Nie będzie zaostrzenia przepisów dla ulicznych grajków

interwencja trojmiasto.pl
Najnowszy artukuł na ten temat Mural Lechii na stoczniowej kamienicy

Zobacz, z jakimi problemami jeszcze miesiąc temu borykali się muzycy występujący na gdańskich ulicach

Po sierpniowej publikacji Portalu Trojmiasto.pl w sprawie ograniczonego wydawania przez miasto zezwoleń dla ulicznych muzyków gdański radny złożył interpelację. Poprosił w niej władze miasta o uregulowanie kwestii występów ulicznych. Wiceprezydent Piotr Kowalczuk odpowiada: - Miasto nie ogranicza działalności artystycznej i muzycznej. Sposób jej funkcjonowania jest głęboko zliberalizowany.



Jak oceniasz tak liberalne podejście Gdańska do kwestii wykonywania muzyki na ulicy?

jest słuszne - nie ma potrzeby ingerować w to, co jest grane na ulicy 60%
to błąd - to, kto i gdzie gra, powinno zostać uregulowane 30%
jest mi to obojętne - nie zwracam uwagi na muzykę uliczną 10%
zakończona Łącznie głosów: 379
W sierpniu napisaliśmy, że uliczne występy w rejonie Traktu Królewskiego mogą przejść do historii. Muzycy żalili się, że Gdański Zarząd Dróg i Zieleni nie chce wydawać pozwoleń na tego typu działalność artystyczną, a straż miejska, w odpowiedzi na skargi mieszkańców, przegania muzyków.

Radny po stronie muzyków



Po naszej publikacji sprawą zainteresował się miejski radny Dawid Krupej, członek Komisji Kultury i Promocji w Radzie Miasta Gdańska. W piśmie do prezydenta Gdańska prosił o uregulowanie kwestii występów ulicznych i szerokie konsultacje w tym temacie ze środowiskiem artystycznym oraz z mieszkańcami. Podkreślał też, że w większości przypadków uliczni artyści wywołują pozytywne emocje wśród mieszkańców oraz turystów.

- O nieprzyjemnościach, które spotykają artystów koncertujących na Długim Targu, słyszałem już wtedy, gdy byłem jeszcze studentem Akademii Muzycznej w Gdańsku. Miałem nadzieję, iż z rozwojem społecznym i kulturalnym Gdańsk stanie się w pełni otwartym i wrażliwym miastem na działalność artystyczną, ale także na potrzeby mieszkańców. Na interwencję miał wpływ bezpośredni kontakt z artystami, mieszkańcami Starego Miasta oraz publikacja tekstu na łamach Trójmiasto.pl - mówi radny Dawid Krupej.

Przejście pod Zieloną Bramą jest najpopularniejszą gdańską sceną pod chmurką

Zasady sztuki ulicznej zostały zliberalizowane



Radnemu odpowiedział wiceprezydent Piotr Kowalczuk:

- Nie mogę się zgodzić z tezą, że miasto Gdańsk ogranicza działalność artystyczną w rejonie ul. DługiejDługiego Targu - zaznaczył - Sposób jej funkcjonowania jest głęboko zliberalizowany i jestem daleki od woli regulowania jej szczegółowymi przepisami i zezwoleniami - zaznaczył Kowalczuk.

Chcesz grać na ulicy? Sprawdź, jak to robić zgodnie z prawem


Kowalczuk przypomniał, że GZDiZ wydaje zezwolenia na występy zorganizowane m.in. orkiestr. Pozostali mogą korzystać ze "swobody muzykowania", pod warunkiem że przestrzegają zasad współżycia społecznego i przepisów. W szczególności tych zabraniających używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast. Dopuszcza się jedynie granie akustyczne "bez prądu".

Trzeba też pamiętać, że kto krzykiem, hałasem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny czy spoczynek nocny, podlega karze aresztu, ograniczeniu wolności albo grzywny. Ważne jest też dokonywanie rotacji miejsc, w których odbywa się muzykowanie, z uwagi na mieszkalny charakter Drogi Królewskiej.

- Powyższe zasady pozwalają z jednej strony na swobodną działalność artystyczną, z drugiej umożliwiają interwencje straży miejskiej w sytuacji, gdy działalność ta staje się względem mieszkańców i turystów uciążliwa. Z trzeciej zaś trudno ubrać muzykowanie w sztywne formy regulacji prawnej. Zasady wypracowane w wyniku wieloletniego doświadczenia oraz współpracy służb z muzykami wydają się na tę chwilę optymalne - wskazuje Kowalczuk.

Film z 2018 roku

Czasem chętnych do grania na ulicy jest więcej, niż miejsc i trzeba grać "na zakładkę"

Decyzja miasta cieszy artystów, ale budzi obawy mieszkańców



Radnego Krupeja taka odpowiedź ze strony władz miasta cieszy.

- Ale należy spojrzeć również na potrzeby mieszkańców, którzy zgłaszają swoje uwagi. Potrzebna jest synergia pomiędzy artystami, mieszkańcami oraz turystami. Wierzę, że w niedalekiej przyszłości uda się wypracować rozwiązania, które będę służyły wszystkim interesariuszom Gdańska - mówi Krupej.
Mieszkańcy Traktu Królewskiego do deklaracji prezydenta Kowalczuka podchodzą mniej entuzjastycznie.

- Odnoszę wrażenie, że miasto przerzuca ciężar odpowiedzialności za sztukę uliczną na nas. Bo teraz to od nas ma zależeć, kto będzie grał pod naszymi oknami. Jeśli nie zgłosimy, straż miejska nie podejmie interwencji. Nikt nie sprawuje nad tym kontroli - żali się mieszkanka ul. Długiej. - Odnoszę wrażenie, że miasto odwraca wzrok od problemu, zamiast wypracować racjonalne rozwiązania.
Muzycy natomiast odetchnęli z ulgą, bo wreszcie będą mogli swobodnie koncertować pod chmurką, bez konieczności załatwiania zezwolenia i wnoszenia opłaty.

- Przyznaję, że po publikacji wcześniejszego artykułu miasto odpuściło i straż miejska więcej mnie nie niepokoiła, choć korzystam ze sprzętu nagłaśniającego - mówił jeden z gitarzystów koncertujących przy Zielonej Bramie. - Nikt nie upomniał mnie również, że podczas swoich koncertów sprzedaję płyty, a były bardzo wyeksponowane. Dzięki temu udało mi się naprawdę sporo zarobić - 40 proc. więcej niż w ubiegłym roku.
Jedynym, co tego lata stanowiło dla ulicznych muzyków poważne utrudnienie, było znalezienie wolnego miejsca.

- Czasem musieliśmy czekać nawet godzinę, ale nigdy nie zdarzyło się, żeby ktoś nie chciał odstąpić nam miejsca - zasada jest taka, że nie "piłujemy" do upadłego, tylko zmieniamy się np. po pół godzinie bądź robimy przerwy. Większość z nas tej zasady się trzyma - mówi Mateusz - skrzypek, który ze znajomymi koncertował przez całe lato na Trakcie Królewskim. - W tym roku pojawiło się sporo nowych twarzy gości ze Wschodu. W czasie Jarmarku św. Dominika było również wielu muzyków z innych miast. Wtedy jedynym miejscem, gdzie mogliśmy się rozstawić, była ulica Mariacka. Niemniej sezon uważam za bardzo udany.

W minione wakacje ciekawych występów ulicznych nie brakowało. Posłuchaj, jak brzmi przebój Mettaliki grany na cymbałach i akordeonie

Muzyka uliczna coraz ciekawsza



Miłośnicy muzyki ulicznej sezon letni w Gdańsku mogą zaliczyć do udanych. Pod chmurką prezentowali się artyści zdolni, nietuzinkowi, w wielu przypadkach bardzo dobrze przygotowani.

Największą furorę robiły zespoły dęte występujące pod Zieloną Bramą (składy są dwa, jeden z nich to Wah - Wah Brass, nazwy drugiego niestety nie znamy). Każdy z ich występów przyciągał rzesze fanów, a po występach muzycy byli przez słuchaczy zasypywani pytaniami. Klimat był iście gwiazdorski.

Nie można też nie wspomnieć o największych skandalistach - bębniarzach grających na plastikowych wiadrach, garnkach i wszystkim tym, co wpadło im w ręce. Byli utrapieniem mieszkańców oraz osób pracujących w okolicy Traktu Królewskiego, ale publiczność ich kochała i każdemu występowi przysłuchiwały się tłumy.

W pamięć zapadł też klawiszowiec, żartobliwie nazywany przez spacerowiczów "człowiekiem koniem". Nie ma się co czarować - grał słabo, raptem kilka chwytliwych melodii, w tym fragmenty popularnych ścieżek dźwiękowych w aranżacjach rodem z "easy piano" (popularne melodie w banalnie prostych aranżacjach, przeznaczone dla początkujących). I choć twarzy nigdy nie pokazał, bo chował ją za maską konia, to muzyczny biznes był dla niego tak opłacalny, że udało mu się zarobić na pierścionek zaręczynowy, oświadczyć i zorganizować wesele.

Spacerując ulicami Gdańska, można było też trafić na takie perełki, jak przeboje Metalliki w aranżacji na akordeon i cymbały czy recital na bandurze.

Opinie (80) ponad 10 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • to kiedy koncerty pod oknami radnego :) ??? (4)

    • 54 13

    • Dobry pomydl (1)

      Ustal jego adres.

      • 8 1

      • Powinni bebnic na garach pod oknami tego krypto geja bezzebnego karla z Zoliborza

        • 5 2

    • (1)

      Po co mieszkasz na starówce? Sprzedaj - chętnie kupię

      • 2 11

      • Nie stać Cie

        • 10 3

  • (1)

    niech grają gdzie chcą, przynajmniej umilają spacery

    • 30 32

    • To , może ty zmień miejsce swoich spacerów , a przyjemności hałasu szukaj na koncertach , wybór duży poza ....klimatycznym Starym Miastem

      • 6 2

  • gdzie grajki korzystają z toalety? (3)

    • 20 7

    • zarabiają kilkaset złotych dziennie... jak rozliczają się z fiskusem? (1)

      • 14 8

      • a co cię to obchodzi

        • 6 2

    • u ciebie w domu

      • 2 6

  • Opinia wyróżniona

    Niech grają co chcą, ale do jakiejś akceptowalnej głośności... (3)

    Walenie w puste wiadra, czy kegi to jest hałas, a nie muzyka. Wszelkie elektroniczne wzmacniacze też powinny być zabronione. Niech będzie wolność i swoboda, jednak do momentu gdy nie zakłóca to spokoju innym. Gdzieś granice trzeba ustalić, zwłaszcza w miejscu publicznym.

    • 80 11

    • (2)

      Muzyka to hałas, tylko taki trochę uporządkowany. Jeśli ktoś jej nie poczuje to nawet najpiękniejsza orkiestra będzie przeszkadzać głośnością. Jest w mieście natomiast hałas komunikacyjny i też powinny być jakieś tego granice.

      • 2 1

      • Tak jak piszesz. Muzyka powinna mieć harmonię. (1)

        Pal licho melodię. Ale harmonii w waleniu na kubłach plastikowych wziętych z przypadku nie dostrzegłem. To przypadkowi ludzie a nie muzycy.

        • 3 1

        • nie słyszałem muzyków o których piszesz

          ale muzyka perkusyjna nie będzie miała harmonii o której mówisz a może być muzyką, bo ma rytm :) Ale nie każde dźwięki muszą tworzyć muzykę, tak jak nie jest muzykiem każdy grajek

          • 1 0

  • te rumuńskie dzieci z Długiego Targu (1)

    jak oni pięknie na tych małych mandolinkach zaiwaniały repertuar klasyczny...

    • 10 14

    • To raczej nie są rumuńskie dzieci...

      • 4 2

  • Pan radny nie mieszka na starowce to mu to wisi (6)

    • 30 13

    • (2)

      Może czas się przeprowadzić jak przeszkadza Ci życie w ścisłym centrum, to tak samo jakby mieszkaniec wsi narzekał że jest za cicho i nic się nie dzieje

      • 6 11

      • Sam się przeprowadź Cymbale.

        Graj sobie 10 razy to samo przez 2h, to zobaczymy czy pokochasz "artystów". Czy mieszkańcy Głównego Miasta to gorszy sort?

        • 10 4

      • nikt nie będzie się przeprowadzał, dla twojego widzimisię.

        To nie życie przeszkadza, tylko chamy nie umiejące się zachowac.

        • 6 0

    • nikt komu przeszkadza zgiełk nie mieszka na starowce (1)

      trzeba by być nienormalnym, żeby nie lubiąc atmosfery tego miejsca tam mieszkać

      • 3 6

      • Atmosfera była tam przed grajkami i to mieszkańcy ja tworza

        a nie pijani turyści i dzieciaki walące w kubły.

        • 6 2

    • Ty też nie mieszkasz, bo byś wiedział, ze w Gdańsku nie ma starówki.

      • 4 2

  • a gdzie tam (1)

    od grania to jest grajdołek, albo podwórko za kamienicą, tam mieszkańcy przez okno wrzucaja miedziaki... duzo miejsca jest też na plaży poza sezonem

    • 15 5

    • Nie zachecaj tych nierobow romskich bo i ty w ryj dostaniesz jak ta kapela mi sieodpali ok.6 ej pod oknem

      • 0 0

  • wykonują muzykę (1)

    a "nie wiedzą", że nie można z piecem grać, czy innym nagłośnieniem. Ja to wiem, chociaż nie gram? Że to obowiązuje już nie pierwszy rok?

    Wykonywanie muzyki z nagłośnieniem pod Zbrojownią lub pod Fontanną Neptuna to w sezonie codzienność, Że nie wspomnę o tym dziadzie przy Moście Zielonym, który wyje disco polo tak, że go słychać na końcu wyspy spichrzów.

    • 24 2

    • gdy mieszkałem na Głównym Mieście

      a także pracowałem w domu, to moją zmorą nie byli grajkowie uliczni, ani gwar jarmarku, ale przeklęta knajpa meksykańska, która od 12 do 23 puszczała w kółko, codziennie, przez cały rok dokładnie tą samą muzykę przed lokalem. Nawet zimą. Słychać ich było na całej ulicy i u mnie, na drugim piętrze. Kłantanamera "24"/365 w roku.

      Bo nie można zainwestować w głośniki konierunkowe, żeby muzykę było słychać tylko tam, gdzie trzeba, żeby innym nie przeszkadzać... Bądź januszem biznesu i pitolnij kolumnę estradową i "Zwabiaj" gości.

      • 24 2

  • Fajnie tam gdzie nas nie ma (11)

    Fajnie Panu Radnemu wypowiadać się na temat grajków, którzy nie grają u niego pod oknem. Tak się składa że mieszkam na Długim Targu i ten problem tak naprawdę jest jednym z największych z jakim się spotykam tu mieszkając. Podam kilka przykładów związanych z "artystami" grającymi pięknie na śródmieściu:
    1. Straż Miejska - owszem można zadzwonić i poprosić aby sprawdzili czy grajek ma zezwolenie, a jeśli gra z nagłośnienie aby się uciszył, ale aby się dodzwonić na Straż Miejską w Gdańsku potrzeba od 20 do 50 minut, bo tak długo czeka się na połączenie z koordynatorem. Jak już zgłosimy to na Straż Miejską to na interwencję czeka się też około godziny. Daje nam to do dwóch godzin grania pod oknem i tak.
    2. "Artyści" - może i grają ładnie, ale tak naprawdę znają tylko dwa czasem 4 kawałki, które graja w koło, po tygodniu wysłuchiwania ma się po prostu dosyć.
    3. Nagłośnienie - owszem z nagłośnieniem nie można grać, ale jeśli przyjdzie Ci orkiestra dęta pod okno i gra głośniej niż facet na gitarze z piecem to już Straż nie reaguje, bo przecież nie grają z nagłośnieniem - mimo że decybeli jest znacznie więcej
    4. godziny gry - większość grajków rozstawia się dopiero po 16, czyli wtedy kiedy większość mieszkańców wraca z pracy. CO więcej, są też tacy co rozstawiają się dopiero o 20 i potrafią grać do godziny 24! (Zadzwoń na policję jak grają po 22, powiecie, i tu właśnie jest kolejny problem - Policja)
    5. Policja - jeśli ktoś gra i zakłóca cisze nocną po 22 to można dzwonić na policję, ale... W gdańsku po 22 Policja dysponuje tylko jednym patrolem który obsługuje Śródmieście, Stogi , Nowy Port, Olszynkę i Górki Zachodnie, więc najbliższa interwencja będzie za ok 5 godzin (to są słowa jakie usłyszałem raz od koordynatora policji, który przyjmował zgłoszenie)
    6. To jak i gdzie mają grać - owszem, muzyka jest piękna, ale zanim ktoś się wypowie na temat grania, to niech sobie pomyśli tak. Jeśli ktoś miał by codziennie grać pod Twoim oknem, to jak byś chciał aby grał? Proste

    • 42 13

    • AMEN

      • 7 1

    • (1)

      Sprzedaj to mieszkanie za 100 mln i kup sobie pół osiedla w Borkowie (a jak tylko kilka domów to dobuduj prywatny amfiteatr, którym będziesz kontrolował). Taki urok mieszkania na Długim Targu - turystom się podoba :)

      • 10 13

      • sam sobie sprzedaj co tam masz

        turystom podoba się przez parę chwil i lecą dalej, a ludzie mają prawo do swojego miejsca do życia.

        • 12 4

    • czyżby masochista

      zawsze można zmienić mieszkanie centrum dla turystów i do zabawy

      • 2 11

    • kto mieszka na Długim Targu (1)

      na stałe. Tez pomysł....
      Opróżnijmy całe Główne Miasto z grajków, knajp i co tam jeszcze jest bo Pan Mieszkaniec Śródmieścia chce odpocząć po pracy

      • 5 10

      • jak chcesz skansen zwiedzać to wybierz się gdzieś pod Łowicz czy na Wdzydze...

        • 4 0

    • (1)

      Do mieszkanca srodm....masz duzo racji sam nie trawie grajkow i kilka raxy zlazlem i im kolokwialniepiszac w******em...ale skad ty kolego wziales ze na tamten kwartal ulic u ciebie jest 1 zaloga radioli to ja nie wiem???Bzdura tojest.Radiowozow a do ciebie dojezfza nowy komisariat nr 2 tzw dwojka tj polaczenie dawnych Stogow,Piwnej plus komisariat tzw.Wodny wic radioli nawet w nocy kolego jest uwierz mi pare..

      • 0 4

      • Czy Ty człowieku skończyłeś jakąś szkołę?

        Czytać się tego nie da!

        • 4 1

    • (1)

      Taki jest urok mieszkania na Starówce :) Jeżeli ktoś mieszka przy torach słyszy pociągi lub tramwaje, jeżeli ktoś mieszka przy szkole to ciągle słyszy dzwonki i grających na boisku również do bardzo późnych godzin wieczornych. Ja mieszkam przy Biedronce i wiecznie słyszę ujadające psy, pozostawione przed sklepem. Jeżeli komuś to przeszkadza musi wyprowadzić się tam gdzie nawet psy nie szczekają ;) Pozdrawiam :)

      • 3 7

      • Trudno się nie zgodzić z powyższym...

        • 0 3

    • Masz 100% rację. A ja mam rozwiązanie.

      I nie chodzi o wprowadzkę.
      2 godziny przed wyjściem z pracy dzwonisz do Straży Miejskiej a 3 godziny wcześniej na Policję. Jak przyjeżdżasz do domku masz spokój.
      Tylko pamiętaj, codziennie.
      PS. Przepraszam. Błąd w rachunkach. Dzwoń godzinę wcześniej. Przecież na połączenie będziesz czekał.
      ;-)

      • 0 0

  • niech mi szanowny Pan radny wyjaśni (3)

    jaki to rodzaj muzyki jest kiedy koleś wali w wiadra z castoramy? To jest muzyka? czy tępy łomot? Z tego co pamiętam to spod zielonej bramy urzędasy wyrzucały skrzypków bo nie mogą pracować, ale walić 100m dalej w wiadra to już spoko

    • 21 5

    • fajni byli

      • 1 6

    • trochę tolerancji

      rodzaj muzyki zależy jaki jest nastrój duszy

      • 1 7

    • Użyte instrumenty nie determinują rodzaju muzyki. Bęben może być z plastiku, jeśli spełnia swoją rolę. Granie na wiadrach pokazuje że rytm i muzykę można znaleźć nawet w prostych rzeczach. Ale muzyka jak każda sztuka ma odbiorców o różnych gustach, stąd komentarze jak powyższy.

      • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Mela Koteluk & Kwadrofonik
Mela Koteluk & Kwadrofonik
rock, pop
paź 29
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
Fisz Emade Tworzywo - Ballady i Protesty
Fisz Emade Tworzywo - Ballady i Protesty
muzyka alternatywna
lis 12
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
Król
Król
pop
lis 27
sobota, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Kulinaria

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Co jest tematem przewodnim weekendowej imprezy plenerowej Slow Fest na sopockim molo?