• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Marta Kruk dojrzała, aby spełnić swoje marzenia. Już niedługo zadebiutuje "Meteorytem"

Patryk Gochniewski
31 października 2022 (artykuł sprzed 1 roku) 

Marta Kruk - Dookoła zamiast do celu:

Marta Kruk to trójmiejska wokalistka, która od wielu lat pojawia się na scenie. Jest kameleonem - potrafi śpiewać pop, rock, jazz. Jej muzyka zmienia się niczym w kalejdoskopie. W swojej karierze współpracowała z wieloma wykonawcami, ale uznała, że czas najwyższy zrobić coś swojego. Na dniach ukaże się jej debiut, "Meteor".



Najbliższe koncerty rockowe w Trójmieście



Patryk Gochniewski: Ile samozaparcia trzeba mieć, żeby tworzyć muzykę? A raczej, żeby wciąż iść naprzód?

Marta Kruk: Jeżeli ktoś ma wielką pasję, robi coś od zawsze i nie wyobraża sobie innego życia, to znajdzie sposób i motywację, żeby się rozwijać i tę pasję pielęgnować. Czasy są ciężkie. Pandemia, potem wojna. Otoczenie nie sprzyja, każdy liczy grosz do grosza, żeby jakoś przetrwać. Trzeba naprawdę wierzyć w to, co się robi, żeby móc czerpać radość z najmniejszego sukcesu.

Pytam, bo zawsze mnie to zastanawiało. I nie ma tu złośliwości z mojej strony - po prostu zastanawia mnie, gdzie leży granica, kiedy mówisz "dość, nie zrobię kariery"?

Kiedyś ktoś porównał mnie do Ewy Demarczyk. Pojawiło się również porównanie do Dody, w trakcie kręcenia klipu do drugiego singla "Dookoła zamiast do celu", kiedy to leżałam na zielonej sofie pod Pałacem Kultury w Warszawie. To było bardzo wesołe przeżycie
Nie dobrnęłam jeszcze do tej granicy. Cały czas ją przesuwam. Najpierw nie czułam się dość dobra. Potem pojawiły się dzieci. Pandemia pozbawiła mnie środków do życia, więc założyłam szkołę muzyczną Musicflow, na którą też trzeba było poświęcić sporo czasu. Za namową bliskich mi osób w końcu doszłam do momentu, kiedy stwierdziłam, że nie ma na co czekać. Teraz albo nigdy.

Ty masz to koło zapasowe czy ratunkowe - uczysz śpiewu. Rozumiem, że to jest twoje główne źródło utrzymania, dzięki czemu możesz wciąż próbować swoich sił na scenie.

Pandemia zabrała mi zarobki z koncertów, a życie toczyło się dalej. Nie wyobrażałam sobie siebie w zwykłej, innej pracy. Szukałam rozwiązań, które pomogłyby mi zostać w branży i wykorzystać swoje wieloletnie doświadczenie. Wtedy zrodził się pomysł na szkołę muzyczną. Niestety, obecne wzrosty cen nawet i to weryfikują. Społeczeństwo musi rezygnować z dodatkowych wydatków, więc nasze zajęcia idą na pierwszy ogień, ale nie poddajemy się, bo przez trzy lata działalności udało nam się zgromadzić wierne grono uczniów. Poza tym widzimy, że wiele osób przychodzących do nas po prostu tego potrzebuje. Potrzebuje kontaktu z drugim człowiekiem, potrzebuje zadbania o swoje zdrowie psychiczne. Śmiejemy się, że oprócz zajęć muzycznych oferujemy również psychoterapię.

Pamiętasz Cricoland? O fenomenie lat 90.


Pytam cię trochę jak debiutantkę, ale ty nią w żadnym stopniu nie jesteś. Kierunkowo wykształcona, wiele koncertów na koncie, wiele projektów, współprac. Jak wyglądała droga artystyczna Marty Kruk na przestrzeni tych lat. Jakieś kamienie milowe, momenty zawahania?

To takie banalne, ale zaczęła się już we wczesnym dzieciństwie. W moim domu rodzinnym zawsze brzmiała muzyka. Mam trzy siostry. Gdy po raz kolejny przygotowałyśmy dla rodziców występ, tata postanowił nas wszystkie zapisać do szkoły muzycznej. Musiałyśmy sobie radzić ze skupieniem, podczas gdy jedna grała na pianinie ćwicząc forte, druga męczyła etiudę na skrzypcach, kolejna odrabiała lekcje, a ostatnia ćwiczyła wokal z Whitney Houston.

To początki, a co dalej?

Potem był Miejski Ośrodek Kultury i występy z wieloma znanymi muzykami. Nabrałam doświadczenia i postanowiłam założyć własną agencję muzyczną i - oprócz śpiewania - załatwiać muzykom grania. Poprzez wspólne koncerty udało nam się zebrać stały zespół. Kamieniem milowym było podjęcie współpracy z osobą, która być może nieświadomie przejęła kontrolę nad moimi pomysłami muzycznymi i zepchnęła mnie do poziomu niskiej samooceny i choć z jednej strony czułam rozwój - udało mi się wydać płytę epkę, to z drugiej strony coś mnie ciągnęło w dół. Kiedy zrozumiałam ten negatywny wpływ emocjonalny na mnie, zaczęłam pisać piosenki, które chciałam zaśpiewać solo.

Nie wydałaś ich jednak od razu.

Teksty długo leżały w szufladzie, urodzenie drugiego syna, założenie prywatnej szkoły muzycznej i namowa ówczesnego męża popchnęła mnie w kierunku kariery solowej. Poświęciłam się dla innych, teraz czas zawalczyć o swoje marzenia. Momentów zawahania było wiele, ale nie żałuję swoich wyborów. Jestem osobą, która żyje z myślą "widocznie tak miało być" i biorę z życia to, co najlepsze w danym momencie.

Wydawałaś już płyty będąc wokalistką w zespołach. Teraz jednak idziesz w kierunku solowym. I przy okazji dokonujesz sporej wolty stylistycznej. Myślę, że ci, którzy znają cię chociażby z My Śni My, mogą się nieźle zdziwić.

Człowiek kształtuje się całe życie. Tak samo moja osobowość muzyczna na przestrzeni lat nabierała barw. To, że zdecydowałam się na karierę solową, nie jest przypadkiem. Wcześniej się dostosowywałam, a teraz robię wszystko po swojemu. Mam to szczęście, że mój głos potrafi ładnie brzmieć w różnych gatunkach muzyki. Chcę to wykorzystać. Piosenki na mojej płycie są różnorodne. Rock, jazz, pop, rap. Utwory są o naszych codziennych sprawach i emocjach. Codziennie spotyka nas radość, smutek, strach, niepewność, euforia czy zdenerwowanie. Totalnie skrajne emocje. Dlatego też moje piosenki są tak inne.

Płyta, o której mówimy, pojawi się wiosną 2023 roku. "Meteoryt" - o czym będzie? Bo póki co można odnieść wrażenie, że idzie to w stronę mocno feministycznego konceptu.

Nie oceniajmy płyty po okładce. Album to opowieść, historia - jedna piosenka wynika z drugiej i jest jej kontynuacją. Utwory zostały napisane z perspektywy współczesnej kobiety, która chce dogonić pędzący świat, ale mimo wszelkich starań, wyrzeczeń, po prostu nie nadąża. Wie, że jeśli się zatrzyma, to nic nie poczeka, więc wstaje dalej i codziennie walczy o lepszy byt dla siebie i najbliższych. Album to wulkan różnych przeżyć, które towarzyszą tej kobiecie każdego dnia.

Jak już wspomniałem, nie jesteś żółtodziobem. Czy to pomaga przy wydawaniu? Jakieś większe wytwórnie wchodziły w grę?

Może pomaga w zaangażowaniu świetnych muzyków do projektu. Przez moją działalność agencyjną i masę granych koncertów poznałam fantastycznych ludzi, których zaprosiłam później do tworzenia albumu. Tak, poza tym uważam, że prawie każdy artysta przechodzi tak samo żmudną, obarczoną wielkim stresem i wieloma wyrzeczeniami drogę, która wcale nie jest gwarancją sukcesu. Mówię "prawie każdy", ponieważ niektórzy mieli po prostu trochę więcej szczęścia. No i może pieniędzy.

Marta Kruk wiosną 2023. W ziemię uderza sygnowany jej imieniem meteoryt. I co dalej? Domyślam się, że muszą być jakieś plany.

Kolejne single, kolejne klipy. Nadejdzie czas wakacji i koncertów. A szuflada skrywa kolejne wersy nowych piosenek. Za rogiem święta i piosenka z tej okazji.

Biorąc pod uwagę, że jesteś bardzo wszechstronna stylistycznie, myślisz już o kontynuacji tego debiutu czy bardziej o współpracy z innymi wykonawcami?

Najstarsze kluby koncertowe w Trójmieście



Mam sporo do zaoferowania, aczkolwiek zawsze od życia chce czegoś więcej, czegoś bardziej, więc nie zamykam się na współpracę z innymi wykonawcami. Będzie to kolejne wyzwanie i nowe doświadczenie, które napędza mnie do działania. Zaśpiewałam w tym roku dwukrotnie z Krzysztofem Jaryczewskim i jego Oddziałem Zamkniętym, między innymi na Festiwalu w Sopocie. To budujące doświadczenie i niezapomniane przeżycie, więc na pewno na taką współpracę jestem otwarta, a zdradzę, że coś się święci...

Na koniec, pół żartem-pół serio... mylą cię czasem z Anją Orthodox?

Uznam to za komplement. Kiedyś ktoś porównał mnie do Ewy Demarczyk. Pojawiło się również porównanie do Dody, w trakcie kręcenia klipu do drugiego singla "Dookoła zamiast do celu", kiedy to leżałam na zielonej sofie pod Pałacem Kultury w Warszawie. To było bardzo wesołe przeżycie, choć liczę, że kiedyś zamiast głośnego "Doda" na ulicy usłyszę kiedyś "Marta", co już się nieśmiało zdarza...

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (17)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

II Baltic Opera Festival 2024

33 - 280 zł
Kup bilet
opera / operetka, festiwal teatralny

Turandot

33 - 280 zł
opera / operetka

Turandot

33 - 280 zł
opera / operetka

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

Na którym z wymienionych placów zabaw zagramy w koszykówkę, piłkę ręczną i nożną? Na: