Wiadomości

Z korporacji na birmańskie bezdroża. "Endorfinowy granat" Michała Pawlika

"Jestem facetem, który postanowił zmienić swoje życie. Lubię podróże i lubię dzielić się przemyśleniami, a teksty zawarte w książce to wynik tego prostego równania" mówi o sobie Michał Pawlik.
"Jestem facetem, który postanowił zmienić swoje życie. Lubię podróże i lubię dzielić się przemyśleniami, a teksty zawarte w książce to wynik tego prostego równania" mówi o sobie Michał Pawlik. mat. prasowe

Michał Pawlik, wypalony pracą w korporacji trzydziestoparolatek, rzucił swoje dotychczasowe życie i wyruszył w rowerową podróż po Azji Południowo-Wschodniej. Efektem tej życiowej rewolucji jest książka "Endorfinowy granat", w której wspomnienia z podróży łączą się z przemyśleniami na temat poszukiwania własnej drogi.



Aleksandra Wrona: Czym jest tytułowy "Endorfinowy granat"?

Michał Pawlik: "Endorfinowy granat" to nawiązanie do jednego z przełomowych dla mnie momentów podczas podróży. To było w Birmie, siedziałem w nocy na plaży i gapiłem się w przygasający ogień, w którym chwilę wcześniej spaliłem wiele spisanych wspomnień. Śmiałem się wtedy i płakałem na przemian. Na tamtej plaży coś się we mnie zmieniło, być może właśnie wtedy dorosłem. To ogromna wartość podróży, one kierują naszą uwagę na porzucone elementy podświadomości, które powinny zostać zauważone, wysłuchane i uznane.

Każdy może interpretować te słowa na swój sposób. Dla mnie "Endorfinowy granat" to odwaga do tego, by budować życie według własnego projektu, bunt przeciwko porządkowi, który wynika ze zbiegów okoliczności, a nie naszego planu, to wolność od ograniczeń stawianych przez strach i dotarcie do prawdziwej istoty siebie.

Mówisz, że "wierzysz, że rodzimy się nie po to, żeby spłacić kredyt, a potem umrzeć". Pomyślałeś o tym, że te słowa mogą być dla twoich czytelników bolesne?

Wszyscy dostaliśmy po jednym życiu i nie wiadomo jak dużo czasu, aby je wykorzystać, a ziarenka piasku w wielkiej klepsydrze opadają każdego dnia.
Mogą być bolesne, zarówno dla moich czytelników, jak i dla mnie, zwłaszcza że wciąż spłacam swoje kredyty (śmiech). Bycie miłym, taktownym i kurczowe trzymanie się komfortu nie zawsze jest najlepszym wyjściem. Ból ma moc i czasami jest świetnym narzędziem. Aby trafić do człowieka, trzeba nim wstrząsnąć, sprawić, żeby stanął obok swoich schematów myślowych i dostrzegł swoje prawdziwe położenie, niekiedy to wymaga mocnych słów.

Wszyscy dostaliśmy po jednym życiu i nie wiadomo jak dużo czasu, aby je wykorzystać, a ziarenka piasku w wielkiej klepsydrze opadają każdego dnia. Ludzie często żyją w miejscach, w które przypadkowo popchnął ich świat, nie planują długoterminowo, przez co tracą kontrolę nad swoim życiem i poczucie spełnienia. To bolesna myśl, dlatego umysł ludzki ucieka od niej w kierunku łatwych tematów, jak wieczorny film, impreza czy bieżące sprawy.

Ale właśnie zajmowanie głowy łatwymi tematami zastępczymi buduje kiepskiej jakości życie. Musimy patrzeć w stronę prawdy, to pomaga przebijać się przez mur strachu, który odgradza nas od marzeń i nieść ciężar bólu, gdy jest taka potrzeba.

Oprócz sytuacji z podróży w książce zawarłeś też garść porad, które przybierają postać mowy motywacyjnej. Czy czujesz się tzw. coachem?

Przede wszystkim jestem facetem, który postanowił zmienić swoje życie. Lubię podróże i lubię dzielić się przemyśleniami, a teksty zawarte w książce to wynik tego prostego równania.

Nie obawiasz się tego, że ktoś zdecyduje się pójść w twoje ślady i się zawiedzie, że ryzyko i przygoda nie są dla każdego?

Zachęcam do odnajdywania swojej historii i życia nią, ale jednocześnie nie podpowiadam jaka to historia - każdy ma swoją. Styl życia wymaga wehikułu, moim wehikułem na obecnym etapie są podróże i przez nie się realizuję, ale to może się zmienić. Ktoś inny może realizować swoją indywidualność przez rzeźbienie w skale, malowanie obrazów na płótnie lub grę na flecie. Zachęcam do tego, by odszukać wzór, który pozwoli żyć zrównoważonym i ciekawym życiem, a przede wszystkim zachęcam do mądrego planowania.

Być może znajdą się ludzie, którzy zrobią coś szalonego, a później stwierdzą, że to jednak nie ich historia, ale właśnie ten proces próbowania nowych rzeczy ma ogromną wartość. Może przygoda nie jest dla nich, ale skąd mają o tym wiedzieć, jeżeli nie spróbują? Nie ma umowy gwarancyjnej na życiową ścieżkę, którą wybieramy, ale człowiek, który wraca z podróży jest zupełnie inny od tego, który w nią wyruszył.

Poza tym, co najgorszego może się stać? Stracić pracę? Zawsze można znaleźć nową. Życie osobiste? Jeżeli walczysz ze sobą, aby podjąć trudną decyzję - to pewnie masz ważny temat do przepracowania. Zdrowie - trudno powiedzieć, co jest dla nas dobre, na pewno dobre nie jest tłumienie pragnień i emocji. Życie nie zaczeka, aż przemyślisz wszystkie za i przeciw, nie ześle magicznej propozycji, która rozwiązałaby wszystkie problemy i nie da ci idealnie komfortowej okazji do wprowadzenia zmian. Prawdopodobnie zmiana będzie oznaczała skok ze skały o niewiadomej wysokości i lot głową w dół, ale jeżeli się zdecydujesz - kto wie, może w pewnym momencie okaże się, że umiesz latać.

"Endorfinowy Granat" dostępny jest już w sprzedaży.
"Endorfinowy Granat" dostępny jest już w sprzedaży. mat. prasowe
Na to, że porzuciłeś pracę, wpłynęło wiele czynników. Co było momentem przełomowym, który pomógł ci podjąć tę decyzję? Kroplą, która przeważyła szalę?

To proces, który odbywał się latami, ale pamiętam dzień, w którym tłumaczyłem się z wyników, musiałem po raz kolejny udawać, że mają dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Usłyszałem trochę przykrych słów, które utwierdziły mnie w tym, że już od dawna to nie jest moja historia. Mój szef widząc, jak się męczę, poprosił, abym się określił. Więc się określiłem (śmiech).

Czy miałeś chwile zwątpienia? Momenty, kiedy tęskniłeś za swoim biurkiem w stabilnej pracy?

Nigdy nie żałowałem swoich decyzji. Choć życie bez etatu jest rzeczywiście mniej stabilne, przez kilka lat nie aplikowałem o żadną inną stałą pracę. Zmiany, które wprowadziłem sprawiły, że przeżyłem najpiękniejsze chwile w życiu, że sięgnąłem po swoje marzenia. Dzięki temu nie mówię już o marzeniach, teraz mam plany do zrealizowania.

Być może znajdą się ludzie, którzy zrobią coś szalonego, a później stwierdzą, że to jednak nie ich historia, ale właśnie ten proces próbowania nowych rzeczy ma ogromną wartość.
Który moment podróży był dla ciebie największą lekcją? Czego się nauczyłeś?

Trudno wybrać jeden moment, bo cała podróż to wielka lekcja. Każde miejsce ma inne właściwości, a każdy dzień to nowe doświadczenia. W Birmie poczułem prawdziwe połączenie z naturą, w Laosie wsłuchałem się w siebie bardziej niż kiedykolwiek, na Filipinach przeżyłem wspaniały czas z innymi ludźmi, wyciszenie medytacyjne w Malezji było świetną okazją, aby poukładać wszystko w głowie. Trudno mówić o jednym doświadczeniu, bo one najlepiej działają, gdy zbierze się je razem.

Ruszając w podróż uruchomiłeś lawinę zdarzeń, która odmieniła twoje życie. Jak teraz widzisz swoją przyszłość? Wiesz już, czym chciałbyś się zająć, żeby po powrocie z podróży nie wpaść w pułapkę codzienności?

Prawdę mówiąc codzienność już chyba dla mnie nie istnieje, przynajmniej nie w takim wydaniu, w jakim znałem ją kiedyś. Sęk w tym, że jak zmienisz swój wewnętrzny obraz rzeczywistości, zmienia się również twoja rzeczywistość. Obecnie, gdy nie podróżuję, doradzam firmom przy przedsięwzięciach rozwojowych, realizuję również swoje projekty. A głowę mam pełną pomysłów, które czekają na swoją kolej.

Co chciałbyś przekazać czytelnikom, którzy tak jak ty kiedyś, czują się znużeni własnym życiem?

Moja recepta na znużenie jest prosta - zawsze mam określone cele i codziennie nad nimi pracuję. W każdej chwili muszą być w zasięgu wzroku i mimo tego, że często kusi mnie, aby bagatelizować wyzwania w obawie przed porażką, za każdym razem traktuję je jak najważniejsze zadania w życiu. Od samego początku wiem, że zdarzą się potknięcia i błędy, że będzie potrzebna wytrwałość, aby dobrnąć do końca i ta świadomość pomaga wytrwać, gdy pojawiają się kłopoty. Takie podejście sprawia, że życie ma smak przygody, a przy okazji więcej osiągamy.

Poza tym warto pamiętać, które sprawy są w życiu najważniejsze, a które aż tak ważne nie są. Gdy biegamy w labiryncie codzienności, łatwo pomylić jedne z drugimi. Jeżeli nie pracujemy nad ważnymi sprawami, to prawdopodobnie pracujemy nad drobiazgami, a praca nad drobiazgami jest nużąca.

Opinie (147) 8 zablokowanych

  • (4)

    Kolejny przykład na to że ta cywilizacja tandety życia oraz bycia wysysa ludzi.

    • 49 8

    • (1)

      Jakie to k...a modne - rzucic prace w korpo i napisac ksiazke o tym 'jak zyc'. Jeszcze troche a co drugi bezrobotny bedzie mial takie osiagniecia krore potem z duma wpisze w swoje CV.

      • 18 6

      • Korpoludek musi rzucic prace, napisac ksiazke i publicznie sie tym szczycic - tak zostal wychowany w korpo ...normalny czlowiek bierze rok bezplatnego urlopu - realizuje plany i nie potrzebuje spisywac swoich przemyslen bo od dawna wie ze w zyciu najwazniejsza jest harmonia - pomiedzy praca, rodzina, marzeniami...generalnie tym co dla niego jest w zyciu wazne...po co tyle bicia piany?

        • 17 6

    • Lans Armstrong

      ...z naciskim na lans...w wieku 30 lat odkryl to co powinien wiedziec przynajmniej od 10

      • 9 7

    • Wreszcie mamy polskiego Paulo Coelho na miarę naszych możliwości!

      • 10 3

  • (11)

    Jeżeli chcesz być inny /oryginalny musisz zostawić miasto /pracę w korporacji/ cywilizacje i podróżować pieszo po Azji / na rowerze po Rumuni/ dżipem po stepach Kaukazu / samolotem na Syberię.
    A i o blogu trza pamiętać.

    • 143 15

    • I o płatnej reklamie na portalu :)

      • 48 4

    • Nie zapomnij rzucić kobiety... (4)

      .... która chciała z Tobą założyć rodzinę.... wtedy jesteś prawdziwym mężczyzną.

      • 53 10

      • (2)

        Ja nie mam tez dzieci. Kiedys zadalem sobie pytanie po co?. Bo tak trzeba ?(smiech)

        • 12 5

        • Tez tak myslalem dopoki nie zostalem ojcem. (1)

          Z perspektywy czasu uwazam zycie bez dzieci za niespelnione.

          • 15 8

          • Widać każdy musi sobie swójlos oswoić i nazwać;)

            • 1 0

      • Albo Ona Ciebie

        • 0 0

    • Proponuje coroczna probe wejscia na Nanga Parbat. (3)

      • 11 6

      • najlepiej zimą

        • 9 4

      • a co to jest "pasjonata"?

        tak pytam...

        • 6 0

      • Bez Fejsbuka za Chiny nie idę.

        • 7 2

    • No właśnie

      ...Tak jak inni!!!

      • 0 0

  • wszyscy z. korpo uciekaja a w trojmiasto kolejne stajnie i opensejsy ;) otwieraja (7)

    • 40 13

    • gdzie uciekaja? i co potem robią food-turcki? czy eko burgery (2)

      • 28 4

      • robią cokolwiek byle tam nie wracać

        • 1 0

      • A co zazdrościsz Polaku robaku

        Ze stać ich na własny biznes a ty musisz siedzieć w korpo z panem Mirkiem ?

        • 0 1

    • Korpo powstaje w trójmiejscie głownie po to (3)

      Żeby słoiki i Ukraińcy mogli gdzieś pracowac

      • 3 5

      • (1)

        To gdzie pracują miejscowi ? Na zmywaku w uk ? :)

        • 8 0

        • tam gdzie lepiej płacą

          • 1 1

      • taa...

        Ukraińcy i słoiki robią w korpo bo miejscowi już obsadzili wszystkie intratne posady w miejscowych Januszexach. A tam to wiadomo, złote góry i "rodzinna" atmosfera gratis.

        • 1 0

  • Korpo (3)

    rąbn.a.c to wszystko i wyniesc sie na Polska wieś to jest plan. Ale nie taka z ulicami w kostce betonowej tylko taka gdzie cywilizacja nie dotarla jeszcze. Taki ja mam plan.

    • 37 11

    • powodzenia :)

      • 14 1

    • do Gdyni? ;)

      • 8 1

    • Ja też ale wszystko może się sypnąć jeżeli zdrowie zacznie szwankować. Dlatego żyj dniem dzisiejszym i nie czekaj na coś co nigdy może nie nadejść

      • 4 1

  • żenada (2)

    to już lepiej trzeba było zostać w tym korpo

    • 50 29

    • "lepiej trzeba było" - to po polsku? :) (1)

      • 9 18

      • to po kaszubsku rasisto

        • 6 1

  • kto go utrzymuje? nie chciałabym mieć takiego męża i ojca moich dzieci. (7)

    Rzuca pracę i jedzie sobie na rower???
    Gdzie odpowiedzialność?!?

    • 65 59

    • A co komu do jego utrzymania. Może odłożył w korpo, może ma jakiś biznes, sponsorów albo mieszkania na wynajem.

      A może wszystko razem i zamożnych przodków do tego, co za różnica. Jego wybór, jego sprawa - odpowiada sam za siebie i wystarczy. Poza tym nie każdy chce i musi mieć rodzinę, nie mówiąc już o tym, że są rodziny funkcjonujące w ten sposób i nieźle sobie radzą.

      • 33 12

    • Martw się o to

      Kto utrzyma ciebie i te twoje dzieci. A jak znajdziesz, to pewnie i tak nie docenisz, bo okaże się za mało szalony albo za mało wysportowany albo cokolwiek. Za to Ty.... Pewnie najlepsza partia do wzięcia w całej wsi, co?

      • 27 11

    • lepsze to od bycia korpo szczurem i oglądania z tobą durnych seriali w TV - to nazywasz pełnią życia ??? (1)

      • 13 7

      • turystyka (bo to już nie podróżowanie, takie się skończyło z 50 lat temu) nie jest życiem

        jest ucieczką od życia.

        O, patrzcie jaki jestem fajny. Wow, moje życie wcale nie jest bez sensu.

        • 10 7

    • To sama rusz się babo do roboty! Masz dwie lewe ręce?

      Kiedy takie zacofane beznadziejne babiszony ( pewnie z PiS-u) zaczną w końcu na siebie liczyć przed wszystkim? Mamy podobno Xxi wiek

      • 13 9

    • Najlepiej to do cudzego portfela zaglądać (1)

      Ty byś nie chciała, a może ktoś nie chciałby urzędasa lub korpo w domu na antydepresantach, a szczęsliwego człowieka. Zarabiac można na milion sposobów.

      • 9 5

      • Sabina

        no właśnie, nie zawsze ludzie chcą urzędasów i korposzczurów w domu oj tak
        Lepiej żyć po swojemu

        • 3 1

  • I są chętni na takie doradztwo u Dyzia marzyciela ? (3)

    Może rodzina ?
    Na początku jak zobaczyłem fotę to pomyślałem że to reklama zegarków.

    • 76 18

    • A co mają marzenia do umiejętności które wypracował przez lata będąc korposzczurem?
      Teraz sprzedaje je bezpośrednio, wychodząc na tym zapewne lepiej niż w korpo. Oczywiście wymaga to podjęcia ryzyka i bycia gotowym na słabsze momenty. Nie dla każdego taka zabawa boidudku :)

      • 11 10

    • Raczej nie marzyciel, tylko pragmatyczny człowiek (1)

      Z pewnością bardziej niż Ty kumaty, skoro udało mu się takie rzeczy zrobić. Pierdź dalej w swój stołek, Panie nie-marzycielu.

      • 6 9

      • Co mu się udało mianowicie zrobić?

        Gdyby nie ten artykuł to nikt by o nim nie słyszał.
        Ciekawsze przemyślenia mam na plaży w Brzeźnie ale nie mam potrzeby pisania o tym książki.
        Artykuł bzdet o bzdecie.

        • 5 2

  • (4)

    Zamienił stryjek siekierke na kijek. Gdyby był takim hej do przodu podróżnikiem z powołania to byłby anonimowy i by nie pisał książek, nie dorabiałby modnej filozofii, że rzucił korpo i teraz jest wolny bo podróżuje jak backpacker...
    Przerost formy nad treścią. Komercja tak jak w korpo. Ciekawe czy po drodze będzie np. wolontariuszem w birmańskim sierocińcu i czy to utrwali na materiale filmowym?

    • 87 13

    • Celebritanos

      Kasa się liczy a więc trzeba wskoczyć na pierwsze strony portali i koniecznie wydać książkę

      • 27 6

    • Najpierw przeczytaj, potem kpij (1)

      • 4 5

      • Kup produkt, a potem zechciej sie oddalić. Pan plastik z zegarkiem raczej nikogo nie przekona.

        • 7 2

    • A co to jest podróżnik z powołania i mnóstwo ludzi robi podobnie. Backpackers piszą codziennie blogi bo z tego często czerpią korzyści finansowe, które pozwalają im na taki styl życia.

      • 1 0

  • Grunt to do wszystkiego dorobić ideologię.

    Żałosne.

    • 66 11

  • Mogli dać zdjęcie tych bezdroży (2)

    A nie wypacykowanego lalusia, faktycznie żenada...

    • 76 18

    • Fakt (1)

      Przystojniaczek. I ten łokietek tak stylowo wystawił do zdjęcia. MF

      • 3 1

      • milej było by gruby łysy i brzydki prawda?

        za ładny i boli pana brzydkiego?

        • 4 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

08

listopada

Mikromusic Gdańsk, Stary Maneż

08

listopada

Paweł Izdebski Trio Gdańsk, Parlament

Kultura

Rysownicy z Trójmiasta komentują protest
Rysownicy z Trójmiasta komentują protest
Książka o chorobie Literacką Książką Roku. Przyznano Nagrody "Wiatr od Morza" 2019
Książka o chorobie Literacką Książką Roku

Kulinaria

Co warto mieć w domowej spiżarce? Mądre zakupy
Co warto mieć w domowej spiżarce?
Od soboty jedzenie tylko na wynos. Nowe obostrzenia dla gastronomii
Nowe obostrzenia: jedzenie tylko na wynos

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Günter Grass mieszkał: