Wiadomości

stat

Fotografia z pazurem. Wywiad z Karoliną Orzechowską

Odważne pozy, oryginalne stylizacje i niekonwencjonalne kadry. Tak w skrócie opisać można fotografie Karoliny Orzechowskiej. Jako artystka ceni sobie wolność w realizowaniu własnych wizji. Wszystko, co robi, robi z pełnym przekonaniem. W rozmowie z nami opowiedziała o swoich inspiracjach, marzeniach i wyzwaniach.



Aleksandra Wrona: Twoje zdjęcia są bardzo różnorodne, jednak wydaje mi się, że można w nich znaleźć wspólny, charakterystyczny dla ciebie pierwiastek. Jak długo go szukałaś? Jak wyglądała ta droga?

Karolina Orzechowska: Droga była pod górkę, a aparat swoje waży (śmiech). Często uczyłam się metodą prób i błędów. Wiedziałam, jaki efekt chcę uzyskać, i szłam na żywioł, nie posiadając jeszcze odpowiedniego warsztatu. O fotografach mówi się, że mają intuicję, ale moim zdaniem to połączenie doświadczenia i percepcji. Moja droga była długa i bardzo mozolna, składały się na nią plenery, testy, edukacja. Nie wiem, czy szukałam właśnie tego momentu, w którym jestem. Dalej szukam i nie czuję, że to czas, żeby się zatrzymać.

Jak wygląda praca koncepcyjna nad sesją?

To zależy od projektu. Kiedy wykonuję zdjęcia dla siebie, w stu procentach realizuję mój pomysł. Inaczej jest przy zleceniach komercyjnych, wtedy muszę dowiedzieć się, kto stoi za daną marką i jaką historię niesie za sobą produkt. Wspólnie ze zleceniodawcą wybieramy modelkę, wizaż i miejsce. Nigdy nie zdarzyło mi się jednak wpaść z aparatem "na gotowe". Zawsze biorę udział w procesie twórczym i wymyślaniu koncepcji. Cieszy mnie to, że klienci ufają mojej intuicji i pozwalają mi czasem trochę poszaleć.


Co w takim razie inspiruje cię do tych szaleństw?

Nic stałego. Moje inspiracje bardzo się zmieniają. W tym momencie mam pomysł na przedstawienie dopracowanych stylizacji, wykonanych z wysokiej jakości tkanin, na zdjęciach bardzo wątpliwej jakości. Taki bezczelny, niszczący jakość zoom. Chcę przez to pokazać, że współcześnie wciąż chcemy więcej, bardziej, bliżej, co ostatecznie prowadzi do utraty jakości w każdej dziedzinie. Jednocześnie chcę udowodnić, że pełnowartościowy produkt obroni się nawet na zdjęciu zrobionym "kalkulatorem".

Ostatnio pasjonują mnie też rośliny, a moje mieszkanie pomału zmienia się w dżunglę. Marzę o roślinie monstera variegata. Myślę, że z tej fascynacji urodzi się kolejna sesja zdjęciowa, tym razem z roślinnością w nadmiarze.

Wspomniałaś o wysokiej jakości tkaninach i oryginalnych formach. Skąd pochodzą stylizacje do twoich sesji?

Ubrania często pochodzą od projektantów - z niektórymi się przyjaźnię, inni zlecają mi sesje swoich kolekcji. Korzystam też z zasobów własnej szafy lub szaf moich znajomych, którzy lubią nietuzinkowe stylizacje.

Niestety lub stety moje dotychczasowe doświadczenia ze stylistami nie należały do udanych, dlatego wolę sama przygotowywać stylizacje. Lubię zabawy modą i w dużej mierze właśnie to jest tematem moich zdjęć. Moda jest dla mnie czymś fascynującym, to sposób żeby uzewnętrznić swój charakter. Kiedy mijamy kogoś na ulicy, nie mamy okazji, żeby z nim porozmawiać, w tym momencie to właśnie dzięki modzie możemy się przedstawić.

Fotografujesz głównie kobiety. Czym dla ciebie jest kobiecość?

Kobiecość to dla mnie możliwość wyrażania samej siebie bez ograniczeń nakładanych przez kulturę i społeczeństwo. Kobiecość to zmienność, możliwość przybierania różnych twarzy. Kobiecość to połączenie niezależności ze współpracą, to dzielenie się sobą i korzystanie z tego, co dają mi moi bliscy. Kobiecość to też przywilej bycia seksownym - tak po prostu. To bardzo przyjemne czuć się dobrze w swoim ciele.

Co dla ciebie, jako dla fotografa, jest największym wyzwaniem?

Połączenie mojego poczucia estetyki z przesłaniem, które stoi za projektem. Robiąc kolejną sesję modową, można popaść w rutynę, ale dla mnie to zawsze jest coś więcej niż tylko zdjęcia. Muszę wiedzieć, jak ten projekt powstał, dlaczego, co za nim stoi, chcę poznać danego twórcę i stać się częścią jego dzieła.

Wystawy w Trójmieście


Oprócz fotografowania pracujesz też w finansach. Czy w tych pozornie różnych zajęciach jest jakiś punkt wspólny?

Oczywiście! W ten sposób łapię życiowy balans. Te dwa światy łączy kontakt z ludźmi - empatia, umiejętność uważnego słuchania, wypracowywania kompromisów, cierpliwości. Finanse i zdjęcia to też praca z liczbami, np. przygotowywanie kosztorysów i opracowywanie budżetów. Prowadzenie własnej firmy to dla mnie lekcja pokory i samozaparcia, za to fotografia pozwala spojrzeć na świat bardziej surrealistycznie. Praca w "korpo" pozwala mi twardo stąpać po ziemi, widzę efekty mojej pracy i czuję satysfakcję. Dla mnie najważniejsze jest robienie tego, co lubię, w każdej dziedzinie życia. To daje mi poczucie wolności.

Co w takim razie jest twoim marzeniem w dziedzinie fotografii?

Jak każda małolata chciałabym być w "Vogue". Nie obraziłabym się też, gdyby za moim obiektywem stanęły Lady Gaga, Rihanna czy Beyonce... z obowiązkowym afterparty w ich apartamentach (śmiech). Mój rocznik to 87, dlatego z jednej strony czuję jeszcze ślady tego, co było kiedyś, ale też nie boję się podążać za nowym. W tych szalonych czasach trzeba jednak bardzo dbać o swoją tożsamość, bo kiedy internet przekonuje nas, że "wszystko już było", wytyczanie nowych ścieżek jest coraz trudniejsze. Czy to, o czym mówię, jest tylko marzeniem? Wolę traktować to jako wyzwanie.

20

listopada

The World Of Hans Zimmer Gdańsk, Sopot, Ergo Arena

24

listopada

Mikromusic z Dolnej Półki Gdańsk, Stary Maneż

24

listopada

Kultura

Muzyka Hansa Zimmera w Ergo Arenie
Muzyka Zimmera w Ergo Arenie
Nocne spacery po Siedlcach. Narracje
Nocne spacery po Siedlcach. Narracje

Kulinaria

Arco by Paco Pérez: hiszpańska kuchnia z widokiem na Gdańsk
Arco by Paco Pérez: kuchnia z widokiem
Serce do garów. Szefowie kuchni gotowali w szczytnym celu
Kolacja charytatywna "Serce do garów"

Planuj z nami tydzień

Narracje, półmaraton i muzyka Hansa Zimmera. Planuj tydzień
Narracje i muzyka Hansa Zimmera

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Autorem powieści "Srebrzysko. Powieść dla dorosłych" jest: