Zespół Hey pożegnał się z Trójmiastem

Po dwudziestu pięciu latach Hey kończy działalność, ale po takim koncercie Trójmiasto będzie o nich jeszcze długo pamiętać.
Po dwudziestu pięciu latach Hey kończy działalność, ale po takim koncercie Trójmiasto będzie o nich jeszcze długo pamiętać. fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl

Hey było zawsze. Kiedy byłem dzieckiem, w radiu na okrągło nadawano "Moją i twoją nadzieję"; kiedy zaczynałem świadomie słuchać muzyki, "List" udowadniał mi, że po polsku też się da; a kiedy urodził się mój syn, zasłuchiwałem się w "Boję się o nas". Hey było zawsze, do wczoraj, ale Kasia Nosowska zrobiła wszystko, żebyśmy pożegnali się z uśmiechami na twarzach, a nie ze łzami na polikach.



Dla fanów o najdłuższym stażu niewątpliwie największą atrakcją niedzielnego koncertu w Ergo Arenie był akt drugi, podczas którego obowiązki gitarzysty pełnił Piotr Banach - założyciel Hey, a także jego główny kompozytor do 1999 roku. Jak przystało na pożegnanie, wspólnie powspominaliśmy dawne czasy, a anegdotki przypominały, że mamy przed sobą nie pomniki ze spiżu, lecz ludzi z krwi i kości. Nosowska wracała do czasów, gdy na plan zdjęciowy teledysku do "One of Them" dojeżdżała autostopem, notorycznie nie przychodziła na próby, a dawny chłopak postawił jej ultimatum - albo on, albo "to gówno". Oczywiście wybrała "to gówno".

Sentyment dodatkowo potęgowało niemalże kasetowe brzmienie zespołu. Perkusja dudniła jak z bazarowych "piratów", poza uderzeniami stopy, właściwie nie dało się wyodrębnić ani jednego generowanego przez nią dźwięku. Kwestia akustyki Ergo Areny jest podnoszona przy każdym organizowanym w niej koncercie, nie będę więc po raz kolejny wracać do tych samych argumentów - nic się nie zmieniło. Prawdą jest natomiast jungowskie przekonanie, że "człowiek przyzwyczaja się do wszystkiego, jeżeli tylko osiągnie właściwy stopień uległości". Stopień mojej uległości był bardzo wysoki i sam nie wiem kiedy, niepostrzeżenie przestałem zwracać uwagę na wszystkie dźwiękowe niedociągnięcia. No może prawie wszystkie...

Tłum przygotował baloniki i kartki z hasłem "będziemy czekać".
Tłum przygotował baloniki i kartki z hasłem "będziemy czekać". fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl
"Strasznie się obawialiśmy, że nie dojedzie" - wyznała Nosowska, gdy na scenie pojawił się O.S.T.R. Jakże bym się radował, gdyby faktycznie tak się stało! Ostry namawiał publikę do robienia "wielkiego hałasu", unoszenia rąk "w powietrze" oraz do budzenia całego miasta. W roli wodzireja przenoszącego słuchaczy na imprezę typu Dni Ziemi Kociewskiej (z całym szacunkiem dla Kociewia) sprawdził się znakomicie, tyle że festynowa konwencja nie bardzo przystawała do koncertu Hey. Z drugiej strony, kiedy zamiast zabawiania, rapował refren "Kataszy", błyskawicznie przypomniał, dlaczego nu metal był jednym z najgorszych zjawisk we współczesnej muzyce. Ten jeden, jedyny moment wczorajszego wieczoru wyciąłbym bez skrupułów.

Mimo że zespół żegnał się setem przekrojowym, zahaczającym o wszystkie etapy swojej działalności, bez wątpienia każda osoba w zgromadzonej na granicy Gdańska i Sopotu hali mogłaby rzucić nazwą utworu, jakiego zabrakło. Nie było "Ja sowa", nie było "A ty?", ja chętnie usłyszałbym "As Raindrops Fell", choć jego obecność w programie byłaby zaskoczeniem. Cóż jednak może począć grupa, która ma na koncie jedenaście albumów, a w dodatku żadnego złego? W subiektywnej selekcji Hey nie zabrakło emocji i z tego powinniśmy cieszyć się najbardziej, bo nie każdy po dwudziestu pięciu latach potrafiłby z tak dużym entuzjazmem odśpiewywać przeboje, a przy okazji adorować swoją publiczność.

Kilka fragmentów koncertu Hey w Ergo Arenie - film naszego czytelnika


"No, dziękuję bardzo" - pewnie jeszcze przez kilka dni wszyscy uczestnicy koncertu będą w myślach słyszeć podziękowania wieńczące dokładnie każdy z utworów. Nie była to natomiast rutynowo wypowiadana regułka, zawsze można było odnieść wrażenie, jakbyśmy to my, słuchacze byli powodem, dla którego Hey wyszło na scenę, a nie na odwrót. Zamiast przerzucać się uprzejmościami i dochodzić, kto dla kogo przyszedł, najtrafniej będzie jednak uznać, że byliśmy równi w potrzebie spędzenia tego czasu razem. Pożegnania z natury są wzruszające i emocjonalne, to było zarazem radosne. Kasia Nosowska napełniła nas - od nastolatków po czterdziestolatków - optymizmem, sprawiła, że poczuliśmy się jak na rodzinnym posiedzeniu, podczas którego mamusia i tatuś tłumaczą, dlaczego nie mogą już ze sobą mieszkać, ale nam wcale nie robi się przykro, czujemy, że tak będzie dla wszystkich lepiej.

Kiedy zespół i jego goście "ściskali" fanów na pożegnanie, pierwszy śnieg pokrył trójmiejskie ulice. Życie po Hey otrzymało nową, mroźną oprawę, jednak smutno nie było. Każdy artysta marzy o "zejściu ze sceny niepokonanym", w momencie, kiedy potrafi zapełnić największe hale w kraju, ale tylko nieliczni mają wystarczająco dużo odwagi, by w odpowiednim momencie powiedzieć: "Dosyć". Hey potrafiło, a dzięki temu ich historia ma początek, rozwinięcie i zakończenie, które układają się w jedną z najpiękniejszych opowieści w polskiej branży muzycznej. Czy "powrotów nie będzie"? Nie wiem, ale jestem przekonany, że jeżeli już, to z klasą i dopiero za kilkanaście lat.

Gość specjalny koncertu O.S.T.R.

Opinie (94) 8 zablokowanych

  • Opinia do filmu

    Zobacz film Hey w Ergo Arenie

    Cudownie zagrał zespół HEY i Kasia Nosowska

    Koncert świetnie przygotowany .....nic ująć nic dodać.....oby więcej gwiazd polskiej sceny muzycznej w Ergo Arenie...

    • 28 9

  • Opinia do filmu

    Zobacz film Hey w Ergo Arenie

    Super koncert!

    Koncert fantastyczny, przeniosłam sie 25 lat wstecz i przypomnialam sobie czasu gdy bylam nastolatką - ach łza się w oku zakrecila. Bardzo fajna formuła koncertu dobra muzyka i zabawa.
    Mam nadzieję, że za kilka lat wrócą i będzie można znowu dobrze się bawic na koncertach.

    • 35 8

  • dobry pomysł na wyciągnięcie kasy-pożegnanie (6)

    "Wrócą " pewnie za 2-3 lata:)

    • 36 86

    • jak p***zama porno ze swoim 25 leciem

      • 14 1

    • Ale ty glupi jestes (1)

      • 6 4

      • Przyganiał kocioł garnkowi!

        • 3 4

    • przecież nikt nie mówił, że to zakończenie kariery, tylko zawieszenie

      nawet na płycie zamykającej 25 lat istnienia zespołu jest napis CDN. Ludzie nie szli na koncert ze względu na rzekome zakończenie kariery tylko na podsumowanie 25 lat, po to aby usłyszeć najlepsze piosenki z tego okresu.

      • 22 3

    • nie Twoja kasa, tylko nasza

      a nam nie żal..., pozdrawiam malkontentów, a szczególnie tych, którzy nie chodzą na koncerty, miłego dnia

      • 20 3

    • yyyy

      to chyba normalne że chcą robić przez jakąś cześć życia coś innego

      • 0 1

  • niepelna recenzja (4)

    Recenzja jest ciekawa, subiektywizm autora nie przeradza sie w krytykanctwo, ale dlaczego mam wrazenie ze jest urwana w polowie? Nie ma ani slowa o siostrach Przybysz? Ich solowe wykonania byly swietne, a tercet z Nosowska mistrzostwo swiata! A co do Ostrego - pelna zgoda.

    • 39 17

    • to nie było pożegnanie tylko zawieszenie działalności na jakiś czas.Mają pomysły na siebie ale każdy osobno i chcą to realizować jak Banach

      • 3 0

    • o Przybyszkach nie warto nawet wspominać. Ratuuunkuuuuu bleeee

      • 15 14

    • taaa... jasne...

      super solówki. Wycie jakiego mało.

      • 2 3

    • make some noise

      w polskiej wersji to dramat. budzi we mnie najgorsze skojarzenia z burackim hip hopem.

      • 4 0

  • Akustyka (6)

    Na trybunach sektor D) akustyka była rewelacyjna. Nie pamiętam drugiego koncertu, na którym wokal brzmiał tak czysto, a poszczególne instrumenty były tak wyraźne. W porównaniu do płyty na piątkowych Scorpionsach, Hey wydawał mi się o wiele lepiej zrealizowany.
    To pewnie kwestia miejsca - najwidoczniej nie da się w tej sali tak zrealizować dźwięku, by wszędzie było dobrze słychać.

    • 21 3

    • Da się

      Owszem nie jest to łatwe, wymaga odpowiedniego sprzętu, umiejętności i cierpliwości ale da się.

      • 1 4

    • akusytka inaczej

      A to ciekawe. Ja stojąc na płycie (na końcu) miałem wrażenie, że akustyka hali zdecydowanie jest spaprana, albo akustyk jest głuchy. Wokal - owszem, dobrze nagłośniony, ale np. bas słyszalny był tylko w bardzo niskim paśmie i średnim - kompletnie brakowało właściwego basowego "mięsa", przez co czytelność i melodyjność niskich dźwięków była żadna (poza niskim dudnieniem w klatce piersiowej). Pozostałe instrumenty, zwłaszcza gdy grały razem to jeden wielki kociokwik i niewłaściwe proporcje głośności. Oczywiście jak zna się utwory to można sobie "dowyobrazić" własciwe brzemienie;), ale gdybym usłyszał Hey po raz pierwszy to zgroza... Hale generalnie są trudne w nagłaśnianiu, może rzeczywiście w Ergo dużo zalezy od miejsca.
      Ale ostatecznie - w tym przypadku akustyka nie była najważniejsza. Koncert super, fantastyczny klimat, masa wspomnień.

      • 4 2

    • w I strefie na płycie akustyka super. (2)

      • 5 2

      • Potwierdzam I strefa z prawej strony sceny - akustyka rewelacyjna

        ERGO uchodzi za bardzo przeciętna akustycznie halę, ale jak widać da się.

        • 1 2

      • W pełni potwierdzam - płyta I strefa i akustyka najlepiej zrealizowana ze wszystkich wydarzeń na jakich byłem w Trójmieście, a byłem w kilku miejscach. W filharmonii zdarzyło mi się gorsza realizacja dźwięku niż na tym koncercie.

        • 0 1

    • Haha

      Nie od dziś wiadomo, że o akustyce w w Ergo piszą dobrze tylko jej pracownicy. Panowie, doceniam trud, ale brzmiało fatalnie.

      • 5 3

  • (1)

    Nie kończy tylko zawiesza działalność

    • 28 1

    • skonczyl. Hey skonczyl sie tak okolo plyty "SIC!" kiedy rozeszli sie z jego kompozytorem i zalozycielem Piotrkiem Banachem.

      Wiec nie ma sensu mowic, ze hej ma lub mial kiedys 25 lat. zespol dotrwal do 8-smiu. Nie wiecej.

      • 2 15

  • marna frekwencja, (4)

    • 17 25

    • Idź do okulisty.

      • 5 5

    • (1)

      na twoich chrzcinach była marna frekwencja

      • 10 5

      • Na chrzcinach zawsze marna

        Słabo o znajomych

        • 0 0

    • Niezła

      Ale liczyli uprawnionych a nie z kołowrotków :)

      • 3 0

  • Nu metal (1)

    Złym zjawiskiem? A to dlaczego panie ładny? Co kto lubi, tolerancja i rzetelna relacja, nie recenzja drogi pismaku.

    • 24 21

    • Nu metal nie był taki straszny na początku.

      Później zrobiły się kopie kopii kolejnych bandów nie wnoszące niczego ciekawego i nadawane wszędzie w radiu i tv np. w antyradiu do dzisiaj. To był już niewypał.

      • 5 0

  • Super relacja, wzruszyłem sie

    Bo choć jestem chyba minimalnie starszy od autora, to podobnie patrzę na ścieżkę, jaką przeszedł Hey przez te wszystkie lata

    • 18 3

  • Hej skonczyl sie tak okolo plyty "SIC!" (3)

    kiedy rozeszli sie z jego kompozytorem i zalozycielem Piotrkiem Banachem. Wiec nie ma sensu mowic, ze hej ma lub mial kiedys 25 lat. Mial chyba okolo 8-smiu. Nie wiecej.

    • 18 43

    • Zapomniales dopisac ze to twoja subiektywna opinia (1)

      Hey zawsze byl swietny.wszystkie plyty na wysokim poziomie.swietne teksty Kasi i genialna muzyka.dla mnie numer jeden na polskiej scenie.niestety nie widac nikogo,kto zajmie ich miejsce na podium.

      • 6 10

      • Zapomniałeś dopisać, że to twoja subiektywna opinia. :P

        • 8 0

    • Nieprawda.

      Hey skończyło się na "Kill'em all", a konkretnie po śmieci Cobaina, więc nie jest tak, jak mówisz. Ale to moja subiektywna opinia. Pozdrawiam.

      • 14 5

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Lao Che - Trasa Pożegnalna - No to Che!
Lao Che - Trasa Pożegnalna - No to Che!
rock
paź 1
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
IRA
IRA
rock
paź 7
czwartek, g. 19:00
Gdańsk, Filharmonia Bałtycka
Pat Metheny - Side Eye
Pat Metheny - Side Eye
jazz
cze'22 3
piątek, g. 20:00
Sopot, Opera Leśna

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Przy jakiej ulicy w Gdyni znajduje się jedyny w Trójmieście Klub Bluesowy?