Wiadomości

Piołun: Naturalna potrzeba robienia czegoś ciekawego

Piołun: Piołun powstał z naturalnej potrzeby robienia w życiu czegoś ciekawego w czasie wolnym. Mamy już za sobą poważne starania o robieniu kapeli znanej na cały kraj, ale pozostała nam potrzeba grania dla przyjemności. Kluczem do tego, że można uznać Piołun za udaną kapelę jest fakt, że podchodzimy do grania bez niepotrzebnego ciśnienia.
Piołun: Piołun powstał z naturalnej potrzeby robienia w życiu czegoś ciekawego w czasie wolnym. Mamy już za sobą poważne starania o robieniu kapeli znanej na cały kraj, ale pozostała nam potrzeba grania dla przyjemności. Kluczem do tego, że można uznać Piołun za udaną kapelę jest fakt, że podchodzimy do grania bez niepotrzebnego ciśnienia. fot. Jagoda Bulik

Są takie zespoły, które mówią, że grają hobbystycznie i w sumie już na wielką karierę nie liczą. Często jednak to może okazać się źródłem sukcesu. Czy tak też będzie w przypadku trójmiejskiego Piołunu? Na dwoje babka wróżyła, ale wydaje się, że z tą szczerością i luzem może wyjść z tego więcej niż sami muzycy oczekują.



Patryk Gochniewski: Nie jesteście nowicjuszami, ale jednak poszliście na żywioł. Nie studyjne nagrania, a bootleg jest waszym pierwszym longplayem.

Mateusz Puchniarz: Postanowiliśmy pójść nieco nietypowo. Prawie wszyscy nagrywają płyty w warunkach studyjnych, co ma pewne plusy, natomiast, my, co sam zauważyłeś, trochę już gramy i wiemy, że nagrywanie w studiu oprócz plusów ma też minusy. Dość trudno jest w studiu złapać klimat jaki towarzyszy naszej muzyce. Mamy na swoim koncie kilka nagrań w studiu z innymi kapelami i wniosek jest taki, że aby uzyskać porządny efekt, trzeba poświęcić na to dużo czasu i relatywnie dużo pieniędzy. Czasu mamy mało, a jeżeli chodzi o pieniądze, to powiedzmy, że wolimy je zainwestować w inne cele niż w płytę, której będzie słuchać maksymalnie kilkadziesiąt osób. Gramy dla przyjemności i nie mamy szczególnej potrzeby dokładania sobie niepotrzebnych obowiązków.

Koncert rockowe w Trójmieście


Mieliście w ogóle plany, żeby wejść do studia czy wydanie materiału na żywo było naturalną decyzją?

To, że ta płyta w ogóle się pokazała jest w dużej mierze kwestią przypadku. Technologia idzie naprzód i umożliwia nagranie koncertu w dobrej jakości bez potrzeby poświęcania na to dodatkowego czasu i bez specjalnego przygotowania. Kilka lat już gramy, wiemy do czego służą instrumenty, więc to, co gramy na żywo, posiada znamiona muzyki. Koncert, który wtedy zagraliśmy wyszedł na tyle fajnie, że stwierdziliśmy, że warto go udostępnić szerszemu odbiorcy. Jeżeli chodzi o studio, to na razie nic nie planujemy. Myślę, że prędzej nagramy przypadkiem kolejną koncertówkę.

Jak powstał Piołun? Bo występowaliście w innych formacjach, z lepszym lub gorszym skutkiem. Co się stało, że tym razem zaiskrzyło?

Piołun powstał z naturalnej potrzeby robienia w życiu czegoś ciekawego w czasie wolnym. Mamy już za sobą poważne starania o robieniu kapeli znanej na cały kraj, ale pozostała nam potrzeba grania dla przyjemności. Kluczem do tego, że można uznać Piołun za udaną kapelę jest fakt, że podchodzimy do grania bez niepotrzebnego ciśnienia i bez nadmiernych oczekiwań do siebie nawzajem. Jakoś tak wyszło, że mamy względnie zbieżny gust i nie ma potrzeby tłumaczenia, kto jak ma określony motyw zagrać. Nie spodziewałem się, że przy tak niedużym nakładzie pracy można złożyć takie fajne piosenki. Bardzo przyjemnie się je gra.

"Na żywioł" zbiera dobre recenzje. To dla was bodziec do dalszego rozwoju? Jakie macie plany i pomysły na kolejne wydawnictwa?

Na razie nie mamy żadnych planów. Powoli tworzymy kolejne piosenki, niezależnie od powstania czy niepowstania recenzji i samej płyty. Nie lubimy grać w kółko tego samego. Co jakiś czas będziemy pewnie grali koncert w jakimś lokalnym klubie. Najbliższy odbędzie się 1 marca w gdańskim Metrze.

Wszyscy zgodnie mówią, że waszą siłą jest szczerość. Niczego nie pudrujecie, nie tuszujecie niedoskonałości, ale jednocześnie to w żadnym wypadku nie razi.

Odnoszę wrażenie, że zespołom nieco brakuje teraz szczerości - takiej w stylu chociażby T.Love albo The Clash. Kapele silą się na udawanie przed sobą samym jacy to oni są "true" i "heavy". Z drugiej strony jest cała masa różnych króli awangardy poszukujących muzyki w hałasie czy tam hałasu w muzyce. Czy jesteśmy wystarczająco szczerzy to nie wiem. Zapewne jest sporo ludzi, którzy uważają, że gramy dźwięki, które wyszły z mody 30 lat temu, jesteśmy mało oryginalni i bez wyrazu. Jak kogoś to ciekawi, to polecam przesłuchać kilka naszych piosenek i odpowiedzieć sobie samemu.


Wasze teksty często ocierają się o pastisz. Jak udało wam się nie przesadzić? Często łatwo jest z pastiszu wejść w śmieszność. Przychodzi wam to naturalnie czy skrzętnie nad tym pracujecie?

Nie pisałem tekstów z zamiarem tworzenia pastiszu. Bardziej zależało mi na napisaniu czegoś, co będzie pasowało do muzyki i nie będzie mi sprawiało przykrości przy śpiewaniu. Bardzo lubię teksty Kazika Staszewskiego, Muńka Staszczyka, Krzyśka Grabowskiego czy Olafa Deriglasoffa. Lubię, kiedy tekst nie jest grafomański, podoba mi się, jak jest osadzony w rzeczywistości "organicznej". Chcę spowodować u słuchacza zaciekawienie albo zaskoczenie. Jednocześnie staram się, żeby tekst był, powiedzmy, radosny, a nie żenująco śmieszny. Teksty piosnek są dostępne na naszym bandcampie - zapraszam do poczytania.

Spotkałem się z określeniem, że wokalnie przypominacie Motörhead - jak to odbierasz?

Motörhead to świetny zespół. Porównanie do niego powinno powodować zadowolenie i tak właśnie jest.

Dzięki publikacjom w ogólnokrajowych mediach wyszliście z trójmiejskiego podwórka. Korzystacie z tego przy okazji trasy promocyjnej?

Nie. Raczej nigdy nie zagramy żadnej trasy promocyjnej. I, tak szczerze, to nie wyszliśmy z trójmiejskiego podwórka, ale to nie szkodzi. Jesteśmy podwórkowe chłopaki i podoba się nam tutaj.

Kluby koncertowe w Trójmieście


Materiał "Na żywioł" ukazał się pod koniec ubiegłego roku, to był wasz krok milowy. Co przyniesie - albo co chcecie aby przyniósł - 2019?

W przypadku naszej kapeli trudno mówić o krokach milowych. Dla mnie osobiście krokiem milowym jest skończony remont w mieszkaniu. Kapela jest dla mnie, dla nas, czymś czym dla większości ludzi jest pójście na siłownię czy granie w piłkę. To nasze hobby, bez którego się spokojnie obędziemy, ale gramy, bo sprawia to nam przyjemność. Planów nie ma. Wysyłaliśmy sporo maili do różnych dziennikarzy i organizatorów imprez, ale odzew jest znikomy, więc sytuacja pozostaje na poziomie "podwórkowym".

Jednocześnie chciałbym serdecznie podziękować Kubie Milszewskiemu za pomoc w kwestiach promocyjno-medialnych oraz Piotrkowi Ochocińskiemu, bo bez nich płyta nie pokazała by się wcale. Róbcie swoje panowie!

Opinie (14) 4 zablokowane

  • Plastuch - Miszcz

    • 6 1

  • Byłam, widziałam - koncert petarda

    • 3 1

  • (4)

    Piołun to moja ksywka od wielu lat, nie używać!

    • 5 3

    • Twoja też? (3)

      • 1 1

      • Weźcie się, jest moja tylko i wyłącznie (2)

        • 0 2

        • (1)

          Ok

          • 1 1

          • Co Gimbusy?
            Ferie?

            • 1 0

  • Klip

    Po co zamieszczanie klip jak nie można odtwarzać w aplikacji. Absurd

    • 2 1

  • Piołun? Myślałem, że chodzi o Przemka Lebiedźińskiego... Ktoś mu podradł markę/ksywkę...
    Pozdro Przemek. TAG

    • 5 3

  • Opinia została zablokowana przez moderatora

  • zarąbista muza, wokal wymiata! no, chyba ruszę d... i w końcu pójdę na koncert. absolutnie moje muzyczne klimaty.

    • 4 1

  • powodzenia chopy :)

    muza z (tu pewnie i tak by mnie ocenzurowali xD) ale ogólnie że ma cios!

    • 0 1

  • git

    Życzę powodzenia. Sam jestem melomanem, ale grać na niczym nie potrafię. Za to gitara na megascenie już zamówiona dla mojego syna, bo chłopak już co nieco potrafi, może kiedyś zobaczę go na scenie.

    • 2 0

  • Pozytywne zaskoczenie

    Jak na "hobbystów" to brzmienie jest rewelacyjne.

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

04

października

Maleńczuk + Rhythm Section ... Gdańsk, Stary Maneż

10

października

Jan Serce Gdańsk, Klub ŻAK

11

października

Empire Gospel Choir - Glory... Gdańsk, Parlament

Kultura

Koncert skrzypcowy w zaskakującej scenerii
Koncert w zaskakującej scenerii
Roztańczony introwertyk. Artur Rojek w Starym Maneżu
Rojek w Starym Maneżu

Kulinaria

Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Szampańsko i rybnie. Kolacja komentowana w Grand Blue
Kolacja komentowana w Grand Blue

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Pierwszym dyrektorem Teatru Wybrzeże był: