Wiadomości

stat

Zulu Kuki. Od tańca aż do mody

"Prowadząc wiele projektów jednocześnie żyję bardzo szybko, chociaż Trójmiasto daje tę piękną możliwość ucieczki od tego chociażby na chwilę, bez potrzeby uciekania z miasta."
"Prowadząc wiele projektów jednocześnie żyję bardzo szybko, chociaż Trójmiasto daje tę piękną możliwość ucieczki od tego chociażby na chwilę, bez potrzeby uciekania z miasta." mat. prasowe / Michał Chojnacki

Zulu Kuki to nie tylko artysta, to też coraz bardziej rozpoznawalna marka w świecie mody miejskiej. Stoi za nią związany z Trójmiastem człowiek, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Żyje szybko. Twierdzi, że określają go tylko te projekty, którymi aktualnie się zajmuje, a tych jest naprawdę sporo. Niedawno ukazała się kolekcja ubrań sygnowana jego pseudonimem.



Aleksandra Wrona: Wiem, że zaczęło się od tańca, wystąpiłeś nawet w "You Can Dance", teraz fotografujesz, prowadzisz bloga, współpracujesz z markami odzieżowymi, projektujesz ubrania, bierzesz udział w sesjach fotograficznych. Dużo tego. Co w tym momencie życia zajmuje najwięcej miejsca w twoim sercu?

Zulu Kuki: Trochę ciężko określić to wybierając jedną aktywność. Najwięcej miejsca w moim sercu od zawsze zajmuje wymyślanie pewnych koncepcji i ich realizowanie. Zmieniają się jedynie narzędzia i forma. Proces twórczy sam w sobie jest dla mnie najistotniejszy.

Skąd w tym wszystkim wzięła się pasja do projektowania ubrań?

Wszystko zaczęło się od tańca. Próbując wykreować swój unikalny styl zdałem sobie sprawę, że ubrania i buty, które mam na sobie tańcząc, bardzo mocno wpływają na to, jak moje ruchy się prezentują. Po jakimś czasie, gdy zacząłem brać udział w bitwach czy pokazach, ważnym dla mnie się stało, by to, co prezentuję, było całkowicie unikalne. Dlatego też zacząłem przerabiać swoje ubrania.

No właśnie, oprócz całkowicie autorskich kolekcji robisz też tzw. customy. Mógłbyś powiedzieć na czym to polega oraz pochwalić się swoimi realizacjami?

Custom to w najzwyczajniej w świecie modyfikacja istniejącej już rzeczy. Zaczynałem od malowania na bluzach i spodniach, czy też doszywania dodatkowych elementów. Jakiś czas temu zainteresowałem się modyfikacją butów sportowych. Początkowo ja wymyślałem koncepcje, a mój znajomy je realizował. Teraz sam zajmuję się realizacją. Do najistotniejszych projektów należy z pewnością moja wystawa udoskonalonych butów adidas, która odbyła się we wrześniu 2016 roku w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. W marcu bieżącego roku zaprezentowałem swoje prace w czeskiej Pradze. W ostatnim czasie pracowałem nad butami dla rapera Tede, które pojawiły się w jednym z jego teledysków promujących nadchodzącą płytę.

Poszedłeś jednak krok dalej i oprócz przerabiania ubrań, tworzysz też własne kolekcje. Najnowsza z nich to U=City. Jak powstawała? Skąd wziął się pomysł na te ubrania?

Kolekcja została stworzona dla jednego z największych sklepów internetowych w Polsce, jakim jest Urban City. Zostałem zaproszony do współpracy, by stworzyć coś dedykowanego tylko im. Zarówno mi jak i drugiej stronie, bardzo zależało bym czuł pełną wolność tworzenia. Ze względu na to, że większość moich zainteresowań wiąże się z eksploracją miasta, nazwę kolekcji ubrałem w hasło jakim jest U=City, czyli "ty to miasto". Chodziło o ludzi jako kluczowy element i ich twórczą energię, która jest niezbędna, ale też nieregularna. Dlatego rozwiązania zastosowane w kolekcji skupiają się na nieregularności.

Zobacz także: Czy tatuaż to sztuka? Rozmowa z Łukaszem Zglenickim

Twoje kolekcje ubrań oraz własna marka Social Animalz, nawiązują do wielkomiejskiego stylu życia. Jakich inspiracji dostarcza ci Trójmiasto?

Trójmiasto jest bardzo specyficzne. Najwięcej inspiracji dostarcza mi jesienią, gdy kończy się sezon i miasta kończą żyć turystycznym rytmem. Wtedy ta energia jest prawdziwa.

Myślisz, że żyje się tu szybko? Mnie Trójmiasto kojarzy się raczej ze spokojem.

Prędkość zależy od tego, czy ktoś chce tak żyć czy nie. Prowadząc wiele projektów jednocześnie żyję bardzo szybko, chociaż Trójmiasto daje tę piękną możliwość ucieczki od tego chociażby na chwilę, bez potrzeby uciekania z miasta.

Nie da się ukryć, że żyjesz szybko. Aktywnie prowadzisz bloga, publikujesz swoje sesje, a nawet filmy. Dowiedziałam się jednak, że nie lubisz być nazywany blogerem. Dlaczego?

Może dlatego, że nie traktuję bloga jako miejsca mojej pracy. Piszę go, by dokumentować to, czym się zajmuję i przybliżać przy okazji ludziom moje inspiracje i zainteresowania. Mogę jutro go zamknąć i dalej robić to, co robię, ponieważ to moje projekty mnie określają, a nie blog.

Możesz odcinać się od bycia blogerem modowym, jednak niewątpliwie jesteś z tym światem związany. Jak według ciebie ubierają się Polacy? Jesteśmy w stanie wyznaczać nowe trendy?

Ciężko mi określać jak ubierają się Polacy. Nie lubię dawać takich osądów. Z jednej strony można rzec, że nie bardzo o swój ubiór dbają, ale tak do końca nie jest. Czy jesteśmy w stanie wyznaczać nowe trendy? Już to robimy. Przykładem może być marka UEG, prowadzona przez Michała Łojewskiego czy też MISBHV.

A ty czujesz, że wyznaczasz trendy? W końcu projektujesz ubrania, zamieszczasz swoje stylizacje w Internecie, wnosisz do świata mody nową jakość.

Nie czuję, bo o tym nie myślę. I szczerze powiedziawszy, nie chcę o tym myśleć w taki sposób.

To ciekawe, bo myślałam, że twoją misją jest wywieranie wpływu na świat tzw. mody ulicy. Co w takim razie daje ci energię do działania? Jakie są twoje zawodowe marzenia?

Chcę projektować jeszcze więcej. Najwięcej satysfakcji daje mi budowanie koncepcji i jej realizacja od początku do końca.

Nie snujesz wizji podboju świata? Jest jakaś osoba, którą chciałbyś zobaczyć kiedyś w zaprojektowanych przez ciebie ubraniach?

Pewnie, że snuję takie wizje (śmiech). Co do drugiego pytania to nie wiem. Każda osoba, którą mijam na ulicy w ubraniach, które zaprojektowałem dla kogoś jako Zulu Kuki bądź anonimowo na zlecenie, cieszy ogromnie.

Chciałabym cię poprosić, żebyś opowiedział o jeszcze jednej odsłonie twojej działalności. Wyjechałeś do Indii, żeby razem z modelką Karoliną Gilon i raperem Quebonafide wziąć udział w sesji dla marki Puma. Została opublikowana w magazynie "K Mag". To nie pierwsza taka współpraca z markami odzieżowymi. Jesteś modelem?

Bywam nim chętnie, lecz nie reprezentuje mnie żadna agencja. Nie biorę udziału w przypadkowych zleceniach, za które dobrze płacą, tylko w takich, które mi się podobają. Wiele sesji i tego typu projektów jest wynikiem tego, czym się zajmuję, więc raz jest na zdjęciach Łukasz z tego typu "urodą", a innym razem po prostu Zulu Kuki.

Które z twoich dotychczasowych osiągnięć uważasz za swój największy sukces?

Nie podchodzę tak do swoich projektów. Wszystko, co do tej pory się wydarzyło w moim życiu, było najważniejsze w jakiś sposób. Poza tym projekty, które zostały zrealizowane, nie mają obecnie dla mnie dużego znaczenia. Staram się myśleć tylko o tym, co mogę zrobić nowego niż dumać nad zakończonymi już projektami.

Możesz nam zdradzić na koniec nad czym teraz pracujesz?

Będzie to pewien projekt związany z modą, jednocześnie łączący różnych kreatywnych ludzi. Więcej powiedzieć niestety nie mogę. Dopóki coś nie jest zamknięte, staram się nie zdradzać zbyt wiele.

Nowa kampania Pumy, w której bierze udział Zulu Kuki

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (35)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Najnowsze wiadomości

Kalendarz imprez

kalendarz

Zdjęcia z imprez

    Nowe lokale

    Najczęściej czytane