Spoiwo: Próba znalezienia nowej drogi

Piotr Gierzyński (pierwszy z prawej): Koncepcja na przesunięcie akcentów stylistycznych była już na etapie próby komponowania tej płyty w poprzednim składzie. Czuliśmy ciężar lat eksploatacji pierwszej płyty - że pewne utwory nie rezonują już z nami, że są przedawnione w stosunku do aktualnego czucia muzyki.
Piotr Gierzyński (pierwszy z prawej): Koncepcja na przesunięcie akcentów stylistycznych była już na etapie próby komponowania tej płyty w poprzednim składzie. Czuliśmy ciężar lat eksploatacji pierwszej płyty - że pewne utwory nie rezonują już z nami, że są przedawnione w stosunku do aktualnego czucia muzyki. fot. Tomek Cieślikowski

Gdańskie Spoiwo powróciło z nową płytą. Przyszło na nią czekać aż sześć długich lat. W tym czasie zespół przeszedł swoistą rewolucję. Zmienił się skład, zmieniło się brzmienie. Zmieniło się także podejście do artykułowania swoich przekonań. O krążku "Martial Hearts", jego znaczeniu, procesie twórczym oraz o spojrzeniu na świat opowiedział nam Piotr Gierzyński.



Patryk Gochniewski: 2009 rok - pierwszy koncert. 2015 - pierwsza płyta. 2021 - druga płyta. O co chodzi z tym sześcioletnim cyklem?
 
Piotr Gierzyński: Nie wiem, ale mam nadzieję, że to ostatni raz, kiedy liczba sześć towarzyszy nam w cyklu wydawniczym.
 
Zanim porozmawiamy o "Martial Hearts", nie możemy nie zahaczyć o swoistą rewolucję, którą przeszło Spoiwo. Najpierw powiedz o tej osobowej, bo sporo się w waszym składzie pozmieniało.
 
Wiesz, zespół odzwierciedla bardzo wiele praw i relacji funkcjonujących w życiu w mikroskali. Simona i Paweł wybrali inne drogi i kierunki poszukiwań. Wspaniałe jest to, że jesteśmy w bardzo dobrych relacjach. Niedługo później doszedł do nas Patryk, z którym mieliśmy okazję już wcześniej grywać. Na swój sposób bywał muzykiem "sesyjnym" w tym zespole. Jego dojście na pewno bardzo pozytywnie wpłynęło na morale i pozwoliło nam wydobyć nowy potencjał, ale też pokazać, jakie standardy mogą panować w zespole i jak może wyglądać dynamika pracy.  
 
Tak na marginesie: bycie w zespole "alternatywnym" wymaga wielu poświęceń, jest frustrujące, nie daje też szczególnej satysfakcji finansowej - jest to stan, który trudno wytrzymać przez dłuższy czas, tym bardziej że im starszym się jest, tym ilość ograniczeń wzrasta. Każdy musi szukać swojej drogi do szczęścia, a jeśli nie jest w stanie się poświęcić tak bardzo, żeby być zawodowym muzykiem, to zespoły to na ogół przystanki w tej podróży.
 

To teraz o rewolucji brzmieniowej - na ile zmiany personalne wymusiły inne podejście do tworzenia materiału?
 
Zmiany personalne niczego nie wymuszały. Koncepcja na przesunięcie akcentów stylistycznych była już na etapie próby komponowania tej płyty w poprzednim składzie. Nowy pogłębił możliwości tej zmiany, ale nie wpłynął na powzięte założenia. Czuliśmy ciężar lat eksploatacji pierwszej płyty - że pewne utwory nie rezonują już z nami, że są przedawnione w stosunku do aktualnego czucia muzyki. Zdefiniowaliśmy sobie, co nas aktualnie interesuje w muzyce, w jaki sposób koresponduje to z tym, co robiliśmy, i jaki można stworzyć pomost między tymi światami.

Na "Martial Hearts" po raz pierwszy w waszej twórczości pojawiają się słowa.
 
Jeśli chodzi o płyty, to tak, po raz pierwszy, natomiast podczas pierwszych koncertów korzystaliśmy już z tego medium. Chęć stworzenia utworów obudowanych wokalnie była z nami od zawsze. Większość z nas, jeśli nie wszyscy, wychowała się jednak na piosenkach czy to w formie muzyki popowej, czy alternatywnej. Wydaje mi się, że zabrakło nam pewności siebie w wykorzystaniu głosu wcześniej i wyrobiliśmy sobie kompetencje muzyczne, które pozwoliły nam zbudować spójną muzycznie całość bez ich użycia.
 
Chodziłeś na jakieś lekcje emisji głosu czy po prostu do tej pory ukrywałeś ten talent?
 
W tych utworach głos jest generatorem stanów i emocji, kluczowe znaczenie ma tembr i własności głosu, a nie sama technika. Nie nazywałbym więc tego talentem, a raczej próbą zrozumienia narzędzia i roli w utworze. Być może, jeśli będziemy z niego korzystać w przyszłości w bardziej rozbudowanej formie, to nie obędzie się bez zwiększenia swoich kompetencji w tym zakresie.
 
Po premierze tej płyty powiedziałeś, że jesteście bardziej zaangażowani społeczno-politycznie i to nie pozostaje bez wpływu na to, co tworzycie. Rozwiń tę myśl.
 
Jakiś czas temu kwestie polityczne były poza horyzontem tego zespołu. Teraz zaczynają być włączane do publikowanych treści, ale daleko nam do prawdziwego zaangażowania społeczno-politycznego, które miałem okazje zaobserwować u zespołów zachodnich, gdzie członkowie zespołów pracowali na rzecz imigrantów i mniejszości, na rzecz integracji i pomocy, bronili praw pokrzywdzonych, byli aktywistami i społecznikami. Poświęcali swój prywatny czas i pieniądze, poświęcali siebie dla innego. To jednak zupełnie inny rodzaj aktywizmu niż komunikaty w mediach społecznościowych czy chodzenie na protesty. Zawsze imponowała mi ta długoterminowa perspektywa i to ona jest dla mnie prawdziwym nośnikiem zmiany. W tym sensie profile polityczne tych zespołów były naturalnym przedłużeniem ich działań z życia codziennego. U nas, z racji tego, że zespół jest w transformacji tego, czym jest i co chce komunikować, rodzi to wiele dyskusji i zwarć, prób przeforsowania swojego światopoglądu. Ale ta płyta jest zapisem sześcioletniego okresu i wątek polityczny jest dla mnie tylko tłem, kontekstem dla dużo istotniejszych wątków.
 

Czyli zaczynacie być bardziej charakterni - widzicie, że to, co się dzieje, dotyka także was, artystów. Czujecie potrzebę werbalizacji waszych obaw, frustracji, przekonań.
 
Nie uważam, żeby słowo "charakterni" oddawało tę obserwację, o której mówisz. Sytuacja polityczna w kraju w oczywisty sposób wpływa na każdego obywatela. Tak, jak wspomniałem, kwestia tego, co werbalizować, do czego się odnosić, co jest w jakiejś relacji do nas bądź naszej wrażliwości społeczno-politycznej, nie jest w zespole jasna i jest przedmiotem sporu. Z mojej perspektywy ta wyrwa dzieląca scenę polityczną naturalnie przenosi się na komunikację medialną - która w prymitywny, antagonizujący sposób stara się przedstawić strony konfliktu, trywializując dyskurs polityczny i sprowadzając tę relację do banału. Zamiast dopuszczać szczątkową w tym kraju inteligencję do głosu, przekaz medialny kształtują redaktorzy.

Rzeczywisty obraz wojny polsko-polskiej jest tak zubożony w optyce mediów, że przestał już nawet przystawać do rzeczywistości. W tym wszystkim media społecznościowe stały się matrycą replikacji nieswoich myśli i postaw, ale z pełnym przekonaniem internalizowanych i adoptowanych z przeświadczeniem, że własne są. Bezrefleksyjne podążanie za strumieniem mediów społecznościowych nie ma nic wspólnego z wiedzą, a dużo więcej z religią. Brakuje nam czasu na namysł, analizę, zrozumienie. Ewidentnie brakuje nam autorytetu intelektualistów, nieuwikłanych w wojnę w ego i emocji, ale to długi i złożony temat.
 
Wróćmy więc do "Martial Hearts". W wolnym tłumaczeniu można powiedzieć, że to waleczne serca. O co walczycie tą płytą - o odklejenie niektórych łatek, które wam przyczepiono na przestrzeni lat?
 
Nie, kwestia łatek jest zupełnie drugorzędna. Zdecydowanie istotniejszy jest wątek wewnętrznego konfliktu, zarówno z okolicznościami powstawania tej płyty, jak i pomiędzy członkami zespołu, ich wizją, pomysłem na siebie, życie i zespół. Zaczynaliśmy grać ze sobą, mając niespełna dwadzieścia lat. Przez półtorej dekady wiele się zmieniło. Nie jesteśmy tymi samymi ludźmi, którzy ten zespół zakładali. Tytułowa walka jest więc też próbą odnalezienia się w tej rzeczywistości, wygospodarowaniem przestrzeni w swoim, ale jednak współdzielonym i nie do końca przytulnym domu. Wątkiem, który spaja te wszystkie różne płaszczyzny zwarcia, jest postawa. Pewna niezłomność, upór, trwanie w działaniu, bycie zawsze pomimo czegoś. To ważna, ale też trudna do utrzymania postawa. Sądzę, że była konieczna do przejścia przez ostatnie lata, pytanie: jakim kosztem się to odbyło?
 
Trwamy obecnie w dziwnych, niepewnych czasach. To zawieszenie wszystkim już daje się we znaki. Jak pandemia wpłynęła na was? Zwłaszcza w dość newralgicznym momencie - zmiana składu, brzmienia, nagrywanie płyty.
 
Z mojej perspektywy zmieniło się niewiele. Był krótki okres, kiedy wstrzymaliśmy się od spotkań, ale przenieśliśmy tryb pracy na zdalną. Dosyć szybko wróciliśmy do "fizycznych" spotkań przy zachowaniu dystansu i dalszego komponowania w sali prób. Ograniczaliśmy inne relacje ze znajomymi po to, żeby zapewnić sobie jak największe prawdopodobieństwo tego, że nie zarazimy siebie i zespołu, ale jeśli chodzi o samą dynamikę działań, to pandemia miała marginalne znaczenie.

Spoiwo nigdy nie było koncertowym tytanem - nie graliście morderczych tras. Raczej występy na żywo były takim zwieńczeniem waszej pracy, ukłonem w stronę słuchaczy. Jednak chyba i wam musi teraz brakować możliwości grania.
 
To prawda, jak na zespół o takim stażu zagraliśmy mało koncertów, jednak to właśnie miało się zmienić i ten aspekt pandemii jest dla nas najbardziej obciążający. Brak możliwości zaprezentowania swojej twórczości na żywo, po premierze, na pewno utrudnia nam promocję płyty, ale też cieszenie się nią. Na ogół okres koncertów to okres celebracji wykonanej pracy. To okres, kiedy po żmudnym, długim i trudnym procesie komponowania konfrontujesz efekty z publicznością i wchodzisz z nią w jakąś relację. Każdy, kto poświęcił lata w sali prób, wie, jak wdzięczne jest to uczucie.
 

Mieliście zawsze sporą i oddaną publikę. Jednak teraz Spoiwo jest inne - macie już jakieś pierwsze głosy ze strony słuchaczy? Podoba im się ta bardziej elektroniczna odsłona?
 
Choć od początku komponowania tej płyty wiedzieliśmy, że chcemy znacząco zmienić jej charakter - w stosunku do poprzedniej - to zastanawialiśmy się też, jak wpłynie to na odbiór zarówno materiału, jak i zespołu. Jeśli pojawiały się jakieś obawy, to zostały już rozwiane. Odbiór jest bardzo dobry, podobnie jak i recenzje. Bardzo się z tego faktu cieszymy, a tym bardziej że nie była to muzyczna kontynuacja, a próba znalezienia nowej drogi.
 
Nie ukrywajmy, mimo szczerych chęci 2021 rok wcale nie będzie lepszy od poprzedniego. Czy jako zespół, świeżo po premierze nowego materiału, w ogóle cokolwiek planujecie?

Planujemy. Nie widzę innej opcji dla zespołu jak planować, tworzyć warianty, być przygotowanym na różny bieg wydarzeń. W okolicznościach pandemicznych liczy się szybka adaptacja, okna koncertowe mogą być małe, ograniczenia bądź zakazy grania koncertów mogą powracać. Trzeba działać, planować, marzyć. Nawet gdyby tego zespołu miało za miesiąc nie być.

Opinie (16) 5 zablokowanych

  • Ciśnij zaczyn (2)

    Będzie dobrze!

    • 8 5

    • założył czapeczkę zapuścił brodę i udaje artychę - muza dla trzynastolatków (1)

      • 2 8

      • to nie jest zaczyn kartoflu

        • 2 1

  • Nowa płyta jest świetna. (1)

    Elektronika wymiata ale fajnie że na albumie znalazł się utwór Taur który jest jakby pomostem między pierwszym a drugim albumem.
    Mam nadzieje wybrać się na wasz koncert w tym roku.

    • 8 5

    • Oceniam w skali od 1 do 10 na minus 5

      • 0 3

  • Nowa płyta

    jest wspaniała. Do zobaczenia na koncercie.

    • 7 5

  • (1)

    obawiałem się zapowiadanej zmiany w stylistyce. niepotrzebnie - Martial Hearts jest bardzo udaną płytą!

    • 8 3

    • Też się obawiałem

      Chociaż, prawdę mówiąc, nigdy ich nie słyszałem.

      • 1 1

  • (3)

    wow to oni mają fanów?

    • 11 7

    • (1)

      Ten niewielki zespół ma swoich fanów w całej Europie i nie tylko. W swoim gatunku są naprawdę nieźli, ale wiadomo, w Polsce lepiej robić szkoły uczące diskopolo. Takie gusta tu panują.

      • 6 6

      • a gdzie te szkoły?

        • 1 0

    • Stop Zazdrości. Stop hejtowi.

      Zdziwił/a byś się :)

      • 4 1

  • Z tego co usłyszałem, to brzmi jak marna kopia Tangerine Dream sprzed 40 lat. (1)

    Do tego wokal jakby ktoś nie mógł zdefekować.

    • 12 6

    • Zastanawia mnie w jaki sposób załatwiasz swoje potrzeby fizjologiczne skoro ten wokal Ci to przypomina. Pozdrawiam cieplutko i życzę więcej otwartości i radości z życia :)

      • 8 7

  • Dobrze, że nie fuga.

    • 1 1

  • Cudowny zespół

    Piotr kocham Was!

    • 3 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Lao Che - Trasa Pożegnalna - No to Che!
Lao Che - Trasa Pożegnalna - No to Che!
rock
paź 1
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
IRA
IRA
rock
paź 7
czwartek, g. 19:00
Gdańsk, Filharmonia Bałtycka
Pat Metheny - Side Eye
Pat Metheny - Side Eye
jazz
cze'22 3
piątek, g. 20:00
Sopot, Opera Leśna

Kulinaria

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Gdzie w Gdańsku znajduje się mural poświęcony pamięci Zbigniewa Wodeckiego?