• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Czemu fascynują nas przestępcy?

Mateusz Groen
11 marca 2024, godz. 15:00 
Opinie (126)
Zaczynamy empatyzować z przestępcami, a nawet ich normalizować w filmach czy serialach. Często czarne charaktery są grane przez amantów, przez co zbierają sporą rzeszę fanów. Zaczynamy empatyzować z przestępcami, a nawet ich normalizować w filmach czy serialach. Często czarne charaktery są grane przez amantów, przez co zbierają sporą rzeszę fanów.

"Brutal kocha najbardziej" to znane powiedzenie, które niestety zakorzeniło się w naszym języku. Pomogła mu w tym m.in. popkultura, która od lat kształtuje pożądane wzorce i oswaja lub uatrakcyjnia to, co być może nie powinno nigdy się dobrze kojarzyć, np. świat przestępczy. Możemy to bagatelizować, ale problem zaczyna być poważny. Dlaczego więc pożądamy i romantyzujemy przestępców?




W końcu zła postać też może być "dobra", prawda?



Czy zgadzasz się, że przestępcy są często pokazywani w filmach jako amanci?

Filmy i seriale nierzadko portretują przestępców w sposób wzbudzający nie tylko zainteresowanie ich historią. Zamiast ukazywać głównie brutalność czynów i konsekwencje dla ofiar, skupiają się na historiach osobistych, motywacjach oraz wewnętrznych konfliktach, co przyczynia się do humanizacji antagonistów i tworzy złożony, wielowymiarowy obraz, który uwrażliwia nas na świat przestępczy.

Podcasty, a także filmy, jak dreszczowce, kryminały czy dramaty lub też seriale opowiadające o morderstwach, cieszą się stabilną popularnością od wielu lat. Jednak niepokojącym zjawiskiem ostatnich czasów, które można zauważyć, jest fakt, że coraz częściej zaczynamy empatyzować z przestępcami, a nawet ich normalizować w filmach czy serialach. Dodatkowo czarne charaktery są grane przez atrakcyjnych aktorów, więc widzowie patrzą na nie przez pryzmat ich urody.

"Napisz, jak będziesz w domu". Bezpieczne imprezowanie przede wszystkim
Z drugiej strony: fascynacja serialami, filmami oraz podcastami poświęconymi seryjnym mordercom czy innym przestępcom nie jest w swej istocie bardziej szkodliwa niż zainteresowanie programami typu reality show. Jednak czasami warto zatrzymać się i zadać sobie pytania: co z tego wynoszę i po co to robię? Co jednak na ten temat mówi psychologia?

- Jest w nas pewna fascynacja tym, co jest niebezpieczne, zakazane, co jest tematem tabu. Stąd też osoby, które popełniają ciężkie przestępstwa, przyciągają naszą uwagę i budzą ciekawość. Jest w nas również naturalna ciekawość i chęć zrozumienia, co skłoniło daną osobę do popełnienia zbrodni. Czasem może to prowadzić do prób empatyzowania z przestępcami i szukania "ludzkiej" strony czy nawet usprawiedliwienia ich działań. Niektórzy z nas są też naturalnie bardziej skłonni do poszukiwania silnych emocji i doświadczeń. Stąd relacje lub fascynacja przestępcami mogą dostarczać tego rodzaju intensywnych przeżyć - mówi dr Agata Rudnik, dyrektorka Akademickiego Centrum Wsparcia Psychologicznego UG. I dodaje:

- Często same media kreują wizerunek osoby popełniającej zbrodnię jako charyzmatycznej, nieprzeciętnej, o wielu pożądanych cechach. Sam wątek winy za to wydaje się być pomijany czy umniejszany. Kto z nas nie łapał się na tym, że nagle zaczyna "kibicować" mordercy czy morderczyni? Do tego osoby o tendencjach psychopatycznych czy manipulacyjnych mogą być bardzo skuteczni w przekonywaniu o swojej "niewinności" lub "niesprawiedliwym" traktowaniu, co również może prowadzić do sympatii i romantyzowania ich postaci.

Utarty w popkulturze wzorzec pożądanego "brutala", który przecież "kocha najbardziej", zakrzywia momentami nasze patrzenie na rzeczywistość. 
Utarty w popkulturze wzorzec pożądanego "brutala", który przecież "kocha najbardziej", zakrzywia momentami nasze patrzenie na rzeczywistość.

Czy "potwory" nas kręcą? Syndrom Bonnie i Clyde'a



Przyciągająca moc przestępców nie wynika jedynie z prostego zaciekawienia lub perwersyjnej fascynacji oglądaniem makabry. Istnieją psychologiczne mechanizmy, które sprawiają, że opowieści o okrutnych działaniach kryminalnych przyciągają uwagę odbiorców z siłą porównywalną do działania magnesu. A utarty w popkulturze wzorzec pożądanego "brutala", który przecież "kocha najbardziej", zakrzywia momentami nasze patrzenie na rzeczywistość.



- Istnieje pewien wzorzec atrakcyjności - fascynacja osobami, które są silne, pewne siebie, niezależne i buntują się przeciwko normom. Osoby te mogą być postrzegane jako bardziej ekscytujące i niezwykłe niż te, które prowadzą bardziej konwencjonalne życie. Jeszcze innym zjawiskiem jest hybristofilia, zwana również syndromem Bonnie i Clyde'a. To rodzaj parafilii, w której obiektem pożądania seksualnego mogą być osoby, które popełniły przestępstwo (szczególnie brutalne). To zapewne najbardziej ekstremalna forma romantyzowania. Znamy wiele przykładów, gdzie do osób skazanych za okrutne zbrodnie trafiają setki, tysiące listów miłosnych - dodaje dr Agata Rudnik.
Estetyzowanie przemocy i zbrodni w popkulturze wpływa na desensytyzację (odwrażliwienie) widzów wobec aktów przemocy. Pięknie nakręcone sceny, estetyczne kadry i przemyślana ścieżka dźwiękowa sprawiają, że przemoc jest postrzegana jako coś atrakcyjnego, a nawet artystycznego. Skutkuje to zmianą społecznej reakcji na przemoc, zwłaszcza wśród młodszych odbiorców, którzy w dużym stopniu czerpią z popkultury wzorce postępowania i wartości, a w filmach poszukują inspiracji do życia.

Popkultura powinna przestać odczarowywać obraz przestępcy



"Dahmer. Potwór: Historia Jeffreya Dahmera" "Dahmer. Potwór: Historia Jeffreya Dahmera"
W mediach i kulturze popularnej często normalizuje się, a wręcz - zamiast analizy przypadku - usprawiedliwia się chociażby przemoc seksualną, podtrzymuje kulturę gwałtu, używając mizoginicznego języka, a wiele form przemocy jest estetyzowanych na wielkim ekranie w kinie. Co za tym idzie? W drodze przypadku tworzy się społeczeństwo, które nie szanuje prawa, bagatelizuje zakazy i jest znieczulone na cierpienie innych, a postać brutala, który się zmieni pod wpływem wielkiej miłości, zaczyna stawać się nowym problemem, który niestety uznajemy za wymysł.

Niedawno ten problem mogliśmy zauważyć po premierze serialu "Potwór: Historia Jeffreya Dahmera", który bił rekordy popularności. Serial opowiadał o seryjnym mordercy, którego najmłodsza ofiara miała zaledwie 14 lat. Dahmer nie tylko brutalnie mordował ofiary - zjadał ich części ciała, a także gwałcił swoje ofiary. A co dostaliśmy na ekranie? Zromantyzowaną postać zaburzonego pod względem psychicznym człowieka, granego przez przystojnego aktora, którego wiele osób usprawiedliwia za dokonane czyny i mimowolnie je bagatelizuje.

To samo tyczy się serialu "Dexter", gdzie paradoks naszej fascynacji mordercami zostaje rozwiązany w cyniczny sposób. Zło zwalczane złem? Wielu fanów jak za dotknięciem różdżki w mgnieniu oka zaczęło uważać, że to, co robi główny bohater, jest poprawne, przez co szybko dostał ich rozgrzeszenie.



Zamiast analizy zła - romans na ekranie



Ta sama sytuacja dotyczyła filmu "Jak pokochałam gangstera" na platformie Netflix, w którym to pokazany został zdeprawowany świat gangsterów, mafiosów i ulicznych rzezimieszków w "przyjemny dla oka", wręcz teledyskowy sposób. Jednocześnie wzbudzający fascynacje. Opowieść inspirowana życiem Nikodema Skotarczaka, legendy trójmiejskiego półświatka, spotkała się co prawda ze skrajnymi reakcjami osób, które osobiście zetknęły się z "Nikosiem". Jednak odegrana rola przez Tomasza Włosoka pokazywała Nikosia w bardziej niewinnej wersji, dając widzom obraz wspomnianego "brutala", który mimo nielegalnych interesów miał w sobie też wiele miłości i dobra.

To oczywiście "tylko" film. Jednak również obraz, który poniekąd odwrażliwia nas na zakazane zachowania.  

Trójmiejska Trójmiejska "gangsterka" na małym i dużym ekranie
"Jak pokochałam gangstera" to filmowa opowieść inspirowana życiem Nikodema Skotarczaka, którego zagrał Tomasz Włosok.
"Jak pokochałam gangstera" to filmowa opowieść inspirowana życiem Nikodema Skotarczaka, którego zagrał Tomasz Włosok.
Przedstawianie historii seryjnych zabójców jako "analiza zła" jest potrzebne do zrozumienia ich natury, ale warto to robić w bardzo odpowiedzialny sposób. Na razie wiemy jednak, jak tego nie robić. Ciekawe historie wciągają i wiemy to zarówno my, jak i twórcy.

Romantyzowanie obrazu przestępców w popkulturze jest widoczne w sposobie przedstawiania ich jako postaci charyzmatycznych, inteligentnych i skomplikowanych, które mimo popełnianych zbrodni zyskują podziw widzów. Ta tendencja zaczyna rozmywać granice między dobrem a złem, przez co widzowie mogą łatwiej identyfikować się z postaciami, które tradycyjnie uznawane byłyby za nieakceptowalne.


Przecież to prawda, że jest przystojny...



U niektórych oglądanie kryminałów przybierze formę zainteresowania, a u innych będzie to oswajanie strachu przed wydarzeniami, których się boją, lub też możliwość pogłębiania wiedzy ze świata kryminologii. Jednak wśród tej grupy znajdą się również tacy, którzy pójdą o krok dalej.

W historii znamy przypadki osób, u których fascynacja światem przestępczym doprowadziła do skrajności. Ted Bundy był jednym z najbardziej brutalnych seryjnych morderców. Prasa rozpisywała się o jego gwałtach, morderstwach z zimną krwią i aktach nekrofilii. Wystarczyło jednak udane zdjęcie, na którym Ted wyglądał atrakcyjnie, a do więzienia, w którym przebywał, przychodziły listy od fanek. Ba, Bundy nawet spłodził jednej z fanek dziecko w więzieniu.

Podobnie Charles Manson, morderca ciężarnej żony Romana Polańskiego. Młoda kobieta, Afton Burton, obsesyjnie się w nim zakochała. Przez lata marzyła, że zostanie jego żoną! Słała do niego miłosne listy, nawet przeprowadziła się blisko więzienia, w którym był osadzony, regularnie odwiedzała... Do ślubu jednak nie doszło, ponieważ Manson przestraszył się, że kobieta tak naprawdę chce go wykorzystać i po jego śmierci pokazywać jego zwłoki za pieniądze.

To jedne z wielu historii, które wydarzyły się, bo przestępca lub przestępczyni byli atrakcyjnymi i charyzmatycznymi ludźmi. Czasem wystarczy niewiele, byśmy stracili czujność i zapomnieli, że mamy do czynienia z prawdziwą bestią.

Opinie (126) ponad 20 zablokowanych

  • Bo sa zarąbisci (1)

    • 15 4

    • Tylko niektórzy

      • 5 0

  • Bo są to nietuzinkowe postacie, ciekawe i wielowymiarowe oraz przekraczające granice

    • 14 5

  • Myślę, że fascynują Was przestępcy.... (1)

    ...bo jesteście nieświadomi.

    • 2 8

    • Za to ty na pewno jesteś świadomy

      • 5 0

  • Inne ukazanie przestępcy

    Polecam film 'Złota Rękawiczka'

    • 3 6

  • A najlepsze: (1)

    że np. taki Nikoś nigdy za nic poważnego nie został skazany, w Niemczech za jazdę kradzionym autem na rok i dziewięć miesięcy, ale uciekł z więzienia po bodaj 3 miesiącach odsiadki, a w Polsce też dostał jakieś 2 lata lub niecałe dwa lata za ucieczkę z konwoju policyjnego i używanie fałszywego paszportu czy dowodu osobistego, a jeszcze do tego wyszedł już po roku za dobre sprawowanie. To już więcej siedział jego dobry znajomy kiedyś w czołówce najbogatszych w PL czyli Leksztoń za machlojki kilka lat z tego co pamiętam, no i prawa ręka Nikosia Kura, tak ten od Hestii co z Nikosiem założył, pół roku za jumę auta. Także no nie wiem czy to przestępczy czy biznesmeni bardziej. W zasadzie, to jedno drugiego nie wyklucza.

    • 27 1

    • jeszcze kilka smaczków apropo Leksztonia, bo to barwna postać

      ,,To Prywatna Telewizja El-Gaz. Jej właściciel Janusz Leksztoń w latach 90. próbował niemal wszystkiego. Był wówczas najbarwniejszą postacią polskiego biznesu. Człowiekiem z bajeru jak głosi tytuł książki, którą w latach 90. napisał o nim jego rzecznik prasowy, Jerzy Mazur. Dużo mówi już sama jej okładka. Biznesmen pozuje z otwartą walizką wypełnioną plikami pieniędzy. Tak, o Januszu Leksztoniu nie mogłem nie wspomnieć. Jego kariera dobrze pokazuje szalone lata 90. W 1991 roku znalazł się na piątym miejscu na liście stu najbogatszych Polaków według tygodnika Wprost. Ale przesadny rozmach inwestycyjny i niepłacone kredyty spowodowały, że kilka miesięcy później firma ogłosiła upadłość. Potem jeszcze, pod koniec ubiegłego wieku, Leksztoń wydawał m.in. polską edycję czasopisma erotycznego Hustler, a wreszcie trafił do aresztu." On sam mówił o tym tak ,,To nie do końca tak. Obecny wyrok to wynik kredytu zaciągniętego w 1999 r. przez firmę, której byłem cichym wspólnikiem. Przez trzy miesiące wydawaliśmy za te pieniądze pismo "Hustler". Zostałem obarczony przez prokuraturę odpowiedzialnością za jego wyłudzenie. A ona dostała wyrok w zawieszeniu, choć była szefową" Oprócz działalności biznesowej Janusz Leksztoń był też sponsorem m.in. gdyńskiej siatkówki, Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, czy odnowienia Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Gdyni. Mieszka ciągle na prestiżowej Kamiennej Górze w Gdyni, aczkolwiek już nie w luksusowej willi, której właścicielem był na początku lat 90., a która sąsiadowała z posesjami Ryszarda Krauze i Jerzego Gruzy. Ma żonę i czwórkę dzieci z poprzednich związków. Zresztą i o Leksztoniu i Kurze, a także kilku innych postaciach ze światka biznesowego Trójmiasta, to mógłby powstać osobny film na Netflixie ;-))

      • 21 0

  • chyba Was bo mnie nie fascynują, no może jeszcze te osoby które twierdzą że łobuz kocha najbardziej

    • 4 8

  • Celuloidowy świat, Warner Bros tworzy charaktery.

    • 4 5

  • (2)

    Trójmiasto.pl - sami nie jesteście lepsi, gloryfikując na przykład tego bandytę Skotarczaka. Ile to już artykułów było na jego temat? Gwiazdę z niego zrobiliście.

    • 5 16

    • Nikoś był już gwiazdą w Polsce i RFN w latach 80. To jest już postać historyczna.

      Czy się to komu podoba, czy nie

      • 11 1

    • W latach 80,90, dziś i za 20 lat też będzie gwiazdą, bo to legenda!

      apropo Nikosia

      • 9 0

  • Opinia wyróżniona

    Jeżeli chodzi o Dahmera (1)

    To nie zgadzam się z przedstawioną tu opinią. Serial ogląda się bardzo ciężko, w żadnym momencie nie zaczyna się sympatyzować z przestępcą, a wręcz cały czas człowiek czeka w napięciu aż złapią mordercę.

    • 26 21

    • lewacki Netfliks obecnie własnie reklamuje swój njnowszy serial o Gngsterach przestawiajac ich jako bogatych młodych

      i promujac jako bochaterów

      • 2 2

  • Opinia wyróżniona

    Brawo! ważny i porzebny artykuł o niepokojącym zjawisku (4)

    dodałbym jedynie ze powstanie takich filmów jak Diabolina i Cruella również potwierdza istnienie tendencji pokazywania zła w atrakcyjny sposób nawet dzieciom

    • 21 20

    • Taka własnie jest propaganda lewacka indoktrynacja juz od małego (2)

      • 4 6

      • 100/100

        • 1 1

      • I na czym polega ta propaganda? Na wciskaniu dzieciom, że jeśli dręczysz małe pieski, to jesteś złą osobą?

        • 1 2

    • Tak, i Joker oczywiście

      • 4 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

South Molo Festival - Delfinalia 2024 (5 opinii)

(5 opinii)
105,22 zł
hip-hop, festiwal muzyczny, w plenerze

Paweł Stasiak z zespołem PapaD (1 opinia)

(1 opinia)
120 zł
Kup bilet
pop

Zamna Poland 2024

festiwal muzyczny, muzyka elektroniczna

Katalog.trojmiasto.pl - Nowe Lokale

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

6 lotów w Tunelu Aerodynamicznym równe jest: