Wiadomości

Znane miłosne filmy i seriale z Trójmiasta

"Do widzenia, do jutra" to produkcja przez wielu uważana za jedną z najpiękniejszych historii miłosnych w polskim kinie. Film w całości nakręcono w Gdańsku oraz Sopocie. Zagrali m.in. Zbyszek Cybulski i Teresa Tuszyńska.
"Do widzenia, do jutra" to produkcja przez wielu uważana za jedną z najpiękniejszych historii miłosnych w polskim kinie. Film w całości nakręcono w Gdańsku oraz Sopocie. Zagrali m.in. Zbyszek Cybulski i Teresa Tuszyńska. kadr z filmu

"Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew". Romantyczna sceneria z przeboju Czerwonych Gitar z pewnością nieraz posłużyła jako tło letnich schadzek nad Bałtykiem. Urokliwe zakamarki Trójmiasta inspirowały także filmowców, którzy uwielbiali portretować zakochanych na tle wzburzonych fal czy majestatycznych zabytków. W kolejnym odcinku "Filmowego Trójmiasta" prześwietlamy najsłynniejsze trójmiejskie romanse w polskim kinie i telewizji.



Repertuar czynnych kin w Trójmieście


Nie trzeba być stałym bywalcem trójmiejskich plaż, by choć raz nie natknąć się w nadmorskiej scenerii na ślubną sesję czy podniosły moment oświadczyn. Wszak trudno o bardziej romantyczną perspektywę niż para zakochanych na tle falującego dostojnie morza i zachodzącego niespiesznie słońca. Sceneria wręcz idealna do miłosnych wyznań i namiętnych deklaracji. Nic dziwnego, że filmowcy na całym świecie podobnymi kadrami ozdabiali niejeden romans. Również w polskim kinie, choć raczej sporadycznie, zdarzało się bohaterom przeżywać chwile uniesień na piaszczystej, nadbałtyckiej plaży.

Historia pewnego romansu



Filmowy debiut Janusza Morgensterna nawet dziś przez wielu kinomanów wspominany jest z wyraźną nutą sentymentu i przekonaniem, że oto właśnie w Gdańsku przydarzyła się jedna z najpiękniejszych miłosnych historii w polskiej kinematografii. Subtelne, choć ulotne uczucie połączyło reżysera studenckiego teatrzyku i córkę francuskiego konsula. Jackowi imponowała olśniewająca uroda Margueritte, dziewczynę intrygowała niepokorna dusza artysty. Ona była jak powiew zachodniej wolności, jego tłamsiła systemowa klatka, z której nie mógł wyfrunąć ani rozwinąć w niej skrzydeł.

Uroczym schadzkom Jacka i Margueritte towarzyszyły gdańskie plenery końca lat 50. Powojenna trauma zdawała się powoli ulatniać z odbudowywanych kamienic, odsłaniając majestat, a zarazem kameralne piękno miasta. Nieprzypadkowo wielu krytyków w filmowym Gdańsku widziało odbicie nadmorskich, francuskich miasteczek. Nie bez powodu "Do widzenia, do jutra" to jeden z najbardziej "gdańskich" filmów w polskiej kinematografii. Zdjęcia w całości zrealizowano w mieście na przełomie sierpnia i września 1959 roku. Kręcono też w Sopocie, gdzie na terenie tamtejszych kortów powstała scena z tańczącym cza-czę Romanem Polańskim.

Kina samochodowe i plenerowe w Trójmieście


Słynny reżyser nie był zresztą jedynym przedstawicielem ówczesnej trójmiejskiej bohemy zaangażowanej w powstanie filmu. Współscenarzystami (wraz z Wilhelmem Machem) byli Bogumił KobielaZbyszek Cybulski, którzy pod koniec lat 50. aktywnie pracowali w Trójmieście i zarządzali studenckim teatrzykiem Bim-Bom. Drugi z tego duetu nie tylko zagrał rolę Jacka. To rzekomo o jego romans z córką francuskiego dyplomaty oparto fabułę "Do widzenia, do jutra". Margueritte istniała naprawdę. Nazywała się Francoise Grisard (później de Bourbon) i w drugiej połowie lat 50. spędzała w Gdańsku wakacje. To wtedy poznała artystów z teatru Bim-Bom, w tym Cybulskiego. Poznała też Wowo Bielickiego, który przyznał po latach, że to on, a nie słynny aktor, romansował z młodą Francuzką. Co ciekawe, Bielicki też zagrał w "Do widzenia, do jutra" adoratora filmowej Margueritte.

Atrakcyjny pan pozna atrakcyjną panią



Dwa lata po premierze filmu Janusza Morgensterna na ekrany polskich filmów zawitał kolejny romantyczny obraz w trójmiejskim klimacie. Tym razem z wyraźnie już zaakcentowanym happy-endem. W komedii Stanisława Barei Wiesław Gołas usilnie poszukiwał kandydatki na żonę, a Elżbieta Czyżewska nieporadnie broniła się przed nachalnym adoratorem, który nie cofnął się nawet przed porwaniem wybranki serca. Radykalne środki zaowocowały jednak sukcesem.

Miłość na siłę, czyli "Żona dla Australijczyka"



"Żonę dla Australijczyka" można określić mianem prototypu współczesnych komedii romantycznych. Bez żenujących wpadek scenariuszowych, gwiazdorskiego blichtru czy nachalnego product-placementu (nie licząc chwilami nużącej promocji zespołu "Mazowsze"). To raczej dość swojska, a nawet przaśna rozrywka z uroczym wątkiem miłosnym i raczej slapstickowym humorem. Wizerunkowo nieźle ponadto wypadło samo Trójmiasto. Nie szczędzono bowiem ujęć Gdańska (m.in. Katownia, Złota Brama, Długi Targ, okolice Motławy czy Dworca Głównego), z kamerą zawitano również do Gdyni (m.in. lokalizacje przy bulwarze Nadmorskim i ulicy Ejsmonda). Jedynym lokalizacyjnym "skokiem w bok" były sceny nakręcone wewnątrz filmowej willi. W tym przypadku wykorzystano już wyposażenie jednej z podwarszawskich rezydencji. W filmie wystarczyło jednak otworzyć drzwi, by poczuć nadmorski klimat. Magia montażu.

Miłosne podrygi nad morzem



W późniejszych latach polscy filmowcy coraz rzadziej delegowali nad Bałtyk zakochanych, posyłając w ich miejsce głównie bohaterów wszelakich opowiastek kryminalnych bądź obyczajowych. Moda na zakochane Trójmiasto powróciła wraz ze współczesnym boomem na komedie romantyczne. Wiele z tych historii obfitowało w choćby kilkusekundowy epizod na Wybrzeżu. Podobnie było z filmem "Tylko mnie kochaj" Ryszarda Zatorskiego z 2006 roku.

Michał, współwłaściciel firmy architektonicznej, niespodziewanie dowiaduje się, że jest ojcem siedmioletniej już Michaliny. Dziewczynka pewnego dnia puka do drzwi apartamentu mężczyzny, a ten rewelacyjne nowiny przyjmuje z wyraźnym oporem i niedowierzaniem. Decyduje się odnaleźć matkę Michaliny. Burzliwe losy Michała (Maciej Zakościelny) i Julii (Agnieszka Grochowska) znajdują romantyczny happy-end na sopockiej plaży. Rozbudowana taneczna scena na tamtejszym deptaku w zgrabnym stylu domyka całą opowieść.

Sopot zagrał epizod w komedii romantycznej "Ile waży koń trojański?" Juliusza Machulskiego. Sceny kręcono m.in. na molo czy w Grand Hotelu.
Sopot zagrał epizod w komedii romantycznej "Ile waży koń trojański?" Juliusza Machulskiego. Sceny kręcono m.in. na molo czy w Grand Hotelu. mat. prasowe
Epizodycznie Trójmiasto pojawiło się także w komedii romantycznej autorstwa Juliusza Machulskiego. "Ile waży koń trojański?" to opowieść o Zosi (Ilona Ostrowska), która w dniu 40. urodzin dochodzi do wniosku, że zbyt późno w swoim życiu postawiła na odpowiedniego mężczyznę. Pochopnie wypowiedziane życzenie przenosi ją w czasie w okres późnego PRL, 13 lat wstecz. Zosia ma dopiero poznać drugiego męża, tymczasem budzi się u boku pierwszego partnera.

Zdjęcia kręcono przede wszystkim w Warszawie, ale na cztery czerwcowe dni 2008 roku ekipa przyjechała do Sopotu. Wykorzystano doskonale znane plenery z molo, Grand Hotelem i plażą w tle, ale filmowcy pracowali też na ulicy Lipowej oraz Dębowej, a także w okolicach sopockiego dworca. Nakręcono przede wszystkim ujęcia z Iloną Ostrowską i Danutą Szaflarską (filmowa babcia Zosi). W obsadzie znalazło się także miejsce dla trójmiejskich artystów. Dyrektorkę sopockiego Domu Pracy Twórczej zagrała Dorota Kolak.

Serial jak szybki romans



Wszelkiej maści wątki miłosne są często nieodzownym elementem produkcji telewizyjnej. Te realizowane w Trójmieście nie miały jednak szczęścia, nawet gdy miały dość pokaźną widownię. Jak choćby realizowane w połowie lat 90. "Radio Romans". Dziennikarze fikcyjnej gdańskiej rozgłośni radiowej zlokalizowanej przy ulicy Jaśkowa Dolina tropili lokalne afery, naświetlali obyczajowe skandale, ale też... romansowali na potęgę. Nazwa stacji przecież zobowiązuje.

Krótki romans z "Radiem Romans"



Widzowie śledzili więc małżeńskie perypetie Wandy i Andrzeja Kreftów (Dorota KolakKrzysztof Stelmaszyk), burzliwe relacje Barbary i Marka Zwolińskich (Beata ŚcibakównaIgor Michalski), zawodowo-prywatne losy Dominiki i Stefana (Małgorzata ForemniakTomasz Bednarek) czy potajemny romans Barbary i Antoniego Wereszczaki (Mirosław Baka). Serial w całości realizowano w Trójmieście, nie mogło więc brakować tutejszych akcentów. Budynek radia zlokalizowano we Wrzeszczu, ale wnętrza imitowały pomieszczenia gdańskiej... telewizji. Ekipa serialu wielokrotnie z kamerą odwiedzała też Główne Miasto, okolice Motławy, górę Gradową czy także przystań żeglarską w Gdyni.

"Radio Romans" nadawać przestało po ledwie 32 odcinkach, choć widownię serialu liczono w milionach. Większość aktorów trafiła na plan innych serialowych produkcji, a autorka "Radia...", Ilona Łepkowska, wkrótce rozpoczęła prace nad "Klanem". Także nadająca trójmiejski serial telewizyjna "Dwójka" szybko znalazła zastępstwo. Gdańskich dziennikarzy wyparła rodzina "Złotopolskich".

Produkcja TVN "Aż po sufit", której akcja rozgrywa się w Gdyni, nie zyskała aprobaty widowni. Serial, w którym nie zabrakło miłosnych wątków, anulowano już po pierwszym sezonie.
Produkcja TVN "Aż po sufit", której akcja rozgrywa się w Gdyni, nie zyskała aprobaty widowni. Serial, w którym nie zabrakło miłosnych wątków, anulowano już po pierwszym sezonie. fot. Maciej Czarniak/Trójmiasto.pl
Niewiele więcej szczęścia miała polsatowska "Linia życia", którą emitowano między marcem a październikiem 2011 roku. Widzowie poznali w sumie 103 odcinki opowiadające o pięciu rodzinach mieszkających i pracujących na co dzień w Gdyni. Wśród bohaterów byli lekarze z gdyńskiego szpitala czy restauratorzy z Orłowa. Pojawiały się plenerowe ujęcia m.in. bulwaru czy wnętrza apartamentów Sea Towers. Obyczajowa produkcja obfitowała oczywiście w wiele miłosnych wątków. Ich temperatura jednak niedostatecznie rozgrzała widownię. Serial anulowano po drugim sezonie.

Jeszcze krócej Gdynię można było oglądać w serialu "Aż po sufit" stacji TVN. Opowieść o rodzinie Domirskich nie powtórzyła sukcesu australijskiego pierwowzoru zatytułowanego "Packed To The Rafters". Od września do listopada 2015 roku wyemitowano tylko 13 odcinków. I na tym zaprzestano. Widzowie zdążyli zobaczyć m.in. skwer Kościuszki, plażę w Babich Dołach, port jachtowy czy Sea Towers. Uczucia bohaterów nie zdążyły jeszcze nabrać temperatury, a całą produkcję błyskawicznie zamrożono.

Zdjęcia do komedii romantycznej "Miłość jest wszystkim" kręcono pod koniec 2017 roku. W filmie zagrali m.in. Aleksandra Adamska, Mateusz Damięcki czy Olaf Lubaszenko.
Zdjęcia do komedii romantycznej "Miłość jest wszystkim" kręcono pod koniec 2017 roku. W filmie zagrali m.in. Aleksandra Adamska, Mateusz Damięcki czy Olaf Lubaszenko. fot. Lucyna Pęsik/Trójmiasto.pl

Miłość na Gwiazdkę



Prawie milion złotych gdański magistrat dołożył do produkcji świątecznej komedii romantycznej "Miłość jest wszystkim" w reżyserii Michała Kwiecińskiego. W obsadzie nie brakowało gwiazd (Maciej Musiał, Agnieszka Grochowska, Leszek Lichota, Olaf Lubaszenko czy Mateusz Damięcki i Joanna Kulig), ale to Gdańsk świecił największym blaskiem. Uchwycone okiem operatora Michała Sobocińskiego plenery robiły ogromne wrażenie, choć filmowcy skoncentrowali się głównie na atrakcjach Głównego Miasta. W pozostałe części Gdańska ekipa zapuszczała się sporadycznie.

Recenzja filmu "Miłość jest wszystkim"



Film szczególnie oszałamiającego sukcesu nie odniósł, ale ze względu na specyfikę produkcji ma ona spore szanse, by co roku w okolicach Bożego Narodzenia promować w telewizji Gdańsk w zimowej odsłonie. Opowieść o wielkiej miłości słynnego piłkarza i sklepowej ekspedientki być może odciąży nieco nadgryzione już czasem "Listy do M.".

Na początku roku w Sopocie realizowano zdjęcia do komedii romantycznej, którą wspólnie zamierzają wyprodukować Polsat i Akson Studio. W rolach głównych m.in. Małgorzata Kożuchowska czy Tomasz Karolak.
Na początku roku w Sopocie realizowano zdjęcia do komedii romantycznej, którą wspólnie zamierzają wyprodukować Polsat i Akson Studio. W rolach głównych m.in. Małgorzata Kożuchowska czy Tomasz Karolak. fot. Edyta Steć/Trójmiasto.pl
Być może jednak "Miłość jest wszystkim" napotka na konkurencję ze strony sąsiedniego Sopotu. To właśnie w kurorcie na początku tego roku powstawały zdjęcia do najnowszego projektu Akson Studia i Polsatu. Do Trójmiasta zjechali m.in. Małgorzata Kożuchowska, Tomasz Karolak, Rafał Królikowski czy Jan Englert. W tym przypadku obyło się bez dofinansowania ze strony miasta. Sopot odegra w filmie jednak znacznie mniejszą rolę niż Gdańsk w produkcji Michała Kwiecińskiego.

Gwiazdy w Sopocie. Zdjęcia do komedii romantycznej



Do kurortu bohaterowie uciekają na chwilę od codziennych, warszawskich trosk i właśnie nad Bałtykiem mają odnaleźć nie tylko wyciszenie, ale i miłość. Więcej na razie nie wiemy. Data premiery też jeszcze nie jest znana. Podobnie jak tytuł tej romantyczno-świątecznej komedii.

Opinie (38) 5 zablokowanych

  • Kiedyś było pełno produkcji z epoki PRLu świetnych ,obecnie tylko TVNowska szmira za którą jeszcze płaca mieszkancy Gdańska! (1)

    Bo Ur zad miasta płaci TVN za produkcje w Gdańsku!

    • 22 8

    • Ostatnim dobrym chyba z tego zestawienia byl Koń Machulskiego, zdaje sie 2003 r.

      ale tu warto by przypomniec filmy studenckie z miedzynarodowych plenerow filmowych. tak byly takie organizowane. Te ostatnie juz na 100 lecie Sopotu.

      • 4 0

  • (4)

    szkoda ze te najmłodsze produkcje to same gnioty i jeszcze dokłada się do nich kasa gdańska czyli podatnicy miasta...... tragedia ale jacy włodarze takie zarządzanie

    • 14 6

    • gnioty bo tez dobrego kina z polski nie ma juz gdzie w 3 m ogladac

      Zniknely Kameralne Neptun, Helikon, Delfin, Zak, Bajka, Znicz, Polonia, Bałtyk Warszawa, itd..

      Zero kultury.

      Jedynie nowo otwarta sala Muzeum Wojny pod egidą PIS daje jakas nadzieje, ze ludzie calkiem nie zgłupieją.

      • 7 2

    • (2)

      Nawet na forum o kanarkach rozprawiałbyś o polityce. Obłęd.

      • 2 9

      • a to polityka miasta myslisz, ze nie wiaze sie z tym co produkuja w tvn, (1)

        nie wiem czy wiesz ale Gdansk doplacal za to by ekipy filmowe zajmowaly i zatrzymywaly ruch na czas krecenia.

        Idac dalej to Wajda, ten co kiedys zainspirowal pewnego prezydenta do powrotu "historycznego" napisu nad gdańska stocznią. Tęz polityczne zamieszanie z UM.

        I co tu dalej szukać, w tym samym czasie kiedy doplacano do filmu Wajdy o Walesie statystom placono tak malo, ze nie dalo sie skompletowac statystów. Tak nisko ich wycenili.
        Bylo to zdaje sie 50 zl za dzien zdjeciowy, kiedy dopiero urzednikom polecono by wyslali tam swoje rodziny.

        • 8 2

        • ten film o walesie to mial tez watki miłosne

          Chyba jedyne, które sie bronily dzieki A. Grochowskiej.

          • 4 1

  • (5)

    Komedia romantyczna produkcji TVN to gwarancja tandety.
    I nie, nie oglądam tvp

    • 22 4

    • (3)

      To pozostaje telewizja Trwam i Polsat .Gratulacje.

      • 2 11

      • nie. pozostaje Canal + (2)

        Jedyne co sie ostalo po 25 lat kina w wolnej Polsce.

        Na kina, na samorzad nie mamy co liczyć. UM GDansk woli wydawac miliony dla tvn na reklamy lub doplacac za to ze ktos kreci w GDansku.

        Zglupienie totalne. W dodatku jeszcze Urzedy placa za wyswietlanie tvn24 na korytarzach tychże. To samo dotyczy tez lotniska.

        • 7 1

        • (1)

          Boli to tvn24, tak jak komunistów bolało radio Wolna Europa

          • 0 11

          • wolna głupota raczej

            nie inaczej.

            Czy uwazasz, ze jak miasto wydaje corocznie pieniadze na prywatną stacje komercyjną, a nie ma pomyslu by obnizyc czynsze kinom, to jak to nazwać.

            Jak dla mnie to dzialenie na szkodę miasta i jego wieloletnim mieszkancom placącym tu podatki od 30 lat.

            A przypomne ci, że tu jedna wladza od 21 lat. Nie moga zrzucac na to, ze to poprzednicy narobili.

            • 9 0

    • tvn do likidacji, pora na unieważnienie koncesji

      szkodaliwa stacja promująca homozło, urzerzająca w poskie wartości i rodzinę

      • 1 1

  • (3)

    W filmie Do widzenia do jutra sceny na kortach tenisowych kręcone były nie w Sopocie tylko w Gdyni na kortach Arki przy ulicy Ejsmonda !

    • 15 1

    • bylo tam wiele scen, ktore wyjasniala nam jeszcze sekretarka planu (2)

      na zamknietym seansie.. Nie ma to jak projekcje z twórcami.
      Ale na nie raczej nie mamy co liczyć , przynajmniej w tak zarzadzanych miastach pomorza jak teraz.

      A marszalek w tym czasie jezdzi rozdawac nagrody do Pucka. Do swojej kolebki.
      O nic tu nie dba. Tylko Puck. Ewentualnie Wlochy.

      • 6 1

      • (1)

        Temat - sceny miłosne w trójmieście , a nie polityka!!!

        • 0 7

        • odniesienie do filmu Do widzenia, do ..

          pewnie tego tez nie ogladales.

          Wlacz sobie kolejna szmire z TVN. To juz polsatowi przydarzaja sie w miare niezenujące produkcje.

          • 6 3

  • szkoda tylko, ze nie ma kin w 3m

    zostaly jakies mini salki w ktorych nawet oficjalnej premiery nie mozna by zrobic z aktorami i tworcami.

    Ogólnie padaka i samorzady tez dolozyly sie do tego. Wiec szkoda juz mowic i pisac. Zak na Walach dawno zabrany.

    • 5 0

  • Najlepszy był ten kryminaly serial z Kuleszą (2)

    gdzie z Trójmiasta zrobili metropolię :-)

    • 14 1

    • hehe.. i niektorzy w to wierza.

      maja kompleksy .. jak stąd do Glasgow

      Ale filmowi można to wybaczyć. Samorządowym politykom już nie. Bo film ma prawo oszukiwać.

      • 8 0

    • Krew z krwi znaczy się

      • 1 0

  • Kto to jest m.in. Aleksandra Adamska ?

    • 7 0

  • "Pokaż kotku co masz w srodku" - praktycznie całą akcja w Grand Hotelu (1)

    Z Fryczem, Figurą i kabaretem z Gdyni.

    • 7 0

    • Pomyliły się tytuły.

      "To nie tak jak myslisz, kotku". Nagrywane w Sheratonie. A nie w Grand Hotelu.
      " uwielbiam " sceny gdzie aktor wychodzi np z willi w Orłowie i... ma obok siebie molo w Sopocie. Takie małe przekłamania :) ale to tylko film.

      • 1 0

  • Krew z krwi, świetny serial wciąga.polecam.

    • 9 0

  • (2)

    A gdzie serial "Motyw"? Co prawda niezbyt ambitne dzieło, oglądałam tylko ze względu na Gdańsk. Zapomnieliscie też o filmie "Milion dolarów" - bardzo sympatyczna komedia. No i ani słowa o "Medium"? A Bednarski? "Dziewczynka z hotelu Ekscelsior", "Blaszany bębenek"?

    • 5 6

    • Przeczytałaś tytuł?
      Ale kolejni rozgarnięci dają plusa...
      To już jest analfabetyzm i to nie wtórny.

      • 3 5

    • przecież to filmy o miłości, a nie każdy film w Trójmieście...

      • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

08

listopada

Mikromusic Gdańsk, Stary Maneż

08

listopada

Paweł Izdebski Trio Gdańsk, Parlament

Kultura

Rysownicy z Trójmiasta komentują protest
Rysownicy z Trójmiasta komentują protest
Książka o chorobie Literacką Książką Roku. Przyznano Nagrody "Wiatr od Morza" 2019
Książka o chorobie Literacką Książką Roku

Kulinaria

Co warto mieć w domowej spiżarce? Mądre zakupy
Co warto mieć w domowej spiżarce?
Od soboty jedzenie tylko na wynos. Nowe obostrzenia dla gastronomii
Nowe obostrzenia: jedzenie tylko na wynos

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Gdański Archipelag Kultury do 2007 r. nosił nazwę: