Wiadomości

stat

Wasilewski: Nie rozumiem pojęcia "film gejowski"

Tomasz Wasilewski: - Film miał traktować o miłości dwóch kobiet, ale to nie byłoby tak mocne, jak miłość dwóch mężczyzn.
Tomasz Wasilewski: - Film miał traktować o miłości dwóch kobiet, ale to nie byłoby tak mocne, jak miłość dwóch mężczyzn. fot. Borys Kossakowski/Trojmiasto.pl

Film "Płynące wieżowce" wywołał sporo kontrowersji wśród czytelników Trójmiasto.pl. Dlatego przedstawiamy wywiad z jego twórcą Tomaszem Wasilewskim.



Borys Kossakowski: Mówisz, że to film o ludzkim dramacie, ale osią filmu jest wątek homoerotyczny. Jak reagujesz na stwierdzenie "pierwszy polski film gejowski"?

Tomasz Wasilewski: Staram się prowokować ludzi, żeby głębiej spojrzeli na ten film. Zresztą nie wiem, co właściwie oznacza "film gejowski". Że najważniejszym aspektem filmu jest homoseksualizm? On jest oczywiście bardzo ważny, ale to nie jedyny wątek filmu. Kuba poza seksualnością ma swoje życie, na przykład karierę pływacką. Pojęcie "film gejowski" jest dla "Płynących wieżowców" spłycające. To bardziej dramat z historią o miłości homoerotycznej.

Ale ten wątek na pewno sprawi, że wiele ludzi się odwróci od tego filmu.

To jest moje kino autorskie. Pokazuje mój punkt widzenia, język filmowy i historie z moją myślą artystyczną. Nie kalkuluję.

Ten film miał początkowo opowiadać o dwóch lesbijkach.

A dokładnie o relacji matki i córki odkrywającej swoją orientację homoseksualną. Ciężar miał być położony na związku matki z córką. Później zacząłem przerabiać scenariusz. Zminimalizowałem wątek matki i miałem historię o dwóch kobietach. Doszedłem do wniosku jednak, że w kontekście polskim, relacja między mężczyznami będzie miała większy ciężar. Pamiętam rozmowę z moją przyjaciółką, która ma syna geja w moim wieku. Potwornie bała się, że ktoś go skrzywdzi, że go pobiją za to, że idzie z innym chłopakiem. To było dla mnie zapalnikiem do zrobienia tego filmu.

Na festiwalu w Gdyni mamy sporo kina społecznie zaangażowanego. Czy kino może zmienić świat?

Chyba tak, ale nie myślę o tym, żeby o coś walczyć. Nie po to robiłem "Płynące wieżowce". Chciałem po prostu opowiedzieć pewną historię. To, co się dzieje z filmem później jest poza mną. Może będzie wykorzystywany do dyskusji na tematy społeczne. Ale to nie był mój cel.

Świat twojego filmu jest niemal pozbawiony dialogów. Bardzo dużo jest tam ciszy, kontemplacji samotności. Czy takie jest twoje życie?

Mam takie momenty w życiu, że cały czas nawijam, ale mam też takie, że znikam. Ostatnio po bardzo długim tournée wróciłem do Warszawy na dziesięć dni. W ciągu tego czasu wyszedłem z domu dwukrotnie spotkać się z przyjaciółmi. Więc w pewnym sensie moje życie może być podobne do narracji, jaką stosuję w filmie.

Opinie (111) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

06

grudnia

Jelonek Gdańsk, Kwadratowa

07

grudnia

Rycerzyki / Gaba Kulka Gdańsk, Klub ŻAK

08

grudnia

Koncert Kolęda Nocka Gdańsk, Centrum św. Jana

Kultura

Oryginalne tablice z postulatami Sierpnia '80 mogą zniknąć z ECS
Muzeum Morskie chce tablic z Sierpnia '80
Irena Jarocka i Lech Bądkowski będą mieli swoje pomniki w Oliwie i Głównym Mieście
Dwa nowe pomniki w Gdańsku

Kulinaria

Jemy na mieście: restauracja Deska - smak i duże porcje
Jemy na mieście: Deska - duże porcje
Wykluczeni społecznie poprowadzą food trucka
Food truck, który pomaga wykluczonym

Planuj z nami tydzień

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Ricky Martin po raz pierwszy zagrał w Trójmieście w roku: