Wiadomości

stat

Lubię być "Agnieszką od komiksów". Wywiad z paplaLAlą

Agnieszka Szczepaniak to trójmiejska rysowniczka, która w sieci znana jest jako paplaLAla. W swoich komiksach szczerze i z dużym poczuciem humoru przedstawia skomplikowany świat relacji damsko-męskich. W rozmowie z nami opowiedziała o swoich inspiracjach, marzeniach i fizycznym podobieństwie do swojej bohaterki.



Aleksandra Wrona: Twoje komiksy często obnażają różne kobiece sekrety. Czy wszystko, co rysujesz to twoje doświadczenia?

Agnieszka Szczepaniak (paplaLAla): Tak było na początku, kiedy rysowaniem pomagałam sobie w trudnych momentach. Rysując, oswajałam swój problem, była to dla mnie forma terapii. Im dłużej rysuję, tym więcej różnorodnych historii wkrada się do moich komiksów. Mam wokół siebie dużo szczerych, serdecznych osób, które otwarcie dzielą się ze mną swoimi przeżyciami, a ja nadaję im potem komiksową formę. Na pewno nie nazwałabym paplaLAli pamiętnikiem.

Zobacz więcej komiksów w naszym portalu

A jednak główna bohaterka twoich komiksów fizycznie jest łudząco do ciebie podobna.

Szkicuję, patrząc na zdjęcia, więc siłą rzeczy najwygodniej jest mi rysować siebie. Czasem swoje zdjęcia podsyłają mi znajomi i rodzina, dzięki czemu mogę wprowadzać do komiksów więcej bohaterów. Przykładowo, długowłosa dziewczyna, która przewija się na wielu rysunkach, to moja siostra. Nie spodziewałam się tego, że kiedykolwiek będę moja twarzą coś reklamować, ale tak się stało. Widnieję m.in. na billboardach zachęcających do badań cytologicznych. Teraz już nawet moja fryzjerka pilnuje, żebym za bardzo się nie zmieniała.

Kiedyś wydawało mi się, że to co przeżywam jest takie wyjątkowe, teraz często dostaję wiadomości o treści "Mam tak samo!". Czuję w tym dużą siłę, cieszę się, że w wielu, nierzadko pesymistycznych myślach czy odczuciach, nie jesteśmy osamotnieni.
Nie boisz się, że ludzie mogą utożsamiać cię z twoją bohaterką?

To dla mnie miłe, kiedy ktoś nazywa mnie "Agnieszką od komiksów". Odbieram to jako ukoronowanie mojej pracy, taka malutka popularność, jaką mam teraz, jest bardzo miła. Kiedy myślę o swoich komiksach używam raczej słów "ona" lub "dziewczyna", a nie "ja". To, że wyglądamy podobnie odczuwam dopiero kiedy pokazuję swoje prace rodzinie lub znajomym z pracy. Wtedy uderza mnie to, jak bardzo nie identyfikuję się z moją bohaterką i jak bardzo to niedorzeczne, skoro wygląda, jak ja i chodzi w moich ciuchach.

Wstydzisz się?

Kiedy rysuję, nie wstydzę się niczego, lubię mówić o sobie w komiksach, za to nie lubię mówić o komiksach.

Dlaczego zaczęłaś rysować?

Wydaje mi się, że z próżności. Kiedy jesteś młody, wydaje ci się, że twoje przemyślenia są na wagę złota, a jeszcze jak dodasz do nich rysunek, to osiągniesz szczyt kreatywności. Moje pierwsze rysunki to bardzo stara historia, rozstałam się z chłopakiem i potrzebowałam o tym opowiedzieć. Rysunki sprzed lat wydają mi się bardziej odważne niż to, co tworzę teraz, za to dużo gorzej wykonane. Wtedy byłam zupełnie beztroska, teraz gdzieś w tyle głowy pojawia się pytanie, czy to, co tworzę, spodoba się moim obserwatorom.

Jak wspominasz początki paplaLAli?

Pierwsze rysunki wrzucałam na Digarta i pamiętam, że zaskoczyło mnie to, że spotykają się z takim pozytywnym odbiorem. Szybko zaczęto zapraszać mnie na wystawy i do udziału w antologiach. Po 2-3 latach rysowania moje rysunki pojawiły się w "Wysokich Obcasach". Teraz też, raz na jakiś czas, zdarzy się coś, co da mi przysłowiowego kopa.

Czy któraś z wystaw lub publikacji miała dla ciebie szczególne znaczenie?

Chyba była to wspomniana publikacja w "Wysokich Obcasach". Pamiętam, że poszłam rano do sklepu, kupiłam gazetę i zobaczyłam w niej swój komiks. To było spełnienie jednego z moich marzeń. Dużym wydarzeniem było też publikowanie moich prac na stronach Trojmiasto.pl. Tak naprawdę każdy sukces mnie podbudowuje. Był taki moment, kiedy naprawdę dużo zaczęło mi wychodzić, kilka prac znalazło się na międzynarodowych wystawach. Pierwsza moja autorska wystawa miała miejsce w Atelier i pomagała mi w niej cała rodzina, przygotowaliśmy przekąski i ciasteczka. Przyszło mnóstwo ludzi. Żadna późniejsza wystawa nie ścięła mnie tak z nóg, jak tamta. Dużym sukcesem było też znalezienie się moich komiksów na billboardach.

Wspominasz o wsparciu rodziny. Nie boisz się pokazywać im swoich prac? Często dotyczą one relacji damsko-męskich, seksu, imprezowania.

Nie spodziewałam się, że moja rodzina tak pozytywnie zareaguje na moje rysunki. Czasem zdarza się, że przy niedzielnym obiedzie robię się blada jak trup, kiedy rodzice mówią, że znaleźli gdzieś w domu mój rysunek, bo nie wiem, co się na nim znajduje. Moja mama nie lubi tego, że używam wulgaryzmów. Domyślam się, że są takie komiksy, których wolałaby nie widzieć. Z drugiej strony pozuje bez wahania i chwali się mną przed kumpelami z pracy. Kiedy rok temu byłam w "Dzień Dobry TVN", zawiadomiła całą rodzinę z Borów Tucholskich. I denerwowała się chyba jeszcze bardziej niż ja.

Swoje rysunki opatrujesz humorystycznymi wierszykami. Co jest pierwsze - rysunek czy wierszyk?

Bardzo różnie... Czasem wpadnie mi coś do głowy i tak długo to w niej obracam, aż stworzę z tego wierszyk. Częściej jednak dopisuję rymowanki do gotowych obrazków. Ostatnio mniejszą uwagę przykładam do wierszyków i jeśli nic nie wpada mi do głowy, to odpuszczam.

Odzywają się do ciebie odbiorcy twoich prac?

Bardzo często! To jedna z fajniejszych rzeczy, jakie mi się przytrafiają, bo ludzie potrafią napisać do mnie bardzo miłe rzeczy. Zdarza mi się, że ktoś mnie rozpozna. Często odbieram wiadomości, w których ludzie wysyłają mi pomysły na komiksy czy opowiadają swoje historie. Doceniam to, że na moim fanpage'u jest tyle zaangażowanych osób, które biorą udział w konkursach i wysyłają mi swoje zdjęcia, kiedy poszukuję modeli. Kiedyś wydawało mi się, że to, co przeżywam jest takie wyjątkowe, teraz często dostaję wiadomości o treści "Mam tak samo!". Czuję w tym dużą siłę, cieszę się, że w wielu, nierzadko pesymistycznych myślach czy odczuciach nie jesteśmy osamotnieni.

Kiedy rysuję, nie wstydzę się niczego, lubię mówić o sobie w komiksach, za to nie lubię mówić o komiksach.
Czujesz się głosem kobiet?

Nie jestem tak próżna, żeby czuć się głosem kobiet. Piszę w dużej mierze o sobie, ale cieszy mnie, że więcej osób ma takie odczucia jak ja, że w jakiś sposób jesteśmy do siebie podobne. Do teraz jednak, wrzucając do sieci komiks, nie mam pewności, czy ktoś oprócz mnie się w nim odnajdzie.

Masz fanów wśród mężczyzn?

Ktoś mi kiedyś napisał, że jest pewien, że za tym fanpagem stoi mężczyzna! Panowie również się do mnie odzywają, raz nawet dostałam zaproszenie na randkę. Cieszę się, że nie mają problemu z pozowaniem do moich komiksów. Bycie moim partnerem wiąże się z niebezpieczeństwem zilustrowania każdej kłótni. Oczywiście z mojej perspektywy. To strasznie niewdzięczna rola.

Zdarzyło ci się spotkać z opinią, że kogoś zgorszyły twoje rysunki?

Do tej pory nie. Prawdę mówiąc one opowiadają częściej o beznadziei życia klubowego. Mam wrażenie, że dużo częściej rysuję o braku seksu niż o seksie.

Czego życzyłabyś sobie na przyszłość?

Chciałabym, żebym wciąż mogła rysować, żebym miała na to czas i żeby nigdy mi się nie znudziło. Marzy mi się, że będę rysowała aż do śmierci, pokazywała życie starej Agnieszki, może też "Agnieszki domowej", zajmującej się dziećmi. Chciałabym, żeby jeszcze raz na jakiś czas zadziało się coś fajnego - wystawa, wywiad, publikacja... Nie mam wielkich ambicji, to, co mam teraz, to i tak bardzo dużo. Bycie "Agnieszką od komiksów" jest dla mnie wystarczająco fajne.

Opinie (36) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

12

grudnia

Jarmark Świąteczny w Gdyni Gdynia, Plac Grunwaldzki

15

grudnia

Julia Pietrucha Gdańsk, Stary Maneż

21

grudnia

Christmas Songs: Aga Zaryan... Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Niezwykłe zdjęcia Drogi Królewskiej
Niezwykłe zdjęcia Drogi Królewskiej
Eksperyment Zimbardo w Gdańsku
Eksperyment Zimbardo w Gdańsku

Kulinaria

Makłowicz, Popielarz i Dymek uczą gotować w Trójmieście
Gotowanie z szefem kuchni w Trójmieście
Romans tradycji z nowoczesnością. Otwarcie restauracji Monastico
Otwarcie restauracji Monastico

Planuj z nami tydzień

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Pierwsza część "Trylogii Gdańskiej" Güntera Grassa nosi tytuł: