Wiadomości

stat

"Narysuj mi kotka", czyli kolekcja autografów z kotami

Joanna Pruszyńska od sześciu lat prosi twórców o autograf z rysunkiem kota.
Joanna Pruszyńska od sześciu lat prosi twórców o autograf z rysunkiem kota. mat. prasowe / Paweł Jóźwiak

"Narysuj mi baranka" prosi pilota Mały Książę w słynnej książce Antoine de Saint-Exupéry'ego. "Narysuj mi kotka" mówi Joanna Pruszyńska, a jej kolekcja autografów z kotami liczy już ponad pół tysiąca. Najbardziej interesuje ją świat literatury, dlatego po "kotografy" wybiera się na spotkania w trójmiejskich bibliotekach i targi książki. Prośba o rysunkowego zwierzaka często staje się pretekstem do ciekawych rozmów z pisarzami.



Aleksandra Wrona: Skąd pomysł na taką formę zbierania autografów?

Joanna Pruszyńska: Z wielkiej miłości do kotów, trochę z Małego Księcia, trochę z inicjatywy, o której kiedyś słyszałam - pewien pan zbierał autografy z uśmiechami. Pomyślałam wtedy: a dlaczego nie koty? Budzą powszechną sympatię, ich wizerunki są wszędzie, no i stosunkowo łatwo je narysować, choćby w formie znanej z przedszkola. Wiele osób, z wyjątkiem rzecz jasna zawodowych rysowników, dzieliło się refleksją typu "o rany, nie malowałem kota od dzieciństwa", część odwoływała się do doświadczeń rysowania dzieciom czy wnukom. Istotą projektu jest to, że "kotografy" rysują dorośli, bo w przeciwieństwie do dzieci, nie robią już tego automatycznie. Bardzo lubię, gdy kot ma jakiś rys osobowości autora, szczegół jego wyglądu, nawiązanie do pasji czy zawodu. Na przykład koty od Leszka Możdżera pojawiły się jako nuty na pięciolinii, Joanna Bator narysowała japońskiego maneki-neko z podniesioną łapką, kotek Sylwii Chutnik miał różową grzywkę, a Agnieszki Pruskiej ubrany był w judogę.

Ile kotków liczy twoja kolekcja?

Nie liczyłam dokładnie, ale ponad 500. Zbieram rysunki od ponad sześciu lat, więc trochę ich już jest. Dominują koty od twórców literatury, bo ta dziedzina mnie najbardziej interesuje, swoje hobby realizuję przy okazji spotkań autorskich w gdańskich bibliotekach i wizyt na targach, zwłaszcza na majowych Warszawskich Targach Książki. Sporo mam również "kotografów" od muzyków i aktorów, sportowców jak dotąd niewielu, a polityków i tzw. celebrytów raczej unikam.

Sprawdź wystawy i spotkania z twórcami w Kalendarzu imprez



Czy są wśród nich jakieś wyjątkowo dla ciebie ważne?

Trudno wymienić jeden czy kilka, ale na pewno ważne są dla mnie rysunki od osób, które szczególnie cenię jako twórców, jak na przykład Lech Janerka i jego żona Bożena (a na dodatek oni naprawdę potrafią rysować!), Maria Peszek czy wybitni aktorzy, tacy jak Wojciech Pszoniak, Janusz Gajos albo Krystyna Janda. Inne wyjątkowe "kotografy" to te, które już niestety mają wartość historyczną - Małgorzata Braunek, Janusz Głowacki, Grzegorz Miecugow, Jerzy Samp, ostatnio Robert Brylewski i Kora...


"Narysuj mi kotka" to nietypowa prośba. Jak reagują na nią osoby, które o to prosisz?

Pozytywnie, choć pierwszą reakcją jest zdziwienie i czasem ktoś odmawia, nie protestują tylko ilustratorzy. Pozostałych trzeba troszkę ponamawiać i wyjaśnić, że nie chodzi o walory plastyczne (nie każdy przecież umie dobrze rysować), ale raczej o żartobliwe uzupełnienie autografu. Niewątpliwie pomaga mi to, że większość rozmówców lubi koty i ma własne, więc często oglądam przy okazji ich zdjęcia w telefonach, dowiaduję się, jakie mają imię i zwyczaje. Niektórzy nawet próbują odtworzyć wizerunki swoich ulubieńców albo piszą o nich w komentarzach, jak na przykład Marta Abramowicz czy Leszek Talko.

W książce Antoine de Saint-Exupérego, kiedy Mały Książę prosi pilota o narysowanie mu baranka, otrzymuje pudełko, w którym ten baranek mieszka. Czy masz w swojej kolekcji równie kreatywne sposoby narysowania kota?

Oczywiście, mam nawet takie pudełko (opisane jako locum wściekłego kota) od Marcina Świetlickiego. Inne oryginalne pomysły to kot z oddali Michała Rusinka (kropka w zasadniczym autografie), kot kubistyczny (z trójkątną głową) nawiązujący do reportażu Mariusza Szczygła czy kot w kształcie falowca stworzony przez autorkę "Latawca z betonu", Monikę Milewską. Zdarza się także, że ktoś koniecznie chce narysować inne zwierzątko, wtedy proszę o podpis uzasadniający, że jest to kot - i na takich prawach istnieje w kolekcji słynny zajączek Wojciecha Karolaka czy lisek (a może wilk?) od Joanny Olech.

Zbieranie autografów wiąże się z poznawaniem wielu ciekawych ludzi ze świata sztuki, kultury, sportu. Czy mogłabyś podzielić się z nami jakąś anegdotą z takiego spotkania?

Nie przychodzi mi teraz do głowy jakaś konkretna, spektakularna sytuacja - ale generalnie jako "łowca kotografów" upamiętniam się autorom i bywa to pretekstem do rozmów i żartów przy okazji kolejnego spotkania. Marcinowi Świetlickiemu po narysowaniu "regularnego" kota (w kształcie jamnika!) nie planowałam już więcej zawracać głowy, ale gdy po koncercie poprosiłam o podpisanie książki, spontanicznie narysował mi kolejnego. Później powstało jeszcze wspomniane pudełko, więc prawem serii na Gdańskich Targach Książki poprosiłam o kota po raz czwarty - i tak zaistniało dzieło "Czterej kocerni i pies". Już jestem ciekawa, co pojawi się przy następnej okazji...


Czy masz jakieś plany związane z twoją kolekcją? Chciałabyś wydać ją w postaci albumu?

Na razie wszystkie wspomniane rysunki można oglądać na Facebooku (także bez logowania), w zakładce "Zdjęcia" są katalogi alfabetyczne, które sukcesywnie uzupełniam. Planuję stworzenie strony i być może także zaistnienie na Instagramie. O albumie na razie nie myślę, prędzej już o wystawie, może na początek twórców związanych z Gdańskiem. Wykorzystanie komercyjne i sprzedaż rysunków zdecydowanie wykluczam, wyjątek mogą stanowić inicjatywy charytatywne. W zeszłym roku kilka rysunków zostało zlicytowanych w Bibliotece pod Żółwiem w akcji na rzecz leczenia Basi Piórkowskiej.

Czy jest jakiś autograf - kotek, którego bardzo chciałabyś mieć w swojej kolekcji?

Bardzo chciałabym mieć kotograf od Andrzeja Sapkowskiego, bo cenię go jako pisarza i wiem, że jest miłośnikiem kotów. Niestety, podobnie jak futrzani pobratymcy, bardzo sobie ceni domowe zacisze i praktycznie nie pojawia się na spotkaniach autorskich, więc trudno o okazję. Z racji nazwiska z kolei marzą mi się rysunki od aktora Tomasza i skoczka narciarskiego Macieja.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (43)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

15

listopada

Robert Florczak: Retrospect... Sopot, Państwowa Galeria Sztuki

22

listopada

Gdańska Jesień Pianistyczna... Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

23

listopada

Kino Otwarte: Wojna / Krigen Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni

Kultura

Nie żyje piosenkarka Regina Bielska
Nie żyje piosenkarka Regina Bielska
Trójmiejscy pisarze pod fałszywym imieniem. O pseudonimach literackich
Pseudonimy trójmiejskich pisarzy

Kulinaria

W Protokulturze śmiałkowie jedli najostrzejsze papryczki świata
Jedli najostrzejsze papryczki świata
Święto młodego wina i historie unikatowych roczników
Unikatowe roczniki i święto młodego wina

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: Narracje i dużo koncertów
Planuj tydzień: Narracje i dużo koncertów

    Najczęściej czytane