie "łapiemy się" na te przepisy uchwały. Godziny sprzedaży również nas nie dotyczą, bo nie jesteśmy sklepem, ale sprzedajemy alkohol tylko do spożycia na miejscu.

Pierwsze koty za płoty. Mystic Festival - co się udało, a co jest do poprawy?



Arkadiusz Hronowski, szef B90 i jeden z organizatorów Mystic Festival, mówi, że festiwale to kwestia jednego, góra trzech razy w roku przez kilka dni. - Wówczas jest głośno, ale czy hałas na koncercie Kylie Minogue jest inny niż ten na Judas Priest? - zastanawia się. Arkadiusz Hronowski, szef B90 i jeden z organizatorów Mystic Festival, mówi, że festiwale to kwestia jednego, góra trzech razy w roku przez kilka dni. - Wówczas jest głośno, ale czy hałas na koncercie Kylie Minogue jest inny niż ten na Judas Priest? - zastanawia się.

Główne Miasto - dialog sąsiedzki pomiędzy mieszkańcami a lokalami



Jak mówi współzałożyciel Pułapki, kwestia hałasu i związane z nim problemy z sąsiadami towarzyszą im praktycznie od samego początku istnienia. Od otwarcia próbowali prowadzić dialog sąsiedzki, z różnym skutkiem, ale nigdy nie obrazili się na nikogo dla samej zasady. Przez kilka sezonów letnich zatrudniali wspomnianego ochroniarza, chodzili na różne ustępstwa, ale niestety i tak nie byli w stanie zadowolić wszystkich mieszkańców.

- Każdy ma inną percepcję, każdemu przeszkadza coś innego. Dźwięk w przestrzeni miejskiej też rozchodzi się tak, że w niektórych mieszkaniach nawet zwykła rozmowa kilkunastu osób prowadzona w ogródku staje się nie do zniesienia - tłumaczy Skoracki. - Niezależnie więc od tego, co byśmy zrobili, to i tak ciszy jak na osiedlach, w tzw. sypialniach miasta, nie będzie, bo Główne i Stare Miasto to jest centrum rozrywkowe Gdańska i takie miejsca są w całej Europie - stwierdza.
Należy jednak zwrócić uwagę na pewną zmianę, która nastąpiła w tym roku i być może dzięki takiemu właśnie podejściu obu stron uda się wprowadzić zmiany na szerszą skalę. Dobrze, gdyby inni wzięli przykład.

- Co zamierzamy zrobić? W tym roku mieliśmy po raz pierwszy rozmowę bardzo kulturalną i miłą - to jest naprawdę rzecz, która nas cieszy, bo takich kulturalnych rozmów do tej pory nie było - z nowymi sąsiadami, którzy zwrócili nam uwagę na to, co im przeszkadza. Po tej rozmowie zobowiązaliśmy się do pewnych aktywniejszych działań, które mogłyby uciążliwości wykluczyć, a niektóre złagodzić. I tak np. od kilku tygodni w grafiku na każdy dzień tygodnia wyznaczona jest jedna osoba, która ma dbać o porządek w ogródku. Chodzi właśnie głównie o hałas, nadmiernie głośne zachowywanie się, krzyki itp. Jak na razie nieźle to działa i mamy nadzieję, że taka przedsezonowa rozgrzewka pomoże nam być przygotowanymi na pełny sezon w lipcu i sierpniu - wylicza Wojtek Skoracki.
Arkadiusz Hronowski, współorganizator Mystic Festival: Do Gdańska na Mystic Festival zjechało mnóstwo fanów z całej Europy i świata, od Izraela po USA. Wszyscy byli oczarowani Gdańskiem i stocznią. Ich relacje na prywatnych profilach, nie tylko z festiwalu, pokazują, pod jakim są wrażeniem Gdańska. Część z nich pozostała kilka dni dłużej. Ponadto 80 proc. uczestników pierwszy raz odwiedziło tereny postoczniowe i ich reakcje są niesamowite. Zrobiliśmy dobrą robotę dla miasta i to jest dopiero początek. Arkadiusz Hronowski, współorganizator Mystic Festival: Do Gdańska na Mystic Festival zjechało mnóstwo fanów z całej Europy i świata, od Izraela po USA. Wszyscy byli oczarowani Gdańskiem i stocznią. Ich relacje na prywatnych profilach, nie tylko z festiwalu, pokazują, pod jakim są wrażeniem Gdańska. Część z nich pozostała kilka dni dłużej. Ponadto 80 proc. uczestników pierwszy raz odwiedziło tereny postoczniowe i ich reakcje są niesamowite. Zrobiliśmy dobrą robotę dla miasta i to jest dopiero początek.

Głośne zachowanie imprezowiczów a prawo do odpoczynku mieszkańców Głównego Miasta



Lokal planuje też przygotować dla gości poradnik z prośbami o odpowiednie zachowanie i uszanowanie prawa do odpoczynku dla sąsiadów. Żyją nadzieją, że to pomoże, ale też mówią szczerze, że po dziewięciu latach działalności nie mają większych złudzeń, że ich działania przyniosą wymierny efekt, gdyż często na konto lokalu wpływają również zachowania imprezowiczów, którzy ich gośćmi nie są.

- Straganiarska i Lawendowa to ulice przechodnie, ludzie mijają nasz lokal, zdarza się "wydzieranie", głośne śmiechy, a nawet głośne gwizdy. Sam byłem tego świadkiem w ostatni piątek - mówi Skoracki. - Nie brakuje też miejskich rajdowców chwalących się swoimi wydechami czy dźwiękiem po świeżo "stuningowanym" tłumiku. Na takie występy niestety nie mamy żadnego wpływu, choćbyśmy chcieli. Działamy za to w granicach, w których możemy działać i wierzymy w to, że jakość życia sąsiadów Pułapki może się polepszyć.

Miejsca

Opinie (148) ponad 10 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • (3)

    Dosyć tych hałasów! Tego pijaństwa, krzyków! Tej Sodomy i Gomory!

    Seniorzy muszą się wyspać przed niedzielną uroczystą Mszą Świętą!

    • 24 43

    • Rozumiem, że to sarkazm

      • 12 0

    • swiete slowa!!,policja niech spi spokojnie!,radza sobie tylko z przedszkolakami jak wleka to kredki z tornistra wypadaja i emerytkami po 80tce!.

      • 4 0

    • a mnie potrzebna jest noc do do spania a nie do jakeijś mszy

      • 5 1

  • Opinia wyróżniona

    (1)

    W centrach miast jest hałas i nic tego nie zmieni.

    • 36 21

    • Kurcze, a szkoda - bo na przykład te łajzy z dziurawymi, przepraszam ztiunowanymi wydechami policja mogła by karać. No tak, policja... zapomniałem

      • 4 0

  • Opinia wyróżniona

    Fakt (2)

    Nie jest tak cicho jak na wsi, ale każde miasto w regionie turystycznym tak ma.
    Swoją drogą, to poprosiłbym nie o subiektywne odczucia wybranych mieszkańców, ale o obiektywny pomiar natężenia dźwięku.
    Poza tym to, co dla jednego jest normalną rozmową, dla innego może być wrzaskiem. I na odwrót.

    • 26 8

    • "Na wsi" (1)

      masz ujadające 24/7/365 psy i kosiarki do połowy grudnia jak nie ma śniegu.

      • 2 2

      • i jeszcze disco polo od rana do nocy na całą okolicę

        • 1 0

  • (1)

    Czemu w tekście nie ma opinii mieszkańców?

    • 34 8

    • Opinia mieszkańca:

      na przestrzeni lat problem hałasu rośnie. Nie mówię o zwykłym hałasie towarzyszącym spożywaniu... To jest patologiczne, bezproduktywne darcie ryja przez obie płci jednakowo. Suweren, sakndynawowie, sami królowie życia. A dlaczego grodzimy podwórka? 10-20 lat temu nikt o tym nie myślał. Teraz to jedyny sposób aby nie mieszkać w szambie po biforkach i afterkach "turystów".

      • 11 0

  • Lokale w centrum sa diablo drogie! (3)

    Za głośno?
    Sprzedać i kupić 2x większy w Żukowie

    • 31 24

    • niech otworzą lokale w Żukowie (2)

      skoro gastronomikom przeszkadzają ograniczenia

      • 17 5

      • W lesie niech otworzą (1)

        Pajacu

        • 7 4

        • W Jarocinie

          • 0 0

  • Opinia wyróżniona

    Złota rada: (11)

    Niech mieszkańcy sami wyczilują i zamiast z nimi walczyć niech pójdą do nich na piwko/drina/szame. Swoją droga mieszkać w mieście i mieć pretensje ze jest za głośno to jak mieszkać nad morzem i narzekać ze jest za dużo jodu.

    • 74 83

    • Jeszcze jedno (2)

      Niech lepiej zajmą się dzwonami kościelnymi. Bo te dudnienie jest większa porażką i obciachem niż odgłosy dobrze bawiących się ludzi.

      • 5 13

      • jakie dzwony?

        • 3 1

      • Nie wiesz o czym piszesz, dzwony w śródmieściu nigdy nie były problemem

        za to wyskoki pijanej hołoty i panoszenie się niektórych właścicieli lokali gastronomicznych-zawsze

        • 0 0

    • Cziluje się pare godzin co jakiś czas

      mieszka 24h przez 365 dni. Zasadnicza różnica.

      • 27 2

    • jod byl nad morzem prze mieszkancami a tzw. "goscie" tychze lokali to taki sort fejsowy ze wszystkimi konsekwencjami tego stanu

      • 7 3

    • dzieci i chorzy też na piwko po jakim mogą umrzeć? różne są choroby a noc jest od spania (4)

      chcesz żeby ciebie operował niewyspany chirurg a znieczulał do operacji półprzytomny anestezjolog?

      • 18 1

      • (2)

        Ale o co chodzi? Mieszkania w centrum są teraz w świetnych cenach. Wystarczy na zakup czegoś na zaciszu i jeszcze na wykończenie spokojnie zostanie. No chyba że mieszkanie otrzymane za darmo, to wtedy narzekanie to już nic innego jak syndrom pińsetplus. Jedni całe życie muszą spłacać kredyt, a drudzy dostali za darmo i jeszcze żądają skansenu w centrum miasta.

        • 6 18

        • Kto dostał coś za darmo? Ci, którzy kupili lub wykupili mieszkania w centrum? (1)

          Chyba ktoś pomylił centrum z Orunią.

          • 12 4

          • Mało to żulków tam mieszka? Naprawdę myślisz, że oni te mieszkania kupili za gotówkę?

            • 4 14

      • przeciez to nie są kulturalni turyści tylko pijane wiecznie bydło.

        • 6 1

    • A ja sprzedałem mieszkanie w centrum i kupiłem dom na wsi. Mam spokój i ciszę, a na imprezy jeżdżę do Gdańska.

      szach-mat maruderzy.

      • 5 3

  • (4)

    Wreszcie coś zrobią z tą pato-gastronomia. Jakby to zależało od prywaciarzy, to nawet na Długim Targu leciałoby techno- łupanie/discopolo na całą parę. Do tego najlepiej 20 Żabek oraz 100 naganiaczy do Cocomo, a Śródmieście przypominałoby folwark w stylu Władysławowa. Choć w sumie już tak częściowo jest...

    • 46 10

    • Zawsze głupoty gadasz ale tu masz rację, mnie ostatnio (w tamtym sezonie) rozwalił lokal na Długiej chyba koło poczty gdzie w środku były automaty i nawalała jakaś muzyka. Normalnie Mielno w Gdańsku. Obrzydliwość. Gdańsk powinien wydzielić jakaś strefę na spędy pijaków taką np jak ma Wrocław - Pasaż Nieepolda albo Wyspa Słodowa

      • 10 2

    • (2)

      Widzę że to dzisiaj modny przedrostek: "pato". Na zasadzie "nie mam i nie robię nic, dlatego wszyscy inni, którym się chce, robią to z założenia w sposób patologiczny".

      • 0 8

      • (1)

        A ja myślę, że jesteś kolejnym nadętym bufonikiem, dla którego równie dobrze Śródmieście Gdańska mogłoby być chlewem w stylu Władysławowa. Tak, tak koniecznie trzeba popuścić zasady dla wolnej amerykanki, co nie?

        • 10 1

        • Tak tak, bo wszystko jest czarno białe... Albo strefa ciszy jak 40 temu albo "chlew jak we Władysławowie'. Tak jak pisałem, wszystko co "mię się" nie podoba jest "pato".
          Radzę dobrze się zastanowić, kto tu jest nadęty.

          • 0 8

  • A co z dzwonami kościelnymi? (4)

    Można tarabanić bez ładu i składu o każdej możliwej porze dnia i nocy?

    • 35 20

    • Tak

      • 2 2

    • mimo iż nie chodzę to kościoła to dzwony kościelne mi nie przeszkadzają a wycie i dudnienie jest nie do wytrzymania (1)

      • 5 2

      • To się nazywa syndrom sztokholmski

        • 1 1

    • Można, dzwonem tarabanić. Jak się chce i kiedy się chce.

      • 0 0

  • Na całym świecie centra miast żyją 24/7, zwłaszcza w weekendy (4)

    Ale u nas nie - u nas musi być cisza jak w podkartuskiej wsi (chociaż i to jest dyskusyjne). Mieszkańcy centrum Gdańska i tak mają lepiej, bo sezon, gdy ludzie siedzą na zewnątrz i w ogóle cokolwiek się dzieje trwa ledwo 3-4 miesiące, a nie 12 jak w Grecji, Hiszpanii, Portugalii czy we Włoszech. Ja w takim razie poproszę o ściszenie obwodnicy - co prawda kupiłem tam mieszkanie mając pełną świadomość okolicy, ale już mi się to nie podoba. Wiele osób pisze tutaj, że w artykule brak jest komentarzy mieszkańców - rzeczywiście, przydałyby się, ale komentarze mieszkańców z różnych części Gdańska/Trójmiasta, a nie tylko mądrych głów, które kupiły mieszkanie na Długiej nad PUB-ami. Czekam na minusy.

    • 28 39

    • mieszkańcy na Długiej mieszkają tam najmniej 40 lat, wtedy łomotów tam nie było (2)

      • 13 6

      • Kupili albo dostali za bezcen a teraz mogą sprzedać za grubą kasę... Biedaczki. Ciekawe jakby im złożyć propozycję "od teraz centrum się staje strefą ciszy 24h/dobę, ale jednocześnie wartość każdego z mieszkań spada 10-krotnie (czyli mniej więcej do tylu, za ile zostały nabyte te 40 lat temu)...

        • 5 10

      • Mieszkają 40 lat? Czytasz co piszesz?

        95% tych osób albo już nie żyje, a mieszkania przejęły ich dzieci, albo te mieszkania posprzedawali za gruby $ i się wyprowadzili w spokojniejsze miejsca. I to, że ktoś kilkadziesiąt lat temu dostał tam mieszkanie z przydziału albo po znajomości za darmo nie oznacza, że centrum pół-milionowego miasta ma być wieczorami i w weekendy martwe. A jeśli ktoś kupił mieszkanie po transformacji ustrojowej to logicznie myślący człowiek wiedział na co się pisze. PUB-y na głównej ulicy miasta - nie! Tramwaj we Wrzeszczu - nie! Ludzie, co z Wami... Na wieś się wyprowadźcie (a i tak rolnik będzie Wam przeszkadzał).

        • 8 12

    • ta tewza ze centar miast zyja 24/7 skad ?

      24/7 to zyja dzielnice czerwonych latarni i spelun , chyba miasto G nie chce za takie uchodzic

      • 6 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Daria ze Śląska "Pierwsza trasa c.d." (2 opinie)

(2 opinie)
89 - 129 zł
Kup bilet
pop

The Robert Cray Band: Groovin' 50 years! (1 opinia)

(1 opinia)
159 - 249 zł
blues / soul, rock / punk

Paweł Stasiak z zespołem PapaD (1 opinia)

(1 opinia)
120 zł
Kup bilet
pop

Katalog.trojmiasto.pl - Nowe Lokale

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

Festiwal jazzowy, który odbywa się co roku w Sopocie, nosi nazwę: