Wiadomości

Ronnie Ferrari: staram się jak najwięcej nad sobą pracować

Ronnie Ferrari udzielił nam wywiadu przez wideorozmowę.

Ronnie Ferrari to pseudonim artystyczny Huberta Kacperskiego, dwudziestolatka, który swoim przebojem "Ona by tak chciała" porwał do tańca miliony słuchaczy. Nie każdy wie, że Ronnie na co dzień mieszka w Gdyni, a w czasie epidemii koronawirusa zaoferował swoją pomoc mieszkańcom Trójmiasta i okolic. W wideorozmowie z nami opowiedział o organizowanych przez niego paczkach pomocy, a także podzielił się swoimi sposobami na spędzanie czasu w domu i pomysłem na debiutancką płytę.



Nadchodzące imprezy online


Czy słuchasz muzyki klubowej?

tak, bardzo ją lubię 33%
tylko na imprezach 22%
nie, to nie mój styl 45%
zakończona Łącznie głosów: 482
Aleksandra Wrona: Zainicjowałeś akcję pomocy dla osób, które z powodu epidemii koronawirusa znalazły się w trudnej sytuacji. Na czym polega?

Ronnie Ferrari: Pomysł wyszedł od mojego znajomego z managementu, a ja od razu go podchwyciłem. Czas epidemii skłonił mnie do wielu przemyśleń. Na początku byłem bardzo skupiony na sobie, dopiero później dotarło do mnie, ile osób znalazło się teraz w bardzo trudnej sytuacji. Postanowiliśmy im pomóc kompletując paczki z żywnością i artykułami pierwszej potrzeby. Nie chcę nazywać tego "akcją", bo to raczej spontaniczny gest, skierowany do tych, których epidemia dotknęła najbardziej. Na razie działamy w Trójmieście i okolicach, ale mam w planach odezwać się do moich znajomych artystów z różnych części Polski i zachęcić ich do podobnego działania.

A jak ty spędzasz czas, kiedy zmuszeni jesteśmy do pozostania w domu?

Staram się jak najwięcej nad sobą pracować, doskonaląc się w produkcji muzyki. Cały czas coś miksuję, próbuję, mieszam, choć najczęściej efekt końcowy ląduje w koszu. Uczę się, dokształcam i staram się łapać każdej pobocznej pracy, żeby jak najlepiej organizować swój czas. Mam wrażenie, że teraz człowiek łapie się dosłownie wszystkiego, żeby tylko nie stanąć w miejscu. Ja tak stanąłem w lutym, przez co musiałem odwołać moje koncerty.

Co się wydarzyło?

Dopadło mnie coś, co nie powinno mnie dopaść. Miałem ciężkie myśli, było mi trudno wstać z łóżka. Potrzebowałem odrobiny oddechu, dlatego zawiesiłem działalność. Przeżyłem to, podniosłem się i zdążyłem zagrać trzy koncerty, po czym reszta została odwołana.

Po tych nieprzyjemnych doświadczeniach wydałeś singiel o tytule "Szczęście". W jaki sposób powstała ta piosenka?

To jedna z piosenek z projektu "52Hz", który tworzę wspólnie z Sir Michem. To muzyka bardziej zaawansowana i skomplikowana pod względem produkcji. Dla mnie ta piosenka jest wspomnieniem niesamowitego czasu, który spędziliśmy wspólnie w studiu. Tyle, jeśli chodzi o produkcję. Przekaz wydaje mi się zrozumiały, jeśli wsłuchamy się w tekst. Wiadomo też, komu jest dedykowana i dlaczego powstała.

Czy ta piosenka jest zapowiedzią twojej debiutanckiej płyty?

Raczej nie. Nie wiem jeszcze, co dokładnie znajdzie się na płycie, bo mam na to zbyt dużo pomysłów, ale wydaje mi się, że ludzie oczekują ode mnie tego, z czego znają mnie najlepiej, czyli muzyki klubowej. Świadczy o tym liczba wyświetleń pod moimi piosenkami. Nie chcę im tego odmawiać i słyszeć, że "Stary Ronnie był lepszy".

No właśnie, twoje piosenki mocno różnią się od siebie stylem. Czy któryś z kierunków muzycznych jest ci szczególnie bliski? ?

Naprawdę nie wiem. Chciałbym spróbować dosłownie wszystkiego, nawet śpiewu operowego. Gdybym miał spiąć wszystkie moje zajawki w jedną płytę, to znalazłoby się tam wszystko, łącznie z muzyką klasyczną. Jestem bardzo otwarty, lubię się rozwijać i myślę, że moje utwory różnią się tylko powierzchownie. Ja znajduję w nich wspólny mianownik.

Wspomniałeś o płycie. Kiedy planujesz ją wydać?

Plan był taki, żeby wydać ją niedługo, ale sytuacja się zmieniła i nie jest to dobry moment. Nie chcę w żaden sposób narażać moich słuchaczy, a ta muzyka powinna wybrzmieć na imprezach. Jeśli świat wróci na dawne tory przed wakacjami, to myślę, że wtedy ukaże się płyta.

Gwiazda śląskich szlagierów mieszka w Gdańsku


Skoro na nowości musimy jeszcze poczekać, cofnijmy się na chwilę do "Ona by tak chciała", czyli twojego największego sukcesu wydawniczego. W jaki sposób powstała ta piosenka?

Proces jej powstawania był zarazem prosty i skomplikowany. Długo myślałem nad linią melodyczną wokalu, bo to ona jest w tej piosence kluczowa. Mam świadomość tego, że w tej piosence prostota goni prostotę, ale to właśnie ten zabieg buduje dynamikę. Jeśli chodzi o proces produkcji, to nie ma tu wiele do opowiadania. Zamknąłem się w szafie i w dwa dni była gotowa.

Spodziewałeś się, że odniesie taki sukces? W tym momencie są to 123 miliony wyświetleń w serwisie YouTube.

Miałem już doświadczenie z Youtubem, ponieważ moja wcześniejsza piosenka "Ruskacz" dobiła do 15 milionów wyświetleń. To było bardzo, bardzo dużo, ale trochę oswoiłem się z takimi liczbami. Czułem, że "Ona by tak chciała" będzie miała co najmniej milion. Nie spodziewałem się jednak, że będzie to 10 milionów w tak krótkim czasie. Poczułem, że szykuje się coś wielkiego i się nie myliłem, po trzech dniach zadzwonił telefon z propozycją koncertów. To było dla mnie coś niesamowitego.

"Ona by tak chciała" - Ronnie Ferrari

"Ona by tak chciała" ma w serwisie Youtube ponad 123 miliony wyświetleń.

Postanowiłeś wtedy związać swoje życie z muzyką?

Już wcześniej nie wyobrażałem sobie innego życia. Myślę, że nie odnalazłbym się w zwykłej pracy na etat. Potrzebuję w życiu dużej różnorodności, dlatego od początku szukałem dla siebie zajęcia, które mi ją zapewni. W drugiej klasie gimnazjum zacząłem uczyć się produkcji muzycznej. Przez cały czas czułem duże wsparcie ze strony moich rodziców, za co jestem im bardzo wdzięczny. Czułem, że ta pasja może stać się pracą, a rodzice pozwolili mi podjąć to ryzyko. Wiem, że ta jedna piosenka nie jest jeszcze sukcesem, ale mam nadzieję, że będzie jego dobrym fundamentem.

Czy jest jakiś polski artysta, z którym chciałbyś wspólnie nagrać piosenkę?

Nie ma nikogo takiego. Szanuję twórczość innych, ale po prostu nie widzę siebie w takiej współpracy. Doszedłem sam do tego, co mam i dalej też będę szedł sam.

A zagraniczny twórca?

Mówimy o realnych możliwościach czy marzeniach?

Puść wodze fantazji.

Myślę, że piosenka nagrana z Travisem Scottem brzmiałaby naprawdę dobrze.

Usługi online w Trójmieście


Życzę ci tego! Na koniec chciałabym zapytać dlaczego przeprowadziłeś się właśnie do Trójmiasta?

Na początku przeprowadziłem się do mojej narzeczonej, która mieszkała w Gdańsku. Jej marzeniem było, żeby zamieszkać w mieście nad morzem. Na początku mieszkaliśmy we Wrzeszczu, ale nie czułem chemii do Gdańska. Później, kiedy Zuzanna dostała propozycję pracy w Gdyni, przeprowadziliśmy się do tego miasta i muszę przyznać, że Gdynia namieszała mi w głowie. Podoba mi się to, że jest taka skoncentrowana, że wszystko, co ważne jest tu w jednym miejscu. Gdynia przypomina mi trochę małe miasto, z którego pochodzę i dzięki temu fantastycznie się tu czuję. Myślę, że jeśli miałbym gdzieś mieszkać do końca życia, to wybrałbym właśnie Gdynię.

05

lipca

Samochodowe Kino Ferment: G... Gdańsk, Sopot, Ergo Arena

05

lipca

PupiLove Targi Gdańsk, Galeria Morena

08

lipca

Kino na Szekspirowskim Gdańsk, Teatr Szekspirowski

Kultura

Mija termin zwrotu tablic z postulatami Sierpnia '80. ECS ich nie odda
ECS nie odda tablic z 21 postulatami

Kulinaria

Gdzie w Trójmieście spróbujemy kaszubskiej kuchni?
Kaszubska kuchnia w Trójmieście
Slow Fest Sopot: trwa kulinarny festiwal na Molo
Trwa Slow Fest Sopot na Molo

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Pierwszym dyrektorem Teatru Wybrzeże był: